Paweł Janas dla Gazety: Problemem są gole

W ataku mam kłopot. Numerem jeden jest Maciej Żurawski. Z Łotwą i Szwecją był najlepszym z napastników, ale co z tego, skoro wciąż nie strzela bramek... - mówi trener reprezentacji Polski.

Robert Błoński: Emmanuel Olisadebe będzie operowany i na pewno nie zagra z Węgrami.

Paweł Janas: Już się przyzwyczaiłem, że z "Olim" wiecznie są kłopoty. Miałem go w kadrze tylko raz - przed spotkaniami z Węgrami i San Marino. W tym drugim meczu zszedł kontuzjowany. Szkoda mi go, bo zaczął grać i na pewno by się przydał. Żałuję, że i on, i klub tak późno zdecydowali się na operację. Można to było zrobić w letniej przerwie i teraz Oli grałby i w klubie, i w reprezentacji. Mam tylko nadzieję, że ten zabieg mu pomoże i jeszcze w tym roku w kadrze zagra. Ale, paradoksalnie, ta wiadomość ma i dobre strony. Nareszcie utną się spekulacje, że Olisadebe nie chce grać w kadrze. Teraz wszyscy przestaną wieszać psy na zawodniku, bo zdrowemu nie robi się artroskopii.

Co teraz? Tak jak przez ostatnie pół roku muszę patrzeć na tych, co są zdrowi. A po spotkaniu ze Szwecją dwie bramki w lidze strzelił Żurawski, dwie Kryszałowicz, dwie Rasiak... Oby tak w kadrze.

Ale są i problemy. W ligowym meczu Herthy Artur Wichniarek zagrał tylko minutę.

- Ma kłopoty, "zaciął się". Nie strzela on, mało bramek zdobywa drużyna. Hertha nie wygrywa. To samo jest w reprezentacji. Na Łotwie też bramki zdobyli pomocnik i obrońca. Ale ja z Wichniarka nie rezygnuję. Jest jeszcze młody i może coś tej drużynie dać. Musi tylko grać w lidze niemieckiej, a w końcu się odblokuje. Przecież, jak wcześniej zmienił klub, też początkowo miał problemy w Arminii Bielefeld, a potem został królem strzelców drugiej Bundesligi, zdobył dziesięć bramek w pierwszej lidze. Jak przełamie niemoc strzelecką w klubie, będzie strzelał gole w kadrze.

Maciej Żurawski?

- Z Łotwą i Szwecją był najlepszym z napastników. Ale problemem są gole, a właściwie ich brak. Ani on, ani inni napastnicy nie strzelają bramek w konfrontacjach z silnymi drużynami, bo San Marino, Kazachstanu czy Macedonii nie liczę.

Paweł Kryszałowicz tydzień po tym, jak właściwie sam ograł Wisłę Kraków, zawiódł w Rydze.

- Też mi trudno powiedzieć, dlaczego. Byłem zawiedziony, tym bardziej że Paweł pozbył się kłopotów ze zdrowiem, normalnie trenował. Był z reprezentacją tydzień i na Łotwie nie pokazał nic. Dziwne to wszystko, ale chcę iść na trening Amiki, usiąść i z nim porozmawiać.

Kogo Pan powoła na mecz z Węgrami?

- Mam niewielki wybór. Wichniarek, Żurawski, Kryszałowicz, Saganowski i Rasiak. Z nich wybiorę czwórkę. Zobaczę, co Rasiak pokaże w pucharowej konfrontacji przeciwko Hercie. Bo ze Szwecją, jak wszedł na boisko, nie grał źle. Przeciwko Węgrom kluczem do wszystkiego będzie środek. Rywale grają w ustawieniu 3-5-2, a w środku mają bardzo dobrze rozumiejących się, zgranych Lisztesa, Lipcseia i Dardaia.

W meczu ze Szwecją zagrał Marek Saganowski...

- Dużo biega, walczy, angażuje się, absorbuje obrońców. Ale za mało oddaje strzałów. A ja potrzebuję napastników nie tylko do biegania, ale i zdobywania goli. Nie znaczy to, że z niego rezygnuję. Zobaczę, jak na tle Herthy wypadnie Rasiak. Do Berlina pojedzie mój asystent Edward Klejndinst.

Będą jakieś niespodziewane powołania?

- Nie. Trudno znaleźć kogoś nowego. Nie będę mieszał, w tym samym składzie "dojedziemy" do końca eliminacji.

Kto powinien zagrać w ataku reprezentacji w meczu z Węgrami?