Ekstraklasa. Zagłębie wygrywa w Warszawie. Legia nie wykorzystała potknięć rywali

W meczu 31. kolejki Lotto Ekstraklasy Zagłębie Lubin pokonało na wyjeździe Legię Warszawa (1:0). Bramkę dającą zwycięstwo gościom zdobył Filip Starzyński. Mistrzowie Polski nie wykorzystali potknięć Jagiellonii i Lecha, i nie awansowali na pozycję lidera.

- Wygrała tam w tym roku Wisła, wygrała Jagiellonia, więc my możemy być trzecim zespołem, który z Warszawy przywiezie komplet punktów. Jedziemy po zwycięstwo - mówił przed sobotnim spotkaniem pomocnik Zagłębia Lubin, Filip Jagiełło.

I to, że zespół Mariusza Lewandowskie przyjechał do stolicy po komplet punktów, widać było już od samego początku spotkania z Legią. Już w 1. minucie goście stworzyli groźną sytuację. Po szybkim kontrataku na bramkę Arkadiusza Malarza uderzał Jakub Mares, ale bramkarz gospodarzy poradził sobie z jego strzałem.

W miarę upływu czasu Legia pozwalała piłkarzom Zagłębia na coraz więcej. Goście spokojnie czekali na własnej połowie, a następnie wyprowadzali groźne kontry. Jeszcze przed przerwą z dystansu uderzali m.in. Jagiełło, czy Starzyński, a Malarz - który miał dość dużo pracy - mógł tylko bezradnie rozkładać ręce i pokrzykiwać na swoich obrońców.

Po zmianie stron gospodarze zaczęli grać lepiej, ale nie trwało to długo. W 53. minucie mistrzowie Polski przeprowadzili dynamiczną akcję kombinacyjną, po której Kasper Hamalainen dwukrotnie uderzał na bramkę Zagłębia - najpierw w bramkarza, a później nad poprzeczką.

Dwie minuty po strzałach Hamalainena, swoich sił z dystansu spróbował Jagiełło, który oddał bardzo mocny strzał na bramkę Legii. Malarz obronił jego uderzenie, ale miał z nim sporo kłopotów. 

To, co nie udało się w 55. minucie, udało się jednak po godzinie gry. Filip Starzyński wbiegł w pole karne i wykorzystał świetne dogranie Maresa. Były reprezentant Polski strzelił mocno, futbolówka odbiła się jeszcze od rąk Malarza i wpadła do bramki.

W końcówce przebieg gry zdominowali gospodarze, ale nie potrafili przełożyć tego na bramkę wyrównującą. Dogodne sytuacja marnowali kolejno Jarosław Niezgoda, dwukrotnie Michał Kucharczyk (raz trafił w słupek), i Marko Vesović.

Drużyna Romeo Jozaka nie wykorzystała potknięć Lecha Poznań (porażka 0:1 z Koroną Kielce) i Jagiellonii Białystok (1:2 z Górnikiem Zabrze), przez co wciąż zajmuje 3. miejsce w tabeli. Mistrzom Polski opuszczającym murawę towarzyszyły gwizdy kibiców, a Romeo Jozak - kolejny raz - musiał zmierzyć się z ich niezadowoleniem.

Więcej o: