Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Listkiewicz wprowadza VAR w Czechach od nowego sezonu! "Cieszę się, że PZPN przyspieszył ten proces"

W Polsce VAR (Video Assistant Referees) ma funkcjonować od nowego sezonu. Na początku tylko testowo. - No to my jesteśmy trochę przed Polską - uśmiecha się Michał Listkiewicz - niegdyś arbiter międzynarodowy, dziś szef komisji sędziów w Czechach. Tam system jest testowany od pół roku. 15 tysięcy złotych na mecz i wszystko działa bez zastrzeżeń. Czas na kolejny krok.

Kacper Sosnowski: Zbigniew Boniek ogłosił start VAR-u w Polsce, od sezonu 2017/18 Ekstraklasy. Na początku system będzie tylko testowany. Pan u siebie w Czechach sprawdza go od ponad pół roku… Działa wzorowo, czy są problemy?

Michał Listkiewicz: - No, to my jesteśmy trochę z przodu, przed Polską (śmiech), ale rzeczywiście w dwóch meczach każdej kolejki VAR od pół roku funkcjonuje u nas offline. To znaczy uczymy się go, nie ma on wpływu na grę. Na razie nie mam co do niego zastrzeżeń. Na początku może nieco za długo trwała współpraca sędziego analizującego video z technikiem, który obsługiwał system, ale po miesiącu się zgrali i teraz komunikują się w oka mgnieniu.

Pan widział na żywo, jak o funkcjonuje?

- Tak. W  tych dwóch meczach kolejki jest wyznaczony przez nas człowiek, który z systemu się szkoli. Pod stadion podjeżdża wóz transmisyjny, który otrzymuje sygnał ze spotkania. Mamy do dyspozycji jedno takie auto. Robimy to u nas tylko na dwóch meczach w sobotę i niedzielę ze względu na dodatkowe koszty, ale i barierę technologiczną. W Czechach w każdej kolejce telewizja transmituje góra trzy spotkania. 

Zdradzi Pan ile was VAR kosztuje ?

- Podstawienie takiego dodatkowego wozu z obsługą to dla nas koszt około 15 tysięcy złotych za mecz. Czyli w całym sezonie wychodzi kilkaset tysięcy złotych.

Testujecie go do końca sezonu a potem?

-Kończymy etap szkolenia ludzi. Mamy ich ośmiu. Potrzeba na różne wypadki jeszcze ze dwóch. Od nowego sezonu przejdziemy już na działanie sytemu online, ale nadal tylko w dwóch meczach w kolejce. Powiedzmy, że tych najważniejszych. Docelowo myślę, że przy obsłudze samego VARu będzie trzech ludzi, dwóch sędziów głównych i asystent. Dwóch, bo jeśli sytuacja jest do zanalizowania, a gra idzie dalej, to ktoś musi patrzeć co się tam dzieje. Asystent powinien być natomiast specjalistą od spalonych. Sędziowie główni często w tym względzie są tacy sobie…        

Futbol zmieni się w całej Europie. Od nowego sezonu VAR będzie sprawdzany i używany w 8 może 9 ligach… 

-Ale i tak 95% rozgrywanych na Starym Kontynencie spotkań to będą „zwykłe” mecze. Na VAR nie będzie stać na razie biedniejszych lig nawet w ich najwyższej klasie. To trochę tak jak goal-line, która funkcjonuje na  mistrzowskich imprezach. Na mundialu nie będziemy mieli już sporów między Anglikami i Niemcami o nieuznaną bramkę, ale w niższych ligach będą one zawsze.  To jest super!  Powiem szczerze, że lubię mecze niższych klas, bo tam jest więcej autentyczności w grze i w sędziowaniu.

Mniej szkiełka i oka, a więcej serca…

- Ciągle będę zwolennikiem tej romantycznej wersji futbolu. Jak będziemy wszystko z aptekarską dokładnością analizować to ja sobie pójdę na 7. ligę i zobaczę starą dobrą piłkę. Z błędami sędziów, z dyskusją po meczu wśród kibiców czy był karny czy go nie było. Trochę żartuje, ale zwracam uwagę, że trzeba do tego podchodzić z głową. Z drugiej strony akceptuję, że gdy gra idzie o wielkie tytuły i pieniądze, a futbol jest bardziej biznesem to trzeba podpierać się nowymi technologiami.

Boniek informacją o szybkim wdrożeniu VAR w ekstraklasie trochę Pana zaskoczył?

- Cieszę się, że PZPN przyspieszył ten proces, bo to świadczy, że nasza liga jest mocna finansowo i rozwinięta technologicznie. Tylko pozostaje pytanie czy tak szybko uda się wykształcić ludzi, tzw. VAR-owców, bo to bardzo odpowiedzialna funkcja. Jeśli zdarzy się jakiś nadpobudliwy to zepsuje zabawę. Coraz częściej m.in. w polskiej lidze widzę, że nie bardzo wiadomo kto na boisku podejmuje decyzje. Siedząc na trybunach, jako fachowiec, zdaję sobie czasem sprawę, że nie była ona podjęta przez głównego, ale np. asystenta czy technicznego. Fajnie kiedyś powiedział zresztą Zbyszek Boniek. Obyśmy nie dożyli czasów, gdy po boisku biega przystojny, wysportowany młodzian, który nie bardzo o futbolu ma pojęcie, a decyzję podejmuje za niego gruby pan siedzący w fotelu na wozie.         

 A temu mało ogarniętemu sędziemu, który ma powtórki video, motywacja w pracy spadnie. Jak będzie problem, zgłosi się do innych…

- Musi korzystać z dobrodziejstw nowych technologii, tylko wtedy gdy będzie to absolutnie konieczne. FIFA jasno te sytuacje określa, to wątpliwości przy bramce, rzucie karnym, wykluczeniu zawodnika. Przy tym zostańmy, żeby nie dojść do absurdów. Czasem trenerzy kłócą się, że stracili gola bo trzy zagrania wcześniej zamiast wznowienia od bramki, sędzia podyktował róg dla przeciwnika, albo że aut był nie w tę stronę.

Zresztą wideo wszystkiego nie załatwi, chodzi o sytuacje, gdzie może pojawić się różna interpretacja przepisów...

- Bo w piłce są rzeczy podlegające osobistej ocenie. Takie zagranie ręką w polu karnym - trzech sędziów powie, że jest jedenastka, dwóch, że nie było celowości i karnego nie ma. Wideo tu nie pomoże. Najważniejsza zawsze będzie czyjaś ocena i czynnik ludzki.

ESA 37 bez podziału punktów? "Teraz emocje są przez 7 kolejek. Bez dzielenia punktów mecze będą ważne od samego początku"