- Nasza sytuacja przed rewanżem jest arcytrudna, ale takie rzeczy w piłce się dzieją. To, na czym mi zależy, to, żebyśmy pojechali tam wygrać spotkanie i zaprezentować się dużo lepiej niż dzisiaj z punktu widzenia stwarzanego zagrożenia, bo za wrażenia artystyczne nikt punktów nie daje - przyznał po meczu w Białymstoku szkoleniowiec "Jagi" Adrian Siemieniec. Ostatecznie jego drużyna przegrała w dwumeczu z Fiorentiną w 1/16 finału Ligi Konferencji 4:5.
Jagiellonia sensacyjnie stawiła czoło Fiorentinie
W pierwszej połowie meczu na grę Dumy Podlasia duży wpływ miał nieobecny podczas pierwszego meczu w Białymstoku Afimico Pululu. Angolski napastnik sam mógł wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale nie wykorzystał wielkiej szansy na początku spotkania. W 23. minucie zaliczył asystę przy pierwszym golu Bartosza Mazurka, a tuż przed przerwą także miał swój udział przy drugim trafieniu Mazurka. Do przerwy "Jaga" niespodziewanie prowadziła 2:0.
Na początku drugiej połowy duet Pululu-Mazurek znowu dał o sobie znać. 3:0! Jagiellonia odrobiła wszystkie straty w zaledwie 48. minut, a jej bohaterem był bez wątpienia 19-letni Bartosz Mazurek. Ostatecznie w spotkaniu na stadionie Artemio Franchi o losach dwumeczu zadecydowała dogrywka, w której gole na wagę awansu zdobyli Nicolo Fagioli oraz Moise Kean. Aktualny lider Ekstraklasy odpowiedział jednym trafieniem autorstwa Jesusa Imaza.
Po meczu Jagiellonii z Fiorentiną na portalu X pojawiło się mnóstwo komentarzy.
"Bartek Mazurek jednym meczem robi sobie lepsze promo od Oskara Pietuszewskiego. Fiorentina tak zdygana, że zmienia bramkarza, w przerwie wchodzi David De Gea. Remontada. Jagiellonia jest niemożliwa, ale pewien komentator powiedział kiedyś, że niemożliwe nie istnieje" - napisał Maciej Jędrzejak.
"Chryste Panie, hattrick w takim meczu i w takim wieku! Bartosz Mazurek".
"Ale wieczór Bartka Mazurka. Marzenie" - napisał Konrad Ferszter, dziennikarz Sport.pl.
"Wiem, że Mazurek, Pululu, Wojtuszek, Abramowicz, ale dzisiaj mój motm [man of the match] to absolutnie Romanczuk. Nie byłoby szans na taki przebieg meczu, gdyby nie on".
"Czyli finał typowo po naszemu. Mamy to w DNA".
"Fiorentina ma dziwne hobby - lubi przegrywać 0:3 z polskimi klubami we Florencji, a potem sobie strzelają dwa gole i awansują dalej. Szkoda, że znowu się nie udało. Może do trzech razy sztuka?" - zapytał Aleksander Bernard ze Sport.pl.
"Jeśli ktoś nie ogląda Serie A i nie wie dlaczego Fiorentina walczy o utrzymanie to po tym dwumeczu już wie".
"Możesz kibicować Realowi, Barcelonie czy innemu Manchesterowi City, ale nigdy nie poczujesz tego, co właśnie przeżyli wychowani na białostockich blokowiskach chłopaki będący dziś na trybunach Artemio Franchi, czy przed rokiem ekipa obecna na Stamford Bridge. Sól futbolu".
"Szacunek za walkę dla Jagi, są punkty do rankingu, ale koniec końców to kolejna "piękna porażka" polskiego futbolu w dwumeczu. Szkoda, że to kolejny "magiczny mecz" bez happy endu. Znowu niewiele zabrakło, znowu niedosyt, bo rywal był już na deskach".
W 1/8 finału Ligi Konferencji Fiorentina zmierzy się z Rakowem Częstochowa lub RC Strasbourg. Losowanie drabinki odbędzie się w piątek 27 lutego. Mecze w tej fazie rozgrywek są zaplanowane na 12 i 19 marca.