Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

MŚ 2014. Kolumbia - Urugwaj. Cavani nie może być twórcą i tworzywem, Martinez zawodzi

Pod nieobecność Luisa Suareza to Edinson Cavani miał poprowadzić Urugwaj do ćwierćfinału mistrzostw świata. Ale Urusi przegrali 0:2 z Kolumbią, w której w nagrodę za dwie bramki zdobyte w meczu z Japonią wystąpił Jackson Martinez. Jak spisali się obaj zawodnicy?

Z Anglią czy z Włochami Cavani fantastycznie spisywał się w defensywie. Dzięki temu lśnić mógł Suarez. Ale teraz go zabrakło. I Cavani musiał stworzyć ofensywny duet wraz z Diego Forlanem.

Współpraca między nimi nie układała się najlepiej. Przez 53 minuty - wtedy zszedł Forlan - zdążyli wymienić między sobą zaledwie siedem podań, często operując w tej samej strefie. Dopiero w drugiej połowie Cavani zszedł na lewe skrzydło, skąd starał się czasem dośrodkowywać. Ale tym razem w polu karnym nie było Suareza, który po jednej z takich centr wyprowadził Urugwaj na prowadzenie w meczu z Anglią.

Cavani może dobrze spisywać się w grze defensywnej, ale to mimo wszystko marnotrawienie jego umiejętności. Bo najlepiej czuje się, gdy sam jest obsługiwany prostopadłymi piłkami, gdy musi dobiec do futbolówki zagranej na wolne pole, w szybkich atakach.

Ale Urugwaj nie umiał tego wykorzystać. Był osamotniony, pozbawiony wsparcia drugiej linii; jej kreatywność i tak była bardzo niska. Trudno znaleźć w niej kogokolwiek zdolnego do regularnego stwarzania okazji, zwłaszcza wobec dobrze zorganizowanej defensywy Kolumbijczyków. W Paris Saint-Germain Cavani ma podobne problemy - tam również jest dopiero numerem dwa. Show skrada za każdym razem Zlatan Ibrahimović.

Cavani starał się, szarpał, przechwytywał piłki i czasem brał za jej rozegranie, ale to nie mogło zamaskować problemów Urugwaju. Osamotniony, czekając na wsparcie partnerów, często tracił piłki. Strzelał pięć razy, ale tylko raz celnie - w 85. minucie tuż sprzed pola karnego, przy słupku, ale David Ospina sparował ją na rzut rożny. Poza tym próbował swojego szczęścia chociażby z rzutu wolnego, ale strzelił tuż nad poprzeczką.

Obserwując Cavaniego, po raz kolejny można było się przekonać, jak trudno jest być jednocześnie twórcą oraz tworzywem.

Problemy nieco innej natury miał inny gracz występujący z numerem 21, czyli Jackson Martinez. Już na początku popisał się swoimi umiejętnościami technicznymi, ale przez większość meczu był niewidoczny.

Zaczął na lewym skrzydle w ustawieniu 4-2-3-1. Ale dość szybko przeniósł się do ataku, a Kolumbia zaczęła grać w systemie 4-2-2-2. Jego problemem oraz drugiego napastnika Teofilo Gutierreza była postawa... Jamesa Rodrigueza i Juana Cuadrado. To oni rozbili Urugwaj, marginalizując role obu napastników.

Tu zobaczysz najnowsze wyniki, tabele i terminarz mundialu

Martinez oddał zaledwie jeden strzał - i to zablokowany. W polu karnym otrzymał tylko jedną piłkę. Łącznie koledzy podawali mu 30 razy - to jeden z gorszych wyników w drużynie - ale aż dziewięć stanowiły wykopy od bramkarza Davida Ospiny. Od Jamesa dostał tylko dwa podania, a od Cuadrado... zero.

Podawał 22 razy, ale aż 10 z tych podań było niecelnych. Podając do przodu, partnera znalazł tylko w 4 przypadkach na 13! A nie były to nader ambitne zagrania, wiele z nich na kilka metrów, do najbliższego partnera.

Słabą postawę w ofensywie nieco odbił sobie w defensywie, aż cztery zabierając piłkę Urugwajczykom. Przebiegł ponad 10 kilometrów, co stanowiło drugi wynik w Kolumbii - bo zaangażowania trudno mu odmówić, ale to nie był jego dzień. Ewidentnie stać go na więcej.

Miejsce w składzie zdobył dwoma bramkami strzelonymi Japonii. Na ten mecz selekcjoner Jose Pekerman posłał rezerwowych i to on najbardziej na tym skorzystał. Ale przed ćwierćfinałem z Brazylią Pekerman może zastanawiać się, czy w przypadku powrotu do 4-2-3-1 nie warto wystawić Victora Ibarbo - który rozpoczął ten turniej na lewym skrzydle - lub nawet Juana Quintero. Decyzja o obsadzie tej pozycji może być dla niego jedną z trudniejszych.

Więcej o: