COPE: Cristiano Ronaldo zapłaci 14,8 mln, by uniknąć więzienia?

Jak podała rozgłośnia radiowa COPE, Cristiano Ronaldo zamierza uregulować 14,8 mln euro zaległych podatków, o których ukrycie oskarżyła go hiszpańska prokuratura. Zdaniem stacji zawodnikowi grozi realna kara pozbawienia wolności, jeśli ten zdecyduje się na otwartą walkę w sądzie.

W latach 2011-2014 Ronaldo zdaniem hiszpańskiego fiskusa miał ukryć dochody z tytułu praw do wizerunku, używając w tym celu firmy założonej na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych.

Sam zawodnik czuł się niewinny, a po zapewnieniach jego współpracowników o całkowitej legalności jego struktury podatkowej nie zamierzał iść z hiszpańskim wymiarem sprawiedliwości na żadne ustępstwa. COPE twierdzi, że w ostatnich dniach - po rozmowach ze swoimi doradcami - zmienił jednak zdanie. Kara pozbawienia wolności okazała się bardziej prawdopodobna niż początkowo przypuszczało otoczenie zawodnika.

Ronaldo nie chce ryzykować

Oskarżenie prokuratury dotyczy lat 2011-2014. Trzy z czterech zarzutów skategoryzowano jako poważne i zdaniem ekspertów COPE Ronaldo może otrzymać karę w wysokości od 3 do 4 lat pozbawienia wolności za każdy z nich. W przypadku pierwszego wyroku skazującego za przestępstwa skarbowe w Hiszpanii wyrok poniżej 24 miesięcy odbywa się w zawieszeniu. Sytuacja Ronaldo jest na tyle skomplikowana, że otwarta walka w sądzie niesie za sobą zbyt duże ryzyko kary więzienia.

Wtedy ratunkiem dla piłkarza może być reforma Kodeksu Karnego z 2015 roku, która daje sędziemu możliwość niesumowania poszczególnych wyroków. Sędzia może w takim przypadku zawiesić karę więzienia, zmieniając ją na grzywnę i prace społeczne, pod warunkiem, że żaden z wyroków nie przekroczy dwóch lat. To, czy sąd zdecydowałby się na takie rozwiązanie, jest jednak zależne tylko i wyłącznie od interpretacji prawnej sędziego. Według prawników, z którymi konsultowało się COPE, nie można wykluczyć trafienia Ronaldo za kratki, jeśli jego adwokaci obejmą złą strategię.

Piłkarz, jak podał radio, nie zamierza ryzykować. Przyzna się do winy i zapłaci 14,8 mln euro, które zdaniem fiskusa ukrył przed skarbówką. Wybór takiego rozwiązania ma sprawić, że za każdy z zarzutów Ronaldo dostanie karę około sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Łącznie nie więcej niż dwa lata, dzięki czemu wyrok odbyłby się w zawieszeniu. Oprócz tego piłkarz będzie musiał zapłacić 70 procent skradzionej kwoty, około 10 mln, oraz dodatkowo 3 mln związane z pokryciem kosztów sądowych.

Pożar w raju

Kłopoty z fiskusem miały przyczynić się do podjęcia przez Ronaldo decyzji o opuszczeniu Realu Madryt. Według portugalskiego dziennika "A Bola" zawodnik miał być wściekły na klub o to, że nie ten wsparł go wystarczająco mocno po tym, jak prokuratura oskarżyła gwiazdora o oszustwa podatkowe. Informację potwierdziło m.in brytyjskie BBC i Sky Sports, a także hiszpańskie dzienniki "Marca", "As" i "ABC".

W poniedziałek głos w sprawie zabrał prezes Królewskich Florentino Perez, który był gościem radia Onda Cero. Działacz sądzi, że piłkarz nie jest zły na Real, a na media, których część przedstawia zawodnika jako przestępcę. - Wiem tylko, że Cristiano jest zły przez to, jak traktują go media. Domniemanie niewinności nie zostało w jego przypadku uszanowane - stwierdził Perez. Prezes dodał także, że przyszłość Ronaldo rozstrzygnie się po Pucharze Konfederacji, który kończy się 2 lipca: - Nie chcę rozpraszać portugalskiej drużyny. Spotkamy się i porozmawiamy po zakończeniu turnieju, wtedy powie nam, co się dzieje. Będę go bronił za wszelką cenę, zarówno jako zawodnika, jak i człowieka.

Oskarżenia hiszpańskiej prokuratury nie wpłyną na grę Ronaldo? "Jest bardzo zmotywowany i skupia się wyłącznie na drużynie narodowej"

Więcej o: