Gmina Wrocław i Grzegorz Ślak już od pewnego czasu dyskutują na temat sprzedaży klubu i wszystko szło w dobrym kierunku, dopóki biznesmen nie przedstawił swoich trzech warunków dotyczących transakcji.
Ślak chciał, aby sto procent dochodów ze sprzedaży biletów zasilało kasę klubu. Ponadto oczekiwał, że Śląsk otrzyma całkowitą sumę pieniędzy od sponsora tytularnego stadionu, którym ma być firma płacąca przez trzy lata 15 milionów złotych. Biznesmen planował również płacić milion złotych za roczny wynajem stadionu.
Miasto nie chciało się zgodzić na te warunki. Władze oczekiwały, że 30% pieniędzy za bilety trafi do miejskiej spółki Stadion Wrocław. Zaznaczali też, że koszty utrzymania stadionu wynoszą około 2,5 miliona złotych. Mimo to, obie strony doszły do porozumienia, co podczas konferencji prasowej ogłosił prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz.
- Prezes Śląska oraz prezes Stadionu Wrocław podpisali dziś umowę, na mocy której wszystkie wpływy z biletów oraz od sponsora tytularnego przez trzy lata będą trafiały tylko do kasy Śląska.
Odniósł się też do kosztów utrzymania stadionu: - Gwarantuję, że poszukam sponsorów zewnętrznych, którzy wyłożą tę brakującą sumę. A jeśli nie, to znajdziemy tę kwotę choćby z naszej rezerwy budżetowej.
Oznacza to, że sprzedaż Śląska Wrocław jest już bardzo blisko sfinalizowania. W czwartek odbędzie się kolejne spotkanie Dutkiewicza ze Ślakiem, podczas którego może dojść do podpisania aktu notarialnego. Biznesmen zapłaci miastu na początek 3 miliony złotych, a przez kolejne lata dołoży 45 mln. Trafi do niego 54,46% akcji klubu.