Brazylijczycy nie mieli dobrej passy. W mundialu 2014 przegrali 1:7 z Niemcami, w Copa America 2015 i 2016 nie doszli nawet do półfinału.
Od trzech meczów reprezentację prowadzi 55-letni Tite i coś chyba drgnęło. Po tym jak zastąpił Dungę, we wrześniowych meczach eliminacyjnych Brazylijczycy pokonali Ekwador na wyjeździe (3:0) i Kolumbię u siebie (2:1), a teraz rozbili Boliwię.
Bramki dla gospodarzy strzelało pięciu piłkarzy: Neymar (w 10. minucie), Philippe Coutinho (25.), Filipe Luis (38.), Gabriel Jesus (44.) i Roberto Firmino (75.). Gol Neymara był jego 300. trafieniem w karierze.
Brazylia przeważała cały mecz, jej piłkarze oddali 10 celnych strzałów na bramkę rywali, podczas gdy stojący między słupkami Alison niemal nie dotykał piłki. - Czujemy, że atmosfera zmieniła się na lepsze - przyznał Dani Alves.
Przed objęciem posady przez Bacchiego Brazylia nie mieściła się nawet w pierwszej czwórce eliminacji, a tyle drużyn z Ameryki Południowej zapewni sobie automatyczną kwalifikację na turniej finałowy w Rosji. Po wygranej z Boliwią awansowała na drugie miejsce i ma tylko punkt straty do prowadzącego Urugwaju.
W kolejnym meczu we wtorek Brazylia zagra na wyjeździe z zamykającą tabelę Wenezuelą. W meczu tym nie zagra Neymar, który będzie pauzował za trzecią żółtą kartkę w eliminacjach.
Urugwaj - Wenezuela 3:0 (1:0) , bramki: Nicolas Lodeiro (28.), Edinson Cavani (46. i 79.); Paragwaj - Kolumbia 0:1 (0:0) , bramka: Edwin Cardona (90. +1); Peru - Agrentyna 2:2 (0:1) , bramki: Paolo Guerrero (58.), Christian Cueva (84., karny) - Ramiro Funes Mori (15.), Gonzalo Higuain (77.); Brazylia - Boliwia 5:0 (4:0) , bramki: Neymar (10.), Philippe Coutinho (25.), Filipe Luis (38.), Gabriel Jesus (44.), Roberto Firmino (75.).