Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kowalczyk: Real Madryt skorzystał z przywileju, jakiego nie ma nikt inny. Kwestia dwumeczu z Juventusem jest wyjaśniona

Nawet gdyby Paulo Dybala nie wyleciał z boiska, Juventus niemiałby szans. Dla mnie to nieudolna podróbka Leo Messiego. Tak samo Gonzalo Higuain, który w ważnych meczach zawodzi - ocenia dla Sport.pl były reprezentant Polski Wojciech Kowalczyk.

Sebastian Staszewski: W Turynie poznaliśmy pierwszego półfinalistę Ligi Mistrzów?

Wojciech Kowalczyk: Uważam, że półfinalistę znaliśmy już po losowaniu. Oba pojedynki hiszpańsko-włoskie od razu miały swoich faworytów. Klasy La Liga i Serie A nie da się porównać. I niezależnie od wszystkiego było to widać w meczu Juventusu z Realem.

Ten mecz można podzielić na dwie fazy – przed i po czerwonej kartce Paulo Dybali?

Przede wszystkim ta kartka była bardzo głupia, bo symulka w polu karnym nie była nikomu potrzebna. Ale nawet i z Dybalą Juve nie miało szans. Dla mnie Argentyńczyk to nieudolna podróbka Leo Messiego. Tak samo Gonzalo Higuaín, który w ważnych meczach zawodzi, nie robi różnicy. Ktoś może powiedzieć, że we wtorkowym meczu Włosi mieli swoje okazje, nie brakowało przepychanek, kilka razy sędzia Çak?r mógł zagwizdać inaczej. Zgoda. Ale i tak to Real wyszedł w Turynie po zwycięstwo, od początku wiedział co chce zrobić i jak chce to zrobić. Przez to, że Juve nie gra na takim poziomie, nie mogło nawiązać równej walki.

Argumentem przemawiającym za Hiszpanami było to, że praktycznie nie walczą już o mistrzostwo kraju i od jakiegoś czasu mogą skupić się tylko na grze Lidze Mistrzów?

Ligę i Puchar Króla mieli pozamiatane już w grudniu. Skupili się więc na Lidze Mistrzów. A Juve wciąż bije się na kilku frontach, ostro walczy o trofea. I jest zmęczony. Real natomiast ma paczkę, która wygrywała już LM, a teraz praktycznie nie ma na niej innej presji, niż ta z Champions League. Bo poza meczami z PSG resztę spotkań Królewscy mogli grać na luzie. Żadna wielka drużyna nie ma takiego przywileju. No i Real pięknie z niego skorzystał.

Trzeba oddać Realowi to, co królewskie. W Turynie piłkarze Zinédine Zidane’a zagrali po prostu dobry mecz. Od początku narzucili swoje warunki, zaczęli stwarzać sytuacje.

Zgadza się. I po wtorkowym meczu wiem, że w Europie jest tylko jeden zespół, który Realowi może przeszkodzić w zdobyciu trzeciej Ligi Mistrzów z rzędu. To FC Barcelona.

Co z rewanżem? Liverpool udowodnił kiedyś, że trzy bramki można odrobić w 45 min. Włosi będą mieli na to cały mecz.

Teoretycznie Zidane mógłby w rewanżu postawić na rezerwowych, ale wątpię, aby to zrobił.

Dlaczego?

Bo Cristiano Ronaldo chce śrubować rekord zdobytych bramek. A sezon Realu może uratować tylko Liga Mistrzów. Nie zdziwię się, jeśli w Madrycie zagra drugi skład, ale Juventusu. A to może skończyć się pogromem.

Więcej o: