Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Szymon Marciniak i kolejne kontrowersje. Nie ma ostatnio dobrej passy. O'piłki Marciniaka

Szymon Marciniak nie ma ostatnio dobrej passy. Sędzia z Płocka udział w Mundialu zakończył przedwcześnie, podobnie jak reprezentacja Polski po fazie grupowej wrócił do domu. Po krótkim odpoczynku wyszedł na ligowe stadiony i znowu po meczu częściej niż o postawie Lechii i Śląska mówiło się o kontrowersyjnych decyzjach arbitra.

Uważa się, że największym komplementem dla sędziego jest stwierdzenie, że w trakcie meczu był niewidoczny. Ostatnie miesiące pokazują, że tę cenną umiejętność Szymon Marciniak zatracił.

Jestem tym faktem zaniepokojony, bo polskie środowisko sędziowskie potrzebuje naturalnego lidera, ambasadora, który będzie nas godnie reprezentował na arenie międzynarodowej. Dzięki temu kolejnym arbitrom z Polski będzie łatwiej się przebić do światowej elity. Tymczasem po każdym błędzie Szymona Marciniaka odzywa się chór sceptyków, który czerpie dziką wręcz satysfakcję z jego pomyłek. Jad sączył się po ogłoszeniu decyzji, że Marciniak nie będzie sędziował meczów fazy pucharowej Mistrzostw Świata. Komentarze w sieci, czy w portalach społecznościowych nie pozostawiały złudzeń: wielu rodaków źle życzyło naszemu sędziemu. Nie wiem na ile go to dotknęło, ale wiem, że dla tak ambitnego człowieka zakończenie mundialowej przygody po dwóch meczach było dużym ciosem. A reakcja części kibiców działała jak sól na otwartą ranę.

Robert Lewandowski pogodzony z losem

Cechy, które doprowadziły Marciniaka na najważniejszą imprezę piłkarską (był pierwszym Polakiem sędziującym na Mundialu od 20 lat) to pracowitość, pewność siebie, charyzma. Zwłaszcza ta druga cecha rzuca się u niego w oczy. To urodzony lider, człowiek, który kocha błyszczeć w światłach jupiterów, doskonale czujący się na dużych scenach. Świetnie wypada przed kamerą, nie boi się mediów, wręcz je oswaja. Jak wtedy, gdy zgodził się na rejestrowanie i opublikowanie zapisu rozmów z asystentami i piłkarzami podczas meczu Legia-Piast Gliwice (wideo jest dostępne na Youtubie). Blisko 2,4 miliona ludzi zobaczyło jak wygląda bezpośrednie przygotowanie do spotkania, jak sędziowie analizują grę obu ekip, jak wygląda proces podejmowania decyzji, wreszcie w jaki sposób sędzia rozmawia z zawodnikami. „Ty never touch, a ty masz 8 kartek” – te i inne cytaty na stałe weszły do języka kibiców.

Marcin Robak może trafić do Widzewa

Zarządzanie sytuacją na boisku to jedna z najważniejszych umiejętności sędziego. Jeśli potrafi stworzyć dobrą atmosferę, a czasem rozładować napięcie żartem to piłkarze będą podchodzić do niego z większym szacunkiem. Łatwiej wybaczą błąd, prędzej pogodzą się z niekorzystną dla nich decyzją. Szymon Marciniak to potrafi. Nie boi się też pacyfikować protestujących zawodników. Opowiadał mi kiedyś historię, gdy w czasie meczu Ligi Mistrzów kilkukrotnie podbiegał do niego Leo Messi próbując uzyskać korzystną decyzję dla swojej drużyny. Miarka się przebrała i Polak wezwał do siebie Argentyńczyka, ten jednak ostentacyjnie go ignorował. Przy kolejnej stykowej sytuacji z jego udziałem gwizdek sędziego milczał. Piłkarz Barcelony w przerwie meczu lekko zagotowany czekał w tunelu na sędziego, by powiedzieć mu kilka gorzkich słów. Wtedy to Marciniak minął go bez słowa. Przed rozpoczęciem drugiej połowy odbyła się jeszcze wychowawcza pogawędka w spokojniejszej atmosferze i od tej pory dwaj panowie M nie przeszkadzali sobie w pracy.

Legia Warszawa czeka na cud

Wzajemny szacunek można budować gestami, ale i posturą. Atletyczna budowa, poziom tkanki tuszowej oscylujący wokół 7 proc. i …za małe koszulki. Taką historię opowiedział mi Howard Webb. Bliski kolega Polaka twierdzi, że ten specjalnie zakłada obcisłe ubrania żeby jeszcze podkreślić imponującą muskulaturę. To działa, bo dobrze pamiętam jedno ze spotkań w Lidze Mistrzów, gdy spośród wszystkich osób biegających po boisku na najbardziej „napakowanego” wyglądał właśnie polski sędzia.

Ostatnio jednak te sztuczki nie działają. Jego decyzje są rozbierane na czynniki pierwsze, rzadko zdarzają się mecze bez kontrowersji. Pewność siebie odbierana jest jako pycha. A ta, jak wiadomo, zawsze kroczy przed upadkiem. Szymon Marciniak nie boi się podejmować trudnych decyzji, ale bywa, że najtrudniejsze jest przyznanie się do błędu. Zaakceptowanie swojej omylności, oswojenie się z faktem, że nie ma się monopolu na rację. Taki reset może być niezbędny, by wrócić na właściwy tor. Symfonii zawistnych komentarzy pewnie to nie uciszy, ale znowu pozwoli obserwatorom powiedzieć po meczu, że sędzia był niewidoczny.

***

Aleksander Gukow uratowany. Niezwykła akcja w Karakorum

Paixao atakuje Stokowca