Fantastycznie spisała się Jagiellonia Białystok we Florencji. Wygrana nad rywalem z Serie A zawsze smakuje znakomicie, nawet jeżeli tym rywalem jest walcząca o utrzymanie Fiorentina.
Jagiellonia jechała do Włoch niemal pewna swojego losu. Po porażce 0:3 przed własną publicznością mało kto dawał Białostoczanom szanse. Adrian Siemieniec wierzył jednak w swój zespół. - Nasza sytuacja przed rewanżem jest arcytrudna, ale takie rzeczy w piłce się dzieją - mówił tydzień temu.
Wiara może góry przenosić. Bohaterem Jagiellonii tym razem nie został ani Afimico Pululu, ani Jesus Imaz. Na herosa wyrósł Bartosz Mazurek. Wychowanek białostockiego klubu do rewanżu z Fiorentiną strzelił tylko jedną bramkę w pierwszej drużynie - było to przed miesiącem, w spotkaniu z Widzewem Łódź. We Florencji zaliczył hat-tricka. Dzięki jego bramkom Jagiellonia odrobiła straty i miała szansę na awans w dogrywce.
Zobacz też: Barcelona ma poważny problem. Lewandowski się do tego przyczynił
W dodatkowych 30 minutach Fiorentina rozstrzygnęła jednak mecz na swoją korzyść. Decydujące bramki strzelali Nicolo Fagioli oraz Moise Kean. Jesus Imaz zdobył czwartego gola dla gości, ale to było za mało. To gospodarze mogli cieszyć się z awansu do 1/8 finału.
Adrian Siemieniec po meczu wyraził wielką dumę z postawy swoich piłkarzy. - Najbardziej cieszy mnie to, że Florencja zapamięta nie tylko moje nazwisko, ale też Jagiellonię. My zapamiętamy tę drużynę i ten mecz, mimo że nasza przygoda w europejskich pucharach dzisiaj się kończy - podsumował spotkanie w rozmowie z reporterem Polsatu Sport.
Trener Jagiellonii docenił, że jego drużyna była niezwykle blisko awansu. - Na pewno nie mamy się czego dzisiaj wstydzić. Jestem bardzo dumny z tej drużyny, na jaki poziom weszła i co tu zrobiła. Byliśmy o krok od czegoś niesamowitego. Myślę, że tym meczem i tak napisaliśmy piękną historię, która będzie wspominana nie tylko w Białymstoku, ale też w całym polskim futbolu - powiedział Adrian Siemieniec.
Szkoleniowiec był pod wielkim wrażeniem gry Bartosza Mazurka. - Mamy historię, w której "Mazi" wychodzi na "ósemce", kończy mecz na skrzydle, strzela bramki... Dziewiętnastolatek, który ma zaledwie kilkanaście meczów na poziomie piłki seniorskiej dzisiaj z Florencji bierze piłkę do domu. Niezależnie od tego, jak jego historia się potoczy, to nikt mu tego nie zabierze. Trzymam kciuki i wierzę, że to był ten pierwszy krok - stwierdził.
Jagiellonia pożegnała się z europejskimi pucharami, ale kibice mogą być dumni z postawy zawodników. Podopiecznym Adriana Siemieńca pozostała już tylko walka o mistrzostwo Polski. 1 marca o godzinie 14:45 rywalem Białostoczan będzie Legia Warszawa. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.