Real będzie odwoływał się od kary dla Ronaldo

Pięć meczów zawieszenia - taką karę otrzymał Cristiano Ronaldo za swoje zachowanie podczas niedzielnego spotkania pomiędzy Realem Madryt a Barceloną w ramach Superpucharu Hiszpanii. Królewscy zamierzają się od tej decyzji odwoływać.

Portugalczyk pojawił się na boisku w drugiej połowie spotkania i na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry zdobył bramkę na 2:1 dla Królewskich, przy okazji otrzymując żółtą kartkę za świętowanie trafienia ze zdjętą koszulką. 120 sekund później padł w polu karnym Barcelony po starciu z Samuelem Umtitim. Z pozoru sytuacja, jakich w trakcie meczu pełno, ale zdaniem prowadzącego zawody Ricardo de Burgosa Ronaldo symulował, by wymusić rzut karny. Arbiter bez zawahania sięgnął po drugą żółtą kartkę, wyrzucając tym samym lidera Królewskich z boiska. W tym momencie zgodnie z regulaminem hiszpańskiej federacji gwiazda Realu musiałaby pauzować jeden mecz, jednak poirytowany decyzją sędziego piłkarz delikatnie szturchnął Burgosa. 96. artykuł regulaminu jasno mówi, że za takie zachowania grozi kara nawet 12 meczów zawieszenia.

Ostatecznie skończyło się na pięciu, o czym poinformowano oficjalnie w poniedziałek. Oznacza to, że Ronaldo ominie nie tylko rewanżowe starcie z Barceloną w Superpucharze, ale i ligowe potyczki z Deportivo (wyjazd), Valencią (dom), Levante (dom) i Realem Sociedad (wyjazd). Real od decyzji Komitetu Rozgrywek będzie się odwoływał, apelując o skrócenie kary do trzech spotkań. Działacze z Madrytu mają nadzieję, że Komitet jako okoliczność łagodzącą uzna błędną decyzję de Burgosa o pokazaniu piłkarzowi drugiej żółtej kartki - na powtórkach widać, że pomiędzy Ronaldo a Umtitim nastąpił wyraźny kontakt i choć na faul się nie kwalifikował, bez wątpienia spowodował upadek zawodnika Realu.

Wyrzucenie z boiska Ronaldo nie było jedyną kontrowersyjną decyzją de Burgosa tego wieczoru. Wcześniej arbiter podyktował bardzo wątpliwy karny dla Katalończyków po domniemanym faulu Keylora Navasa na Luisie Suarezie, a także nie uznał gola  strzelonego przez Portugalczyka - ta sytuacja wydaje się jednak mniej oczywista. Hiszpańskie media są zgodne co do tego, że arbiter nie kontrolował tego, co działo się na boisku, i dał się ponieść emocjom.

Real Madryt wygrał ostatecznie 3:1 po trafieniach Pique (samobój), Ronaldo i Marco Asensio. Katalończycy odpowiedzieli jedynie bramką Lionela Messiego zdobytą z jedenastu metrów. Rewanż w środę 16 sierpnia w Madrycie, początek zawodów o godz. 23.

Primera Division. Jaki Real w sezonie 2017/18 pokaże nam Zinedine Zidane?

Więcej o: