Kary dla piłkarzy Wisły

Radosław Kałużny zostanie ukarany finansowo, a resztą zespołu trener Orest Lenczyk zamierza wsztrząsnąć rozmawiając indywidualnie z piłkarzami - w Wiśle i Krakowie zaszumiało po piątkowej porażce 0:3 z Widzewem.

Kary dla piłkarzy Wisły

Radosław Kałużny zostanie ukarany finansowo, a resztą zespołu trener Orest Lenczyk zamierza wsztrząsnąć rozmawiając indywidualnie z piłkarzami - w Wiśle i Krakowie zaszumiało po piątkowej porażce 0:3 z Widzewem.

Krakowianie nadal są liderem, ale pod Wawelem wszyscy wiedzą, że to bradziej zasługa nieporadności Pogoni, niż dobrej gry wiślaków. Wisła morduje się w pomocy i w ataku, ma kłopoty ze strzelaniem goli - w sobotę w Łodzi po raz pierwszy od 33 meczów nie pokonała bramkarza rywali. W Radzionkowie podopieczni Oresta Lenczyka wygrali dzięki dwóm karnym, u siebie z Groclinem dopiero w doliczonym czasie gry wyrównali na 1:1.

Właściciel Wisły Bogusław Cupiał zezłościł się wiadomością o porażce w Łodzi. Niedawno udało mu się zmonopolizować krajowy rynek kabli (posiada 85 proc. udziału w rynku), a dominacja jego zespołu w polskiej lidze piłkarskiej nie jest taka pewna. Ale Cupiał ufa Lenczykowi i na razie nie dojdzie do zmiany szkoleniowca. Zresztą wszyscy w Krakowie - doświadczeni karuzelą trenerską, gdy po Franciszku Smudzie pracę w krókim czasie straciło czeterech trenerów (Jerzy Kowalik, Władysław Łazarek, Marek Kusto i Adam Nawałka) - mają dość zmian w sztabie szkoleniowym.

Wisła przed sezonem wygrała większość sparingów, w tym z mocną Austrią Wiedeń, ale Orest Lenczyk nie zgadza się, że forma zespół za wcześnie osiągnął najlepszą formę. - Takie gadanie mija się z celem, przecież w porównaniu do sparingów wypadło mi ze składu kilku kluczowych zawodników. Nawet teraz nie zmieniłbym przygotowań - mówi trener. - Nic się nie stało, przegraliśmy jeden mecz, ale gramy dalej. Proszę zwrócić uwagę na okoliczności porażki: z trzech goli dwa stracilismy po nuieudanych interwencjach bramkarza, a trzecią z winy bezmyślnie faulującego zawodnika [Radosława Kałużnego - przyp. red.], który na dodatek zarobił czerwoną kartkę i osłabił zespół.

Orest Lenczyk zamierza wyciągnąć wstrząsnąć zespołem, bo ten - w prestiżowym meczu - załamał się już po stracie pierwszej bramki. - Nie można tak normalnie przejść do porządku dzinnego - twierdzi szkoleniowiec. - Co się dzieje, że nie możemy strzelać goli? Nie wiem. Mogę zaprosić do stołu Frankowskiego i Moskalewicza, zapytać ich co się dzieje. Na naszym boisku przeciwnicy grają bardzo defensywnie i trudno się przebić. A na Widzewie mecz był wybitnie nieudany. Scenariusz meczu doprowadził do chaosu w naszych poczynaniach, a Widzew ma takich piłkarzy, którzy wiedzą jak to wykorzystać.

Kałużny zostanie ukarany finansowo za czerwoną kartkę. - Nie ma się co obrażać, bo przyczynił się on do naszej porażki, po faulu straciliśmy gola - mówi Lenczyk. - Nikt się nie obraża, kiedy bierze pieniądze z klubowej kasy, więc nie powinien mieć za złe także wtedy, gdy słusznie musi coś do niej wpłacić. Szczęsnego nie ukarzemy, choć zagrał poniżej oczekiwań.

Wisła nie dość, że przegrała, to jeszcze straciła obronę. W środowym półfinałowym meczu Pucharu Ligi z Amica nie zagrają kontuzjowani Tomasz Kulawik, Arkadiusz Głowacki, Marek Zając. Za kartki pauzują: Kazimierz Moskal, Marcin Baszczyński. W tej sytuacji trener obserował w niedzielę mecz IV-ligowych rezerw Wisły. Grali w nim Bogdan Zając, Łukasz Nawotczyński, Paweł Strąk. - Nie jestem zbudowany, widząc ich grę - ocenił Lenczyk.

Szkoleniowiec wiślaków nie może znaleźć recepty nas dobrą grę drugiej linii: - W rundzie jesiennej naciskała mnie prasa, że powninien grać Czerwiec i Pater. W Łodzi zagrali obaj, a efekt wszyscy widzieli.