19-letni Polak zszokował całą Europę. Oto co powiedział po meczu

- To naturalnie wychodzi, jak zdobywasz bramki, to łapiesz pewność siebie i też taką pewność siebie miałem. Nie bałem się, nie myślałem, na kogo gram, tylko starałem się grać swój futbol. - powiedział Bartosz Mazurek po meczu Jagiellonii Białystok z Fiorentiną w Lidze Konferencji. W rozmowie z Polsatem Sport 19-latek zdradził m.in., komu dedykuje trzy gole.
Bartosz Mazurek
zrzut ekranu z Polsatu Sport

Bartosz Mazurek totalnie zaskoczył piłkarską Europę, zdobywając trzy bramki dla Jagiellonii Białystok w wyjazdowym meczu z Fiorentiną. Dzięki temu polska drużyna doprowadziła do dogrywki, a dopiero w niej Włosi przechylili szalę na swoją korzyść (2:4. jednak pierwsze spotkanie wygrali 3:0). Mimo to o 19-latku zrobiło się bardzo głośno.

Zobacz wideo Legia na dnie. Kosecki nie wytrzymał: Panowie piłkarze, nie przychodźcie do tego klubu

Bartosz Mazurek zachwycił w meczu z Fiorentiną. Nie może przeboleć odpadnięcia Jagiellonii Białystok

Bohater czwartkowej potyczki skomentował swój wyczyn w rozmowie z Polsatem Sport. - Niesamowita sprawa, dalej trochę nie dowierzam w to, co się stało. Nigdy wcześniej w życiu nie strzeliłem hat-tricka, trudno uwierzyć mi, że zrobiłem to na takim stadionie, przeciwko takiej drużynie. Jestem zadowolony, ale szkoda, że nie udało się awansować, bo mało brakowało - wyznał.

W tym spotkaniu praktycznie wszystko szło po jego myśli. - To naturalnie wychodzi, jak zdobywasz bramki, to łapiesz pewność siebie i też taką pewność siebie miałem. Nie bałem się, nie myślałem, na kogo gram, tylko starałem się grać swój futbol. Z każdą minutą wyglądało to coraz lepiej - stwierdził.

Mazurek mógł liczyć na wsparcie i dogrania Afimico Pululu, który m.in. asystował przy trzecim trafieniu. - Śmiejemy się w szatni, kiedy ja mu w końcu dam asystę. On mi dzisiaj wyłożył piłkę tak, że jestem zadowolony. Afimico też wykonał świetną pracę w tym meczu, "ciągał się" z obrońcami, utrzymywał piłki. Szacunek dla niego - tak 19-latek ocenił klubowego kolegę.

Bartosz Mazurek ujawnia, co mówił w szatni Adrian Siemieniec. To im zadedykował bramki

Mimo gigantycznego wysiłku całego zespołu nie udało się awansować. Czego zabrakło? - Trudno mi powiedzieć tak na gorąco. Może trochę sił, może trochę szczęścia, ale niestety odpadamy - wskazał młodzieżowy reprezentant Polski, który starał się tonować nastroje wokół własnej osoby. 

Sprawdź też: Trener Fiorentiny powiedział, co myśli o grze Jagiellonii

- Nie wiem, czy będą mówili tylko o mnie. Jeśli tak, podchodzę do tego na spokojnie. Niestety, wynik jest niezadowalający, choć myślę, że pokazaliśmy sobie i wszystkim, że jesteśmy w stanie wygrywać z każdym. Sądzę, że ten mecz podbuduje nas na przyszłość - powiedział.

Czy po meczu w szatni była przemowa trenera Adriana Siemieńca? - Była. Może zostawię to dla siebie. Powiedział, że jest z nas dumny i tyle - zdradził Mazurek. Następnie potwierdził, że zabrał ze sobą pamiątkową futbolówkę z tego meczu. - Jest piłka, już podpisana. Jedzie do Białegostoku - wyjawił. A komu zadedykował hat-trick? - To dla mojej rodziny. Dla rodziców i dla moich braci - oznajmił.

Do pełni szczęścia Bartoszowi Mazurkowi zabrakło tylko awansu Jagiellonii Białystok. To Fiorentina przeszła do 1/8 finału, gdzie zagra ze Strasbourgiem lub Rakowem Częstochowa. Rywala Włochów wyłoni piątkowe losowanie, zaplanowane na godz. 14:00 - zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: