Kiedy chłopiec miał zaledwie półtora roku zachorował na neuroblastomę, bardzo rzadką odmianę nowotworu. Ale Bradley nie pozwolił, by choroba odebrała mu największą pasję - futbol. Lowery kibicował Sunderlandowi, którego piłkarzem był Jermaine Defoe, największy idol chłopca. Napastnik zaprzyjaźnił się z Bradleyem. Często odwiedzał go w szpitalu i bardzo przeżywał jego chorobę.
- Udało mi się zaprzyjaźnić z nim i jest to naprawdę wyjątkowe, jak wiele dobrego wniósł do mojego życia. Smutno jest patrzeć na to, przez co musi przechodzić, a ma zaledwie sześć lat. Cieszę się, że mogę być w jego życiu – mówił kilka miesięcy temu Defoe.
Sprawa Bradleya poruszyła niemal całą brytyjską opinię publiczną. W 2016 roku zebrano aż 700 tys. funtów na specjalistyczne leczenie w Nowym Jorku. Niestety, lekarze poinformowali, że rak był w zbyt zaawansowanym stadium i nie da się go wyleczyć.
Wiele osób chciało możliwie najbardziej umilić chłopcu ostatnie miesiące życia. Odwiedził go nawet Pep Guardiola. A podczas spotkania Anglii z Litwą Bradley wyprowadził reprezentację Synów Albionu na stadion Wembley. W grudniu zeszłego roku przed spotkaniem Sunderlandu z Chelsea w Premier League wykonał rzut karny. Gol został wybrany ”bramką miesiąca”.
W piątek 7 lipca zmarł. A na profilu facebookowym, gdzie relacjonowano historię chłopca, pojawił się emocjonalny wpis:
- Mój dzielny chłopiec odszedł na spotkanie z aniołami 7 lipca o 13:35, zmarł w ramionach mamy i taty otoczony przez rodzinę. Był naszym małym superbohaterem. Nie ma słów, które potrafią opisać, jak bardzo cierpimy. Dziękujemy wszystkim za wsparcie i miłe słowa. Śpij dobrze mój chłopczyku, leć wysoko z aniołami – czytamy.