Heroiczny bój Jagiellonii w LK będziemy pamiętać latami. Tylko ta dogrywka...

Jagiellonia przeszła do historii polskiego futbolu. Hat-trick 19-letniego Bartosza Mazurka, gol Jesusa Imaza i wygrana we Florencji to piękne pożegnanie z Europą. Pokonanie Fiorentiny 4:2 nie wystarczyło do wyeliminowania zespołu Paolo Vanolego z Ligi Konferencji.
Jagiellonia Białystok
screen Polsat

Jagiellonia Białystok przed tygodniem przegrała u siebie z Fiorentiną 0:3, a gole zdobywali: Luca Ranieri, Rolando Mandragora i Roberto Piccoli. Prowadzący w tabeli Ekstraklasy Białostoczanie udali się do Florencji, by spróbować dokonać niemożliwego i zostać pierwszym polskim klubem od 2003, który wygrał dwumecz w europejskich pucharach z zespołem z lig top 5.

Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio

Jagiellonia pisała historię polskiej piłki. Te dwie akcje w dogrywce...

Jagiellonia przyleciała do Florencji po remisie z Radomiakiem Radom (1:1), ale przede wszystkim wzmocniona wracającymi z zawieszenia kartkowego Tarasa Romanczuka i Afimico Pululu. Walczący o utrzymanie w Serie A rywale przystąpili do czwartkowego spotkania po wygranej z Pisą (1:0).

Zawodnicy Paolo Vanolego - tak jak w Białymstoku - wyszli na boisko w nieco przemeblowanym składzie. Brakowało De Gei i Keana, którzy w lidze należą do kluczowych postaci "Violi".

Jakie musiało być zdziwienie kibiców gospodarzy, którzy przez pierwsze 45 minut zobaczyli dwa gole i oba były autorstwa zawodników Jagiellonii? Goście wyszli na Artemio Franchi bez kompleksów. Widać było, ile dają im Taras Romanczuk i Afimico Pululu. Ten drugi zaliczył dwa kluczowe kontakty z piłką przy golach, które zdobywał Bartosz Mazurek. Najpierw 19-latek na raty, w sytuacji sam na sam, pokonał Lezzeriniego. Tuż przed przerwą pomógł mu rykoszet.

Białostoczanie schodzili na przerwę ze świadomością, że rozgrywają dobry mecz, a do odrobienia strat brakuje im tylko jednego gola.

Widział to też Paolo Vanoli, który w przerwie dokonał dwóch zmian, a jedna z nich zszokowała wszystkich. Trener Fiorentiny zostawił w szatni Lezzeriniego i posłał w bój... nowego bramkarza - De Geę. Hiszpański golkiper, który przed laty występował w Manchesterze United, cztery minuty po wejściu na boisko musiał już wyjmować piłkę z siatki. Kombinacyjną akcję Jagiellonii wykończył Mazurek. Skompletował hat-tricka i sprawił, że straty z Białegostoku zostały odrobione.

Trener gospodarzy z czasem zaczął wprowadzać na boisko kolejnych istotnych zawodników. Tuż przed końcem czasu podstawowego wpuścił największą gwiazdę Moise Keana, który zresztą miał na nodze piłkę meczową. Nie potrafił jej wykorzystać. Sędzia zagwizdał po raz ostatni, a to oznaczało, że czeka nas dodatkowe 30 minut.

W trakcie dogrywki Białostoczanie koncentrowali się już na dotrwaniu do rzutów karnych. Nie brakowało szarpanej gry, fauli, ale też znakomitych odbiorów. Prym wiódł w nich rozgrywający doskonały mecz Taras Romanczuk.

Niestety, w 107. minucie Jagiellonia popełniła jeden kluczowy błąd. Z bramki zbyt daleko wyszedł Abramowicz, wypiąstkował piłkę przed pole karne, a tam dopadł do niej Nicolo Fagioli. Uderzył od razu, bez przyjęcia i trafił do siatki. Kilka minut później po zamieszaniu w polu karnym drugie trafienie zanotował Giovanni Fabbian.

Jeszcze przed samym końcem spotkania gola zdobył Jesus Imaz, ale to nie wystarczyło do awansu. Jagiellonia, która kończyła mecz w "10" po czerwonej kartce dla Bernardo Vitala, do ostatnich sekund wierzyła w możliwość doprowadzenia do rzutów karnych. Zespołowi Adriana Siemieńca brakło jednak już sił i czasu.

To faworyzowana Fiorentina może się cieszyć z awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że Białostoczanie nie mają się czego wstydzić. Odpadli po meczu, który na zawsze zapisze się w historii polskiej piłki.

Następne spotkanie zespół Adriana Siemieńca rozegra w niedzielę 1 marca. Jej rywalem będzie Legia Warszawa. Zespół Adriana Siemieńca, mając do zagrania jeden mecz więcej od większości rywali, o dwa punkty wyprzedza wicelidera ligi - Zagłębie Lubin.

  • Fiorentina 2:4 Jagiellonia Białystok (0:2)
  • Gole: Nicolo Fagioli' 107, Giovanni Fabbian' 114 - Bartosz Mazurek' 23' 45+3' 49, Jesus Imaz' 118
  • Fiorentina: Lezzerini (gk) (46' De Gea) - Fortini (46' Harrison), Comuzzo, Pongracić, Gosens (k) - Fabbian, Mandragora (62' Fagioli), Ndour - Dodo, Piccoli (89' Kean), Fazzini (62' Solomon) (99' Gudmundsson)
  • trener: Paolo Vanoli
  • Jagiellonia: Abramowicz (gk) - Wojtuszek (66' Bazdar), Pelmard, Vital, Wdowik - Romańczuk (k), Pozo - Jóźwiak (36' Drachal) (89' Flach), Imaz, Mazurek (106' Rallis) - Pululu
  • Artemio Franchi, Florencja
  • sędziował: Srdjan Jovanović (Serbia)
  • żółte kartki: Pietro Comuzzo, Dodo - Kamil Jóźwiak, Samed Bażdar, Alejandro Pozo, Taras Romanczuk, Bernardo Vital
  • czerwona kartka: Bernardo Vital' 120 (za dwie żółte)
Więcej o: