Wypowiedzi piłkarzy po meczu Polska - Łotwa

Tomasz Hajto: Trener nie może bać się zmian. Na Szwedów będziemy potrzebować Radka Kałużnego. Jacek Bąk: Teraz się zastanawiam, jak mogliśmy przegrać z Łotwą w Warszawie. Tomasz Kłos; Jesteśmy w stanie zagrać jeszcze lepiej.

Tomasz Hajto

Już przed meczem było widać w szatni, że jesteśmy niesamowicie skoncentrowani, że bardzo chcemy wygrać. Sporo sobie podpowiadaliśmy i pomagaliśmy, a poza tym mieliśmy naprawdę dobrze rozpracowanego rywala pod względem taktycznym. Cieszy mnie bardzo, że wygraliśmy do zera. Trochę zabrakło nam spokoju, kiedy z boiska został wyrzucony jeden z Łotyszy, bo wtedy właśnie powinniśmy wszystko uspokoić i trochę pograć piłką. Ale nie narzekajmy, bo po takim blamażu jak w Sztokholmie nie można od razu zwyciężyć i jeszcze ładnie grać. Przypomnijmy sobie jak to było, gdy powstawała kadra Engela. Wtedy też potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby złapać odpowiedni rytm. Jest bardzo zadowolony z tego z jakim zaangażowaniem dzisiaj graliśmy. Bardzo dużo nabiegał się Maciek Żurawski, walczył Marek Saganowski.

Dobrze gra mi się na środku obrony z Jackiem Bąkiem, bo się dobrze rozumiemy. Kiedy on wyskakuje do główki to ja go asekuruję a po chwili jest odwrotnie. Musimy się wszyscy skoncentrować teraz na meczu ze Szwecją. Uważam, że w tym spotkaniu powinniśmy jednak trochę zmienić skład, bo jak pamiętam z poprzednich eliminacji, to zawsze kiedy graliśmy co 3 dni, ten drugi mecz mieliśmy dużo słabszy. I to niezależnie od klasy rywala. Wydaje mi się, że każdy z nas jest na tyle dorosły, że będzie umiał się przyznać jeśli nie będzie w stanie wytrzymać fizycznie takiego wysiłku.

Trener powinien się w ogóle nie bać i jeśli trzeba będzie to zmienić nawet 3 czy 4 zawodników. Na pewno takim zawodnikiem, którego będziemy potrzebowali na Szwedów jest Radek Kałużny, który najlepiej ze wszystkich reprezentantów gra głową. Przeciwko Łotwie zagraliśmy niezły mecz, ale na Szwecję potrzeba będzie o wiele więcej.

Jacek Bąk

Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, ale powinniśmy teraz tonować nastroje, bo nie wygraliśmy ze Szwecją czy Hiszpanią, ale z Łotwą. Sam się teraz zastanawiam jak to się mogło stać, ze przegraliśmy w Warszawie z taką drużyną. Baliśmy się, żeby nie było tak jak wówczas, że oddadzą jeden groźny strzał na naszą bramkę i wygrają dzięki temu mecz. I znów się im udało tak uderzyć, tyle tylko że tym razem pomógł nam słupek. Jeszcze w przerwie mobilizowaliśmy się w szatni, że ten mecz ciągle się nie skończył, że nadal trzeba walczyć by wygrać. Udało się, ale jesteśmy w pół drogi, bo potrzebujemy też trzech punktów zdobytych na Szwedach. Dziś było dobrze, ale w środę w Chorzowie będzie trzeba zagrać jeszcze lepiej.

Tomasz Kłos

Gol strzelony Łotwie bardzo mnie cieszy. Tym bardziej, że rzutom rożnym poświęciliśmy sporo czasu na zgrupowaniu. I opłaciło się. Momentami w naszej grze było jeszcze trochę chaosu. Kamil Kosowski bardziej koncentruje się na zadaniach ofensywnych, więc były takie momenty, w których zostawałem sam z dwoma rywalami, ale na szczęście nie skończyło się to dla nas utratą gola. Pierwsze 20 minut meczu zagraliśmy zbyt nerwowo, ale później udało nam się wyrównać grę w środku pola, co było kluczem do zwycięstwa w Rydze.

Łotwa to, może nie jest wielki zespół, ale niewygodny. Pamiętajmy, że wygrała w Warszawie i zremisowała u siebie ze Szwecją. Jeszcze się cieszymy z tego zwycięstwa ale już myślimy o następnym. W środę w Chorzowie poprzeczka będzie zawieszona jeszcze wyżej. Wygrana z Łotwą doda nam pewności siebie. Jesteśmy w stanie zagrać jeszcze lepiej, więcej szanować piłkę, przytrzymać, czasem przyśpieszyć. Szwecja na pewno nie jest poza naszym zasięgiem. Musimy znów zaatakować, postawić wszystko na jedną kartę, bo nie mamy nic do stracenia. Bardzo chcielibyśmy awansować do finałów mistrzostw Europy, ale teraz myślimy tylko o wygraniu najbliższego meczu.