Hiszpania - Chile. Vidal: Idziemy po złoto

- Będziemy walczyć o mistrzostwo świata. A co? Jak się potrafiło ograć Hiszpanów, to wypada mieć wielkie marzenia - mówi gwiazdor Chile Arturo Vidal.

Dariusz WołowskiDariusz Wołowski Fot. Sport.pl Promieniał uśmiechem jak chłopiec, który dostał w prezencie pod choinkę pierwszą piłkę. Z plecakiem na plecach przemierzał strefę wywiadów, odpowiadając zdawkowo, ale wytrwale na każde pytanie. Nawet włoskich dziennikarzy, którzy wypytywali go, czy namawia rodaka Alexisa Sancheza na powrót do Serie A. Gwiazdor Juventusu przekonywał, że liczy się dla niego tylko mundial i Chile. Bo to jak lot w kosmos, po którym będzie czas na powrót na ziemię.

Graliście z mistrzami świata w jedenastu, ale chwilami wyglądało jakbyście grali w dwunastu.

Arturo Vidal: No bo graliśmy w dwunastu. Nasi kibice byli tym dwunastym zawodnikiem, który dawał nam siłę i przewagę. Widzieć Maracanę zapełnioną rodakami to coś więcej niż sen. Nie mogliśmy ich zawieść. Nie mieliśmy prawa.

Czy to najważniejszy mecz w pana życiu?

Chyba tak. Nie codziennie pokonuje się kogoś z wielkich. Zwłaszcza na mundialu. Przegraliśmy z Hiszpanią w RPA, ale czuliśmy, że cztery lata zadziałały na naszą korzyść. W Afryce byliśmy najmłodszą drużyną, teraz już mieliśmy doświadczenie. I to było widać. Czuło się pewność we wszystkim, co robiliśmy. To dla nas wielkie zwycięstwo i kop psychologiczny.

Gdzie was zaprowadzi euforia?

Już to mówiłem, ale powtórzę. Przyjechaliśmy do Brazylii po mistrzostwo świata. Nie śmiejcie się. Jeśli potrafiliśmy pokonać Hiszpanów, to kto jest poza naszym zasięgiem? Trzeba mieć marzenia. My mamy. Wyrobiliśmy sobie pozycję w świecie, nie jesteśmy Kopciuszkiem.

Jak pana kontuzja? Może lepiej opuścić mecz z Holandią, skoro macie pewny awans?

O tym niech decyduje trener. Ja chcę grać w każdym meczu. Noga trochę boli, ale na boisku o tym zapominam. Gra w tej drużynie to sama frajda. A jeszcze dla takich tłumów rodaków. Trzeba wygrać z Holandią, by zająć pierwsze miejsce w grupie.

Żeby uniknąć Brazylii w 1/8 finału?

Nie boimy się nikogo. A kogo mielibyśmy się bać? Jesteśmy w stanie wygrać nawet z Brazylią. Tyle że oni będą faworytem. Jednego faworyta do domu właśnie wysłaliśmy.

Co wam mówili Hiszpanie po meczu?

Gratulowali. My im gratulowaliśmy w RPA, oni nam teraz. Mówili, że zajdziemy daleko, jeśli będziemy grać tak jak z nimi.

Pan i Alexis Sanchez jesteście gwiazdami drużyny.

To nie ma znaczenia, bo wygrywa się pracą zespołową. Czy Hiszpanie mają złych piłkarzy? Najlepszych na świecie. Ale nawet ci najlepsi nie dają rady zjednoczonej grupie takiej jak nasza.

To chcecie grać z gospodarzami już w 1/8 finału?

Jak będzie trzeba, to tak. Ale wolelibyśmy później. Dlatego warto wygrać z Holandią. Mamy awans w kieszeni, będziemy chcieli znów pokazać dobrą grę. Na mundialu nie można myśleć inaczej.

Namawia pan Alexisa Sancheza na powrót do Włoch?

Nie sądzę, żeby mu było źle w Barcelonie. Stamtąd raczej nikt chętnie nie odchodzi. A poza tym rozmawiamy teraz o kadrze. Wyłącznie. Mundial to święto, potem przyjdzie czas na sprawy codzienne.

Czy podobała Ci się gra Włochów w tych mistrzostwach?

Jak zwykle będą bardzo groźni. W ostatnim czasie zrobili duży postęp. Jak my.

Co powie Pan o zainteresowaniu Panem Realu Madryt? Po sukcesie na d Hiszpanią może wzrosnąć.

Słyszałem, ale same plotki. Na razie w ogóle o tym nie myślę. Jest mundial, gram dla Chile i tylko to się liczy.

KONKURS! Zobacz decydujące mecze MŚ w niezwykłej jakości!

Więcej o: