Yeboah najbardziej znany jest kibicom z lat 90. Napastnik z Ghany grał wówczas w Eintrachcie Frankfurt, Leeds United i HSV. Wszędzie uchodził za wielką gwiazdę.
Amerykańscy dziennikarze informację o śmierci byłego piłkarza podali bez jej potwierdzenia. Wiadomość wstrząsnęła całym światem piłki nożnej, a kolejne zagraniczne portale podawały ją dalej. Na szczęście okazało się, że była ona nieprawdziwa.
- Ludzie, którzy odpowiadają za takie historie muszą to powstrzymać, bo nie tylko mi się takie coś zdarzyło. Niedawno uśmiercili Abediego Pele. Nie jestem nawet chory, więc kiedy usłyszałem o swojej śmierci, byłem zaskoczony. Moja ciotka zauważyła taką informację w portalach społecznościowych i od razu skontaktowała się ze mną. Chcę zapewnić wszystkich, że to nieprawda. Żyję - mówi 51-latek.
59-krotny reprezentant Ghany aktualnie mieszka w swojej ojczyźnie, gdzie prowadzi kilka biznesów. Yeboah ma m.in. sieć swoich hoteli oraz własną agencję menadżerską.