Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bójka piłkarzy na meczu juniorów, sędziowie nie dojechali. Interweniowała policja

Wyznaczeni sędziowie nie dojechali, meczu nie dokończono, bo piłkarze obu drużyn się pobili. Interweniować musiała policja - taki finał miał mecz juniorów na Dolnym Śląsku. Piast Nowa Ruda i Bielawianka Bielawa mogą zostać ukarane obustronnym walkowerem przez Komisję Dyscypliny OZPN Wałbrzych.

Do skandalicznych scen doszło podczas niedzielnego meczu Ligi Juniorów Starszych (do lat 19) pomiędzy Piastem Nowa Ruda a Bielawianką Bielawa. Awantura rozpoczęła się w 89. minucie, gdy piłkarz gospodarzy, którzy prowadzili 1:0, próbował opóźnić wznowienie gry, blokując bramkarza. Nim sędzia odgwizdał przewinienie, golkiper sam postanowił wymierzyć sprawiedliwość. I wtedy się zaczęło. Cios za cios, do bójki dołączyli inni piłkarze i rezerwowi.

- Zanim zdążyłem odgwizdać faul, bramkarz uderzył rywala pięścią w twarz. I się zaczęło... Piłkarz od razu mu oddał, na boisko wbiegli wszyscy - mam na myśli obie ławki rezerwowych. Nie dało się tego opanować - relacjonuje arbiter spotkania Andrzej Kaczmarek serwisowi wp.pl.

Sędzia nie był w stanie opanować sytuacji. Na miejsce została wezwana policja.

Sprawę nagłośnił klub z Bielawy, który twierdzi, że do awantury włączyli się kibice. To oni mieli też bić i kopać juniorów po głowach.

Arbiter meczu tej wersji wydarzeń nie potwierdza. - Nie było kibiców. Jedynie z Bielawianki było dwóch chłopaków, ale oni nawet chyba nie wbiegali na boisko - mówi.

Oba kluby rozpoczęły wymianę oświadczeń na swoich stronach internetowych. Z niej dowiadujemy się m.in., że na spotkanie nie dotarła wyznaczona trójka sędziowska. Arbiter prowadzący mecz został - według Piasta - wybrany przez trenerów obu drużyn. A według Bielawianki został narzucony przez gospodarzy meczu.

Rozbieżności jest więcej. Bielawianka tak relacjonuje zajście: "Wszystko zaczyna się po faulu na Eliasiku. Dochodzi do kłótni, a za chwilę do kompletnej bójki obu drużyn, a na boisko z trybun wbiega na pomoc kilku krewkich kibiców gospodarzy atakując naszych zawodników. Sytuacja zrobiła się bardzo niebezpieczna wobec powyższego trener naszego zespołu zarządził zejście do szatni. Na miejsce wezwano policję."

Piast widział sprawy inaczej: "Nasz napastnik, próbował zyskać cenne sekundy i stał przed bramkarzem, aby utrudnić mu wznowienie gry. W takich sytuacjach najczęściej odgwizduje się faul. Niestety sędzia tego spotkania nie zdążył tego zrobić, ponieważ bramkarz przyjezdnych postanowił sam rozstrzygnąć sytuację brutalnie atakując naszego zawodnika i uderzając go w twarz. Nie musieliśmy długo czekać, nasz zawodnik nie pozostał dłużny i wszystko się zaczęło. Zawodnicy przebywający na boisku jak i rezerwowi skoczyli sobie do gardeł i doszło do bójki. Mecz został przerwany a po pewnym czasie wszyscy zeszli do szatni. Zachowanie zawodników z Bielawy, które można było zobaczyć i usłyszeć w szatni również pozostawia bardzo dużo do życzenia. Z obawy na strach przed demolką szatni została na miejsce wezwana Policja" - czytamy w komunikacie klubu z Nowej Rudy, który nawołuje rywali do sprostowania informacji.

"Bardzo prosimy, aby Klub Bielawianka Bielawa na swoich oficjalnych serwisach przekazywała prawdziwe informacje a nie zwalał winę na zawodników Noworudzkiego Piasta. Liczymy na sprostowanie informacji, które pojawiły się na oficjalnych serwisach Klubu z Bielawy. W żadnym z nich nie widzieliśmy informacji o tym, że to zawodnik Bielawianki pierwszy uderzył naszego zawodnika." - pisze Piast na swojej stronie.

Mecz nie został dokończony. Kluby mogą zostać ukarane obustronnym walkowerem przez Komisję Dyscypliny OZPN Wałbrzych.

Jakub B. Bączek: Gdy sportowiec zaczyna wygrywać, to później robi to regularnie [NEXT TIME]