Pierwszy mecz pomiędzy Jagiellonią Białystok a Fiorentiną nie wskazywał na to, że Białostoczanie włączą się jeszcze do walki o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Na własnym stadionie przegrali bowiem 0:3. W rewanżu spisali się jednak doskonale. Jagiellonia już w 49. minucie prowadziła 3:0 i co ciekawe, wszystkie bramki zdobył 19-letni Bartosz Mazurek. Został zresztą najmłodszym polskim strzelcem hat-tricka w europejskich pucharach w historii.
W regulaminowym czasie gry wynik się nie zmienił, więc sędzia zaprosił piłkarzy na dogrywkę. W niej niestety to Fiorentina zaczęła strzelanie. W 107. minucie do siatki trafił Nicolo Fagioli, a siedem minut później bramkę samobójczą zapisano przy nazwisku Tarasa Romanczuka. W 118. minucie gola na 4:2 strzelił Jesus Imaz, ale więcej Jagiellonia już nie była w stanie zrobić. Zagrała kapitalny mecz, ale nie awansowała do następnej fazy rozgrywek.
W rozmowie z Polsatem Sport Zbigniew Boniek, były prezes PZPN i legendarny piłkarz, przyznał, że Jagiellonia była "równym partnerem dla Fiorentiny". Drobne błędy sprawiły jednak, że to rywale cieszą się z awansu.
Boniek nie ukrywa, że rozzłościła go postawa Sławomira Abramowicza. Bramkarz "Dumy Podlasia" w kilku sytuacjach w całym dwumeczu mógł zachować się lepiej. Dotyczy to również akcji, po którym padł pierwszy gol dla rywali w rewanżu.
- W dwumeczu z Fiorentiną Abramowicz miał kilka nieszczęśliwych interwencji. Tydzień temu, przy pierwszej bramce dla Fiorentiny, sam sobie wpakował piłkę do bramki. Według mnie także strzał z rzutu wolnego był absolutnie do obrony. A w dogrywce rewanżu jego interwencja była także niefortunna. Stój na linii bramkowej, gdzie tam się pakujesz na jedenasty, dwunasty metr? A jak już idziesz, to staraj się złapać piłkę, a nie piąstkować pod nogi rywala. Ale tego już nie zmienimy - podkreślił Boniek.
Jagiellonia dzielnie powalczyła we Florencji, ale nie zmienia to faktu, że w tym momencie może skupić się już tylko na występach w PKO Ekstraklasie. Białostoczanie obecnie prowadzą w ligowej tabeli z dorobkiem 37 punktów. Mają dwa "oczka" przewagi nad Zagłębiem Lubin i Lechem Poznań oraz jeden zaległy mecz.
Czytaj także: Hiszpanie jasno ocenili losowanie Barcelony. Z jednego cieszą się najbardziej
Już raz Adrian Siemieniec poprowadził drużynę do mistrzostwa Polski i bardzo możliwe, że również teraz Jaga sięgnie po tytuł. Następny krok do tego celu postara się uczynić w niedzielę (1 marca). Wówczas o godz. 14:45 zmierzy się z Legią Warszawa.