Spora odległość od domu, ciągłe przebywanie z tymi samymi osobami w zamkniętym hotelu i nagromadzenie sporej dawki testosteronu na niewielkiej przestrzeni powoduje liczne konflikty. Po skandalicznym zachowaniu, kiedy to podczas meczu Kamerun - Chorwacja, dwóch piłkarzy z Afryki niemal pobiło się na boisku , docierają informacje o kolejnych spięciach wśród piłkarzy reprezentacji występujących na mundialu. Na jednym z treningów Grecji doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy Giannisem Maniatisem i obrońcą PAOK-u Giorgosem Tzavellasem. Wszystko wydarzyło się po ostrym wślizgu piłkarza z Salonik w nogi Maniatisa. Faulowany pomocnik nie wytrzymał i naskoczył na kolegę z reprezentacji.
- O co ci chodzi? Przecież nie grasz teraz w PAOK-u - krzyczał do Tzavellasa. W tym momencie do zawodników podbiegli inni piłkarze, którzy rozdzielili zwaśnione strony.
Gdy reprezentacja wróciła do hotelu, Maniatis oczekiwał od trenera Fernando Santosa, że ten zareaguje na zachowanie Tzavellasa i odpowiednio go ukarze. Selekcjoner uznał jednak, że takie sytuacje się zdarzają, gdy na jednym boisku spotykają się pasja i waleczność.
Oburzony Maniatis postanowił, że wraca do domu i zamówił nawet bilet lotniczy do Aten. Jednak po namowach kolegów z drużyny pomocnik Grecji ochłonął i kilka godzin później, zamiast w samolocie do Grecji, razem z reprezentacją był w drodze do Natal, gdzie drużyna Santosa zagra z Japonią.