Wiemy, kto pokaże mecze polskich drużyn w europejskich pucharach!

Kacper Sosnowski
Potwierdziły się informacje Sport.pl odnośnie do wygranego przetargu na prawa do Ligi Mistrzów. Wygrał Canal+. Teraz dochodzą do nas informacje, że rozstrzygnięto również bitwę o pokazywanie kolejnych europejskich pucharów, w których grają polskie drużyny: Ligi Europy i Ligi Konferencji.
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Przetarg na Ligę Europy i Ligę Konferencji na lata 2027-2031 był bardzo wyrównany. O ile z Ligą Mistrzów poszło dużo szybciej, bo Canal+ miał finansowo zdystansować konkurencje, to z Ligą Europy i Konferencji potrzebne były... trzy rundy! Bitwę wygrał obecny posiadacz praw do tych rozgrywek, Polsat, który z platformami streamingowymi walczył na noże. 

Walka na noże, ale status quo zachowany

Po pierwszym zebraniu ofert firma Relevent Football Partners, która prowadziła przetarg, nie zamknęła licytacji. Zaprosiła podmioty do kolejnego etapu. Oznaczało to, że propozycje były podobne, a pośrednik walczył o jeszcze większe pieniądze. Podobna sytuacja wydarzyła się po zresztą po drugiej rundzie walki o te prawa. Sprawę zamknęła dopiero trzecia seria negocjacji.

Kto tak zażarcie negocjował z Polsatem? Chodzi o zagraniczne platformy, które coraz mocniej inwestują w sport i chcą z taką ofertą pojawić się też w Polsce. Według naszych informacji były to Disney+ i DAZN. Na pierwszym etapie do przetargu o LE i LK miał stanąć też Canal+, ale prawdopodobnie nie podbijał już mocno swej oferty po zabezpieczeniu praw do Ligi Mistrzów.  

Dodajmy, że prawa do Ligi Europy i Ligi Konferencji są sprzedawane razem, a ich atrakcyjność na polskim rynku bardzo wzrosła. W tych rozgrywkach najczęściej grają polskie kluby. W tym sezonie w LKE mieliśmy aż cztery ekipy. Mecze Lecha czy Jagiellonii oglądały się bardzo dobrze - nawet do 400 tys. widzów. 

Dzięki coraz mocniejszej pozycji ekstraklasy w Europie, a przynajmniej jej rankingowi oraz dobrym rankingom klubów taki stan rzeczy powinien się utrzymać. Eliminacje tych rozgrywek dla polskich drużyn w teorii będą łatwiejsze niż kilka lat temu.  

Dobre informacje dla kibiców?

Przypomnijmy, że Polsat jest obecnym nadawcą LE i LKE, a jego prawa wygasały po następnym sezonie. Europejskie mecze Polsat pokazywał na kanałach Polsat Premium, a mecze polskich drużyn na antenach szerzej dostępnego Polsatu Sport. I tak powinno być też dalej.  

Informacje o wygraniu przetargów na prawa do Ligi Mistrzów przez dotychczasowych posiadaczy, czyli Canal+ i Polsat wydają się dobrymi informacjami dla polskiego kibica. Oznacza to, że te produkty nie będą zdywersyfikowane, nie trzeba będzie kupować nowych usług, aby zobaczyć ich w części lub całości. Otwartym pozostaje pytanie, czy nadawcy nie podniosą cen dostępu do swoich pakietów. Według naszych informacji za prawa do europejskich pucharów telewizji musiały zapłacić znacznie więcej niż ostatnio.

Przypomnijmy, że przetargi na europejskie puchary trwają obecnie w kilkunastu europejskich państwach: Austrii, Belgii, Bułgarii, Czechach, Danii, Finlandii, Norwegii, Portugalii, Irlandii, Rumunii, Słowacji, Szwecji i Szwajcarii. Jesienią ubiegłego roku ogłoszono wygranych na pięciu największych rynkach. Jeśli chodzi o Włochy, Niemcy, Wielką Brytanię, Hiszpanię i Francję, to tam licencje na europejskie rozgrywki trafiły nie tylko do tradycyjnych nadawców (Canal+ czy Sky), lecz także na platformy, jak Paramount+, Prime Video i DAZN. Cena praw na tamtych rynkach, według szacunków branżowych mediów, wzrosła z około 2,3 mld dolarów za sezon do 2,8 mld dol. obecnie. 

Kacper Sosnowski
Więcej o: