A było już tak blisko... Po porażce 1:3 w Poznaniu, Lech odrobił straty jeszcze w pierwszej połowie rewanżowego spotkania z Szachtarem Donieck. Dwukrotnie do siatki trafił Mikael Ishak. Do szatni Kolejorz mógł schodzić z poczuciem dobrze wykonanego zadania i z wiarą, że uda się wywalczyć awans do ćwierćfinału.
Tak się jednak nie stało. Niewykorzystane sytuacje i samobójcze trafienie Joao Moutinho sprawiły, że to Ukraińcy mogą cieszyć się z dalszej gry w Lidze Konferencji. Na pocieszenie Lechowi pozostało tylko zwycięstwo w rewanżu - nie dające nic, poza niewielką satysfakcją.
Ukraińcy po meczu z Lechem czują jednak spory niesmak i nie chodzi nawet o postawę drużyny, która była o włos od wypuszczenia z rąk awansu. Poszło o zachowanie kibiców Kolejorza podczas spotkania. Po raz kolejny bowiem z trybun można było usłyszeć nawiązania do UPA, Stepana Bandery oraz masakry wołyńskiej.
Zobacz też: Lech Poznań wszystko zaprzepaścił. Niewiarygodne, co tam się wydarzyło
Na stronie Ukrfootball.ua można przeczytać o "brzydkiej prowokacji kibiców Lecha przeciwko Szachtarowi". Ukraińcy relacjonują: "Pierwsze potężne gwizdy można było usłyszeć, gdy na rozgrzewkę wybiegli bramkarze Szachtara. Fani gości śpiewali również "J***ć UPA i Banderę". Gdy pozostali piłkarze dołączyli do bramkarzy, zrobiło się jeszcze głośniej"
Ukraińska Tribuna na Twitterze opublikowała dwa filmy z trybun Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana. "Znowu? Znowu. Kibice Lecha śpiewali "J***ć UPA i Banderę" oraz "Pamiętamy Wołyń" podczas rewanżowego meczu z Szachtarem" - napisano.
Portal Obozrevatel.com relacjonuje, że takie zachowania miały miejsce nie tylko na stadionie Wisły, ale również na ulicach Krakowa. "Podobnie było w trakcie pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Konferencji między Lechem i Szachtarem, w Poznaniu. Obsceniczne okrzyki z sektora ultrasów dobiegły również w pierwszej połowie" - czytamy.
Szachtar Donieck w ćwierćfinale Ligi Konferencji zmierzy się z AZ Alkmaar. Dla polskich drużyn natomiast zakończyły się zmagania w europejskich pucharach. Z LK pożegnał się Raków Częstochowa. Podopieczni Łukasza Tomczyka również wyrównali stan dwumeczu, ale później Fiorentina strzeliła dwie bramki i wyjaśniła sprawę awansu.