Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europy. Niechlujna i beznadziejna Legia, błysk Berto, powrót świni z UEFA [SPOSTRZEŻENIA]

Gra mistrzów Polski przeciwko Sheriffowi Tiraspol posypała się, gdy w 23. minucie boisko z powodu kontuzji opuścić musiał Guilherme. Jedyną nadzieję kibicom i piłkarzom mistrza Polski dał jednak wyszydzany do tej pory Hildeberto - spostrzeżeniami po spotkaniu IV rundy eliminacji Ligi Europy dzieli się Konrad Ferszter ze Sport.pl.

Piłkarze Jacka Magiery zremisowali 1:1 z Sheriffem Tiraspol w pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy. Jedynego gola dla mistrzów Polski strzelił Kasper Hamalainen, bramkę dla gości zdobył Cyrille Bayala.

Guilherme upolowany

Jeśli w pierwszych minutach meczu którykolwiek z legionistów zasługiwał na pochwałę, to bez wątpienia takim zawodnikiem był Guilherme. Brazylijczyk był bardzo aktywny, ruchliwy, napędzał ataki mistrzów Polski, stwarzał przewagę w ofensywie indywidualnymi umiejętnościami i dryblingiem.

Niestety dla mistrzów Polski trwało to raptem 23 minuty. Piłkarze Sheriffa postanowili bowiem wyłączyć Brazylijczyka z gry w najprostszy i zarazem najbrzydszy sposób. Po pierwszych udanych zagraniach Guilherme, na jego nogi zaczął polować Josip Brezovec. Pierwsza próba środkowego pomocnika gości okazała się nieskuteczna, a na jego brzydki faul podobnym wejściem chwilę później zareagował Thibault Moulin. Zachowanie Francuza nie zniechęciło jednak Chorwata, który w 22. minucie po raz drugi sfaulował Guilherme. Tym razem skutecznie, legionista złapał się za kolano i poprosił o zmianę, jego miejsce zajął Michał Kucharczyk.

Legia niechlujna, Legia beznadziejna

Po zejściu z boiska Guilherme gra Legii posypała się. Piłkarze Magiery byli niechlujni w ofensywie, popełniali proste błędy w przyjęciu piłki, podawali bardzo niedokładnie. W oczy raziła przede wszystkim słaba postawa środka pola. Wrażenie nieobecnego na boisku sprawiał Krzysztof Mączyński, żadnego pomysłu na pobudzenie ospałej drużyny nie miał Moulin.

Francuz tracił piłki, miał problemy z rozegraniem jej nawet do najbliższego kolegi z drużyny. Trudno określić, jaki wpływ na zawodnika miała oferta z Belgii, jaka wpłynęła do klubu, którą zdaniem Krzysztofa Stanowskiego z portalu Wesżło.com piłkarz byłby skłonny przyjąć. Moulin przeciwko Sheriffowi wyglądał jednak na kogoś, kto myślami jest daleko od Łazienkowskiej.

Słaby był Francuz, słaby był środek pola, słaba była cała Legia... Nic dziwnego, że schodzących do szatni piłkarzy pożegnały gwizdy i bluzgi kibiców. Przed przyszłotygodniowym rewanżem w Tyraspolu mistrz Polski jest bliższy odpadnięcia z LE, niż awansu do niej. A to byłoby tragedią, sportową i finansową.

Powrót świni z UEFA

28 sierpnia 2014 roku, przed meczem IV rundy eliminacji Ligi Europy przeciwko FK Aktobe, kibice Legii zaprezentowali oprawę odnoszącą się do decyzji UEFA, która wyrzuciła mistrzów Polski z eliminacji Ligi Mistrzów za występ nieuprawnionego do gry Bartosza Bereszyńskiego w rewanżowym meczu z Celtikiem Glasgow.

Wtedy na oprawę składało się duże płótno ze świnią na tle herbu europejskiej federacji piłkarskiej. Zwierzę trzymało karteczkę z napisem "6<1" a pod nią widniał transparent "Because football doesn't matter. Money does" (Ponieważ piłka nożna nie ma znaczenia. Pieniądze mają - red.).

W czwartek, znana sprzed trzech lat świnia, wróciła na trybunę północną stadionu Legii. Tym razem trzymała ona torbę z symbolem waluty euro, w której znajdowało się kilka herbów warszawskiego klubu. Pod nią zaś transparent "And the 35.000 € fine goes to..." (A kara 35.000 € idzie do... - red.). Wszystko to w związku z karą, jaką UEFA nałożyła na mistrzów Polski po meczu z FK Astaną w el. LM.

Badibanga jak Kabananga

Zaraz po wylosowaniu przez Legię Sheriffa, o mocnych stronach mołdawskiej drużyny wypowiedział się Jakub Rzeźniczak, który wraz z Karabachem mierzył się z nią w el. LM. Były legionista wspominał, że jednym z najgroźniejszych piłkarzy drużyny Roberto Bordina jest Ziguy Badibanga. Przed belgijskim napastnikiem swoich zawodników przestrzegał też Magiera.

I rzeczywiście okazało się, że 25-latek jest najciekawszym z zawodników Sheriffa. Badibangę charakteryzowały przede wszystkim szybkość i dynamika. Stylem gry Belg przypominał Juniora Kabanangę, który zwłaszcza w pierwszym meczu z FK Astaną, siał spustozenie w obronie mistrzów Polski. Pomni wydarzeń z Kazachstanu legioniści, nie dawali napastnikowi Sheriffa wolnego miejsca. Blisko napastnika grał Michał Pazdan, którego za każdym razem asekurował któryś z kolegów z defensywy.

Błysk i nadzieja Hildeberto

Chociaż Hildeberto Pereira do Legii trafił ponad miesiąc temu, to w meczu przy Łazienkowskiej zadebiutował dopiero przeciwko Sheriffowi. Wcześniej zawodnik trenował i walczył sam ze sobą, a konkretniej z nadwagą, z którą przyjechał do Warszawy. Po kilku tygodniach dieta zaczęła przynosić efekty, a zawodnik zasłużył na szansę od Magiery.

Portugalczyk z niezłej strony zaprezentował się w Pucharze Polski przeciwko Wiśle Puławy (4:1), błysnął w rezerwach, gdzie strzelił gola Sokołowi Ostróda (5:0). Nędzna gra Legii w ofensywie przeciwko Sheriffowi, skłoniła Magierę do wprowadzenia Hildeberto na końcówkę czwartkowego spotkania.

21-latek zaprezentował się dobrej, na tle słabych kolegów, nawet bardzo dobrej strony. To on rozkręcił akcję bramkową. To on podawał do Adama Hlouska, który asystował przy golu Hamalainena. Hildeberto błysnął i dał nadzieję kibicom Legii, że z zawodnika wyszydzanego przez nadwagę i aktywność na Instagramie, stanie się konkretnym wzmocnieniem mistrza Polski. A o to, przy obecnej dyspozycji zespołu, naprawdę trudno nie będzie.

Zobacz wideo