W 2017 roku Robert i Ania Lewandowscy przelali 100 tysięcy złotych na zbiórkę dla "Antosia Rudzkiego". Chłopiec miał chorować na złośliwy nowotwór oka, a na leczenie potrzebne było pół miliona złotych. Jak się później okazało, chłopiec wcale nie istniał, a za fałszywą zbiórką stał Michał S.
Gdy sprawa wyszła na jaw Michał S. przyznał się do winy i przeprosił Roberta Lewandowskiego. Zapewnił także, że wszystkie wpłacone pieniądze zostaną zwrócone.
Skrucha nie wystarczyła jednak prokuraturze, która wnioskowała aż o siedem lat pozbawienia wolności. Wrocławski sąd potraktował oszusta nieco łagodniej i wymierzył mu karę sześciu lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.