Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bibianna 2017, czyli jak nie grać w piłkę nożną

46 spotkań i losowanie wyłoniły pierwszego mistrza świata w udawaniu gry w piłkę nożną. Turniej, w którym nie zabrakło efektownych goli, spektakularnych pudeł, bolesnych upadków, litrów piwa, disco polo i dobrej zabawy, odbył się w sobotę na Ziemi Dziadowickiej.

Bibianna - około 200-osobowa wieś położona w województwie wielkopolskim, w powiecie tureckim, w gminie Malanów. Właśnie tam, na miejscowym boisku oraz terenie wokół przylegającej do niego świetlicy, odbyły się pierwsze mistrzostwa świata w udawaniu gry w piłkę nożną. W prestiżowych rozgrywkach udział wzięło 10 drużyn: Coco Jambo Warszawa, Farmacja Tarchomin, PKS Orzeł Dziadowice-Folwark, Jadwiżański KS Poznań, Dragon Dzierzbin, Kartofliska.pl (w niej autor tekstu), Retro Bibianna, FC Zapchajdziura, Bar Ulubiona ETV Warszawa oraz T.N. Footroll.

Zasady? Rywalizacja ligowa, każdy z każdym, mecze po 12 minut, na boisku po sześciu zawodników, kadry i zmiany nieograniczone. Hasło przewodnie? „Niech wygra najgorszy”.

Zespoły, które nie zgrywają profesjonalistów

Wybór lokalizacji mistrzostw tłumaczy ich współorganizator, redaktor Radosław, autor kanału Kartofliska.pl na Youtubie. - Kilka razy byłem na wielkich derbach gminnej ligi PKS Orzeł Dziadowice-Folwark - Retro Bibianna i poznałem zawodników obu zespołów. Widziałem, jakie tam są warunki i jak sprawnie zorganizowana jest to liga. Później otrzymałem sygnał od prezesa Dziadowic, że mają niezłe układy z gminą i że bez problemu można zrobić u nich jakiś turniej. A że nazwa Dziadowice pasuje do futbolu, który oglądam, wymyśliłem bardzo mądrą nazwę „Mistrzostwa świata w udawaniu gry w piłkę nożną w Dziadowicach” - mówi.

- W międzyczasie okazało się jednak, że tamtejsze boisko jest w lipcu remontowane, dlatego zawody przeniesiono do pobliskiej Bibianny. Klucz przy wyborze drużyn był prosty: byle kiepsko grały w piłkę i miały do siebie dystans. Były to zespoły, które już kiedyś widziałem i wiedziałem, że nie będą zgrywały profesjonalistów. No i wiedziałem o ich imprezowych inklinacjach.

Ambicji nigdy za wiele

Do Bibianny dojechaliśmy przed godz. 11, kilkanaście minut przed pierwszym meczem. Szybkie zakupy w sklepie spożywczo-przemysłowym „Halina” i można ruszać w stronę boiska. Wszak na mundial nie wypada się spóźniać.

Sklep 'Halina'Sklep 'Halina' Google Maps

Pierwsze wrażenie? „Jest ciężko, jest sobota, godz. 11, pogoda też nie dopisuje do grania w piłkę, ciężko nam będzie stworzyć jakąś sytuację bramkową”.

Przynajmniej boiska przygotowane były, jak na poważny turniej przystało - krzywe linie, na murawie górki i dołki, czyli klasyka polskiej Klasy B. Organizator zadbał też o piwo, by spragnieni zawodnicy, radzili sobie z wysoką temperaturą powietrza i rywalizacji.

Pierwsze myśli związane z turniejem okazały się nadzwyczaj trafne, bo powiedzieć, że weszliśmy niego źle, to jak nie powiedzieć nic. 0:0 z Barem Ulubiona ETV Warszawa, 0:1 z T.N. Footroll, 0:1 z FC Zapchajdziurą, 0:2 z Dragonem Dzierzbin - te wyniki spowodowały, że z miejsca staliśmy się faworytem do wygrania mundialu. Drużynie Kartofliska.pl ambicji jednak nigdy nie brakuje. Oprócz zdominowania rywalizacji, pojawiał się więc cel dodatkowy - strzelenie choćby jednego gola.

"Jak idzie? Jak wam, nie wygrywamy"

Po czterech spotkaniach przyszedł czas na regenerację, uzupełnienie płynów i posiłek, które zagwarantował zorganizowany przy okazji mistrzostw świata festyn. Leniwa większość udała się więc na darmową grochówkę, domowe ciasta, kiełbasę z grilla, watę cukrową oraz popcorn. Znaleźli się jednak też odważniejsi, spragnieni wrażeń zawodnicy, którzy postanowili skorzystać z uroków dmuchanego zamku.

30 minut oddechu było nie tylko czasem na odpoczynek, ale też integrację i rozmowy z resztą zespołów. „A wam jak idzie? Tak jak wam, nie wygrywamy” - to mocno złagodzona wersja najczęstszych dialogów. Słabe wyniki nie przeszkadzały jednak nikomu (z wyjątkiem Mateusza z Kartofliska.pl), w końcu liczył się przede wszystkim sport i dobra zabawa.

Mocne słowa pod świetlicą, analiza, wyciąganie wniosków i ustalanie taktyki przyniosły efekty. Chociaż piątego meczu z Retro Bibianna też nie wygraliśmy, to przynajmniej udało się zdobyć upragnioną bramkę i zakończyć spotkanie remisem 1:1.

MŚ w udawaniu gry w piłkę nożną, Kuba Barański

Sukcesy z „profesjonalistami”

Uskrzydleni osiągniętym celem podeszliśmy do meczu z Jadwiżańskim KS Poznań. Rezultat? Bez zaskoczeń, w myśl zasady „gramy na zero z przodu, z tyłu zawsze coś wpadnie”, przegraliśmy 0:1.

Wola walki jednak nie osłabła, czego najlepszymi przykładami były spotkania z faworyzowanymi Coco Jambo Warszawa i Farmacją Tarchomin. Chociaż w obu meczach przegrywaliśmy (odpowiednio 0:3 i 1:3), to oba zremisowaliśmy 3:3. W pojedynku z Farmacją padła też najładniejsza bramka mistrzostw.

Oddzielne słowo należy się oglądanemu wyżej bramkarzowi naszych rywali. Mimo że dziadowickie mistrzostwa świata odbyły się poza oficjalnym terminem FIFA, to na turnieju nie zabrakło gwiazd. Oprócz legend B-klasowych boisk i znanych ludzi internetu, w rozgrywkach udział wziął słynny piosenkarz disco polo. Golkiper Farmacji Tarchomin, między ciężkimi treningami, znajduje czas na spełnianie pasji i śpiewanie w zespole Gejzer.

Próbkę umiejętności dał podczas wieczornej zabawy w wiejskiej świetlicy. - To było tak słabe, że nie porwało nawet miejscowych - komplementowano artystę pod sceną. Zresztą, sprawdźcie sami.

 
 

Wylosowani finaliści

Po rozegraniu 45 spotkań na dwóch nierównych boiskach, przyszedł czas na wielki finał. Zagrały w nim PKS Orzeł Dziadowice-Folwark i Bar Ulubiona ETV Warszawa. Skąd te drużyny znalazły się w decydującej rozgrywce? Nie, nie zdobyły największej liczby punktów, to byłoby za proste. Chociaż ligę wygrała FC Zapchajdziura, to finaliści wyłonieni zostali drogą losowania.

Ostatecznie, mistrzostwo świata w udawaniu gry w piłkę nożną, zdobył PKS Orzeł Dziadowice-Folwark. Triumfatorzy otrzymali pamiątkową paterę, a w zasadzie barwnie zdobiony talerz.

Drużyna Kartofliska.pl w ostatnim meczu przegrała 1:2 z mistrzami świata, a turniej zakończyła na zaszczytnym, przedostatnim miejscu. Do sukcesu zabrakło naprawdę niewiele. Zdecydowały detale.

Całodniowa rywalizacja zakończyła się huczną imprezą, podczas której mieszkańcy okolicznych wsi mogli poznać zawodników i porozmawiać z nimi. Dyskusje trwały do rana, ale to już historia na oddzielną opowieść. Co wydarzyło się w Bibiannie, zostało w Bibiannie. Dziękujemy za udział, walkę, zabawę i do zobaczenia za rok.

Zobacz wideo