Ostatnia kolejka Ligi Konferencji przyniosła gigantyczne emocje. 18 spotkań rozgrywanych równocześnie gwarantowało, że dopiero po zakończeniu wszystkich meczów będzie można być pewnym ostatecznego wyglądu tabeli fazy ligowej.
Jak zawsze w tym sezonie, w czwartkowy wieczór zaprezentowały się cztery polskie drużyny. Legia Warszawa u siebie zagrała z gibraltarskim Lincoln Red Imps i było to jedyne spotkanie rozgrywane w naszym kraju. Raków poleciał na Cypr, by zmierzyć się z Omonią, Lech zagrał w Ołomuńcu z Sigmą, a Jagiellonia trafiła do Alkmaar na mecz z AZ.
Ostatnie tegoroczne spotkania polskich drużyn wypadły nadzwyczaj pozytywnie. Legia Warszawa przełamała swoją passę aż jedenastu meczów bez zwycięstwa. Wygrana 4:1 z mistrzem Gibraltaru powodem do dumy nie jest, ale może przynieść choć odrobinę ulgi. Bramki strzelali Colak, Kapustka, Rajovic oraz Biczachczian. W końcówce straty zmniejszył De Barr.
Zobacz też: Ależ wieści! To tam ma trafić największy polski talent. Będzie jak Haaland?
Najbardziej zaimponował Lech. Zwycięstwo nad Sigmą Ołomuniec było niezwykle pewne, a bohaterem stał się Mikael Ishak. Kapitan Kolejorza w pierwszej połowie zdobył dwie bramki, ale zmarnował idealną okazję na hat-tricka. W końcówce jednak Sigma zaczęła gonić wynik. W 84. minucie bramkę dla Czechów strzelił Kral.
Swoje zrobił Raków Częstochowa. Wygrana na Cyprze to idealny pożegnalny prezent dla Marka Papszuna. Na trafienie Repki trzeba było czekać do 49. minuty. Strata punktów przez Szachtar sprawiły, że Raków zajął drugie miejsce w tabeli LK.
Jagiellonia zmierzyła się z kolei na wyjeździe z AZ Alkmaar. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, który nie może satysfakcjonować żadnej z drużyn. Wygrana którejkolwiek z nich dałaby bowiem miejsce w czołowej ósemce fazy ligowej i grę w 1/8 finału Ligi Konferencji.
Jeszcze przed dzisiejszymi meczami wiadomo było, że Legia odpadnie z Ligi Konferencji niezależnie od wyniku meczu z Lincoln Red Imps. Ważyły się losy trzech pozostałych klubów i tu poszło zgodnie z oczekiwaniami. Raków Częstochowa utrzymał miejsce w czołowej ósemce, dzięki czemu awansował bezpośrednio do 1/8 finału.
Lech oraz Jagiellonia przed meczem były w świetnej sytuacji. Z dużym prawdopodobieństwem żaden z tych klubów nie odpadłby, plasując się poza TOP24. Jednocześnie zwycięstwa przy odpowiednich wynikach na innych stadionach mogły dać nawet czołową "ósemkę". Ostatecznie stało się tak, jak przewidywać można było. Obie drużyny wezmą udział w 1/16 finału LK.