Dlaczego mistrzostwa świata i Europy powinny wzorować się na Pucharze Peru?

Duża liczba meczów o nic czy możliwość ustawiania spotkań - to największe bolączki formatów turniejów piłkarskich według Leandro Shary. Chilijski matematyk w rozmowie ze Sport.pl proponuje kroki, które mogą doprowadzić do rewolucji w świecie piłkarskim i udowadnia, że na Pucharze Peru powinny wzorować się nie tylko UEFA i FIFA, ale wszystkie federacje sportowe na świecie.

- Jestem przekonany, że w mistrzostwach świata w 2026 zagra 40 drużyn - powiedział prezydent FIFA Gianni Infantino. Ale jak w ogóle zorganizować taki turniej? Euro 2016 pokazało, że nadmierne kombinowanie z formatem rozgrywek nie popłaca. Mistrzostwa Europy rozdęto z 16 do 24 drużyn i częściowo to ta zmiana sprawiła, że mamy za sobą niezwykle nudne Euro. Po fazie grupowej odpadło zaledwie 8 drużyn. Awansować do fazy pucharowej można było remisując trzy mecze. Tak zrobiła Portugalia, która wygrała cały turniej.

- Na Euro widzieliśmy, że wiele drużyn nie starało się wygrywać swoich meczów, a poziom był bardzo niski. Ostatnia kolejka była okropna dla kibiców, np. Włosi mieli już zapewnione pierwsze miejsce i zagrali rezerwami. Średnia bramek na mecz w fazie grupowej wyniosła poniżej 2, to najmniej w historii jakiegokolwiek Euro czy mistrzostw świata - mówi Leandro Shara, chilijski matematyk i prezes firmy MatchVision. Ma on pomysł na to, jak rozwiązać największe bolączki turniejów piłkarskich (i nie tylko).

Rewolucyjny system

- W naszym systemie mogłyby grać nawet 24 drużyny. I starałyby się wygrać każdy mecz, by zająć jak najwyższe miejsce i trafić na łatwiejszego rywala w następnej rundzie - tłumaczy Shara. Proponowany przez niego format jest rewolucyjny. Zakłada wyzbycie się wielu grup i stworzenie jednej tabeli dla całych rozgrywek. Jak by to wyglądało np. na Euro 2016? 24 zespoły mogłyby zostać podzielone na trzy koszyki po osiem drużyn (według rankingu UEFA). Przed francuskim turniejem wyglądałoby to tak:

1. koszyk: Francja, Hiszpania, Niemcy, Anglia, Portugalia, Belgia, Włochy, Rosja

2. koszyk: Szwajcaria, Austria, Chorwacja, Ukraina, Czechy, Szwecja, Polska, Rumunia

3. koszyk: Słowacja, Węgry, Turcja, Irlandia, Islandia, Walia, Albania, Irlandia Północna

Każdy zespół zagrałby trzy mecze z rywalem z każdego koszyka (nawet własnego). I tak Polska mogłaby zmierzyć się z Francją, Chorwacją oraz Islandią. Za to Hiszpania mogłaby zagrać z Niemcami, Szwecją i Islandią. Zespoły z największą liczbą punktów w pierwszej fazie (a następnie goli, itd.) awansowałyby do fazy pucharowej. Najlepsza drużyna zagrałaby z najgorszą, druga z przedostatnią, i tak dalej (1 z 16, 2 z 15). Co ważne, dałoby się podzielić drużyny tak, by każda z nich zagrała nie trzy, a cztery mecze (cztery koszyki po sześć drużyn).

Tak wyglądałaby tabela fazy grupowej Euro 2016 (oczywiście same rozgrywki nie przebiegały systemem MatchVision):

xx lg

W takim wypadku Francja zagrałaby w 1/8 finału z Irlandią Północną, Niemcy z Portugalią, itd. Takie rozwiązanie sprawiłoby, że Włosi nie odważyliby się wystawić w ostatnim meczu rezerw. Zamiast tego walczyliby o zwycięstwo, które dałoby im pierwszą pozycję w tabeli i teoretycznie najsłabszego rywala, czyli Irlandię Północną. Dla Italiiwynik ostatniego meczu nie miał znaczenia, niezależnie od niego mieli grać z Hiszpanią. Dlatego też ulgowo potraktowali mecz z Irlandią. Ta wygrała 1-0 i stała się beneficjentem takiej formuły - gdyby Włosi grali w podstawowym składzie, Irlandczycy prawdopodobnie by nie wygrali i to Turcja zagrałaby w 1/8 finału.

Niesprawiedliwe turnieje

System Shary rozwiązałby również kwestię tego, że Euro 2016 od początku było niesprawiedliwe. Grupa E to "największa niesprawiedliwość najnowszej formuły mistrzostw". - Matematyczne symulacje pokazują, że szanse na awans do ćwierćfinałów, półfinałów i finału są dla zespołów z grupy E co najmniej 20 procent mniejsze niż w innych grupach. A zespoły z najbardziej uprzywilejowanej grupy A [w której grali gospodarze, Francuzi] mają aż 28 proc. większą szansę na wygranie turnieju niż drużyny z E! - pisali przed turniejem Paweł Wilkowicz i Michał Zachodny.

Nie tylko piłka nożna

Jakie są zalety tego systemu? - Największą jest elastyczność. Dziś by zwiększyć liczbę uczestników trzeba ją podwajać, z 4 do 8, z 8 do 16, z 16 do 32, itd. Gdyby to zależało od nas, na tym Euro zagrałoby 18 drużyn, na kolejnym 20 i dopiero za kilka edycji 24 drużyny. Teraz dopasowujemy liczbę drużyn do formatu, przez co dochodzi do nielogicznych sytuacji. W tenisowym ATP World Tour Finals gra 8 zawodników, mimo iż wszyscy w trakcie sezonu mówią o TOP 10. Ale w turnieju nie gra 10 zawodników, bo dwie grupy po pięciu to za dużo meczów. A istnieje sposób na to, by w tym najważniejszym turnieju grała czołowa dziesiątka. Rozmawiamy z ATP na ten temat, zaproponowaliśmy im nasz system, ale to bardzo konserwatywny sport. Raczej nie doczekamy się zmian przed 2020 rokiem - tłumaczy Shara. Jak widać te problemy dotykają nie tylko piłki nożnej, ale każdego sportu. Format Shary jest używany w 10 sportach na 4 różnych kontynentach, więc to nie tylko piłka nożna.

- Dodatkowo dzięki temu systemowi będzie więcej meczów między drużynami z czołówki. Na Euro już w pierwszej kolejce moglibyśmy zobaczyć takie mecze jak Francja - Belgia, Niemcy - Anglia czy Hiszpania - Portugalia. To sprawi również, że tabela będzie bardziej interesująca. Wielki zespół będzie musiał podnieść się po porażce i odbić się od dna w następnych kolejkach. Co ciekawe, w całej historii Brazylia zagrała z Niemcami tylko raz w meczu o stawkę, tak jak i Argentyna z Hiszpanią.

Eliminowanie ustawiania meczów

Jego system ogranicza też największe zagrożenia płynące z obecnego formatu. - To manipulacje i ustawianie meczów. Faza grupowa jest siedliskiem takich zdarzeń. Widzimy je, gdy obie drużyny grają na remis, który im odpowiada. Czasem drużyna stara się nawet specjalnie przegrać mecz, by zagrać z łatwiejszym rywalem w następnej rundzie, co zdarzało się na igrzyskach olimpijskich (ostatnio w Londynie 2012, zdyskwalifikowano za to osiem badmintonistek - dop. red.). Wiele zespołów mających pewny awans wystawia rezerwowych, by uniknąć kartek oraz kontuzji. Nasz system zachęca zespoły do walki o zwycięstwo w każdym meczu.

Najsłynniejszym przypadkiem ustawienia meczu jest starcie RFN z Austrią. Podczas MŚ w 1982 roku obie drużyny zagrały tak, aby wyrzucić z turnieju Algierię. Sytuacja w grupie ułożyła się tak, że remis lub wygrana Austrii dałaby awans afrykańskiej reprezentacji, tak samo jak i zwycięstwo RFN trzema bramki lub wyżej. RFN objęło prowadzenie w 10. minucie i wtedy mecz się w zasadzie skończył. Piłkarze obu drużyn cały czas podawali sobie piłkę, brakowało ataków, strzałów. Nikt nawet nie zachowywał pozorów. Protestowali kibice obu reprezentacji oraz Hiszpanie (organizowali tamten turniej) i oczywiście Algierczycy. To po tamtym meczu wprowadzono zasadę, że mecze ostatnich kolejek rozgrywane są o tej samej porze. Federacje tracą przez to sporo pieniędzy (fani mogą obejrzeć tylko jeden, a nie dwa mecze), a w dodatku nie rozwiązuje to problemów. Podczas Euro 2004 Szwecji i Danii awans dawał remis 2-2 lub wyższy, eliminując przy okazji Włochy. Jakim wynikiem skończyło się spotkanie? 2-2, po golu wyrównującym w samej końcówce piłkarze nawet nie pozorowali walki o zwycięską bramkę.

Problemy z powiększeniem mundialu

System Shary powstał w odpowiedzi na zapytanie FIFA. W 2003 roku podjęto decyzję o zwiększeniu liczby uczestników do 36 zespołów pod warunkiem znalezienia odpowiedniego formatu rozgrywek. - FIFA poprosiła o pomoc wielkie firmy konsultingowe. Myślałem nad tym zagadnieniem i zapisałem sposób na rozegranie turnieju na kartce papieru. Nie zgłaszałem jednak pomysłu, bo byłem przekonany, że ktoś w Europie już o tym pomyślał i FIFA zaadoptuje ten pomysł. Ale po paru tygodniach Sepp Blatter [ówczesny prezydent FIFA] stwierdził, że nie da się zorganizować turnieju z 36 drużynami. Wszystkie idee opierały się na grupach i nie można było znaleźć sposobu na sprawiedliwe wyselekcjonowanie 16 zespołów, które awansowałyby do fazy pucharowej. Wtedy zrozumiałem, że mój pomysł jest czymś wielkim i mogę zbudować na nim biznes.

- Nie można popełnić tego błędu i powiększyć mundialu do 40 drużyn grających w 8 grupach po pięć drużyn. To wydłuży rozgrywki o 10 dni, potrzeba będzie więcej stadionów, będzie więcej meczów o nic podatnych na manipulacje. Naszym zdaniem można powiększyć mistrzostwa świata do 36 drużyn. Nie zmieni się czas trwania turnieju ani wymagana liczba stadionów. Z tym systemem możemy też powiększyć mundial do 40 albo nawet 42 drużyn, wydłużając turniej o zaledwie dwa dni.

Innowacyjny Puchar Peru

- Dobrym przykładem na działanie systemu jest Puchar Peru. Do 2014 roku w głównej fazie startowało tylko 16 zespołów, choć kraj składa się z 25 regionów. To sprawiało, że niektóre rejony nie miały swojego przedstawiciela. My stworzyliśmy główną fazę dla 50 zespołów, mistrzów i wicemistrzów każdego regionu. W pierwszej fazie każdy zespół grał po sześć meczów. W zeszłym roku po pięciu kolejkach nikt nie miał zapewnionego awansu do 1/8 finału i tylko trzy zespoły stracił szanse na awans, więc rywalizacja była ogromna. Można to porównać z Ligą Mistrzów, gdzie grają tylko 32 zespoły, ale po pięciu kolejkach niemal wszystko jest jasne. W Pucharze Peru w końcu nie było oskarżeń o ustawianie meczów i manipulacje, co jest sporym sukcesem.

Przebić mur UEFA i FIFA

Wszystko brzmi pięknie, ale przekonanie najważniejszych osób do zmian jest wyzwaniem trudniejszym niż wymyślenie takiego systemu. - Niestety, FIFA czy UEFA są zamknięte na takie pomysły. Trzeba działać bardzo powoli. Zbieramy kontakty, by zyskać siłę przebicia, ale zajmie nam to trochę czasu. Spotkałem się z księciem Alim Bin al Husseinem przed wyborami na prezydenta FIFA. Przedstawiłem mu pomysł na mistrzostwa świata z 36 drużynami. Chciał go wprowadzić w życie w razie zwycięstwa.

- Na tę chwilę ważne jest dla nas to, by świat dowiedział się, że problemy z obecnymi formatami da się rozwiązać. Istnieją alternatywy, nowe, innowacyjne i proste pomysły. Są one bardziej sprawiedliwe i mogą wznieść zainteresowanie oraz sukces komercyjny na niespotykane wcześniej poziomy. Najważniejsze jest jednak komunikacja i wytłumaczenie kibicom, na czym polega problem i nasze pomysły na rozwiązanie go. Jeśli tego nie zrobimy, to koniec. Jestem przekonany, że z czasem zmienimy wszystkie rozgrywki nie do poznania. Pracujemy nad tym dzień po dniu.

Zobacz wideo

Dyskwalifikacja za seks z kibicką? Najdziwniejsze kary w sporcie [HISTORIE]