Mecz piątej kolejki Ligi Konferencji między Lechem Poznań a FSV Mainz zakończył się remisem 1:1. Na bramkę Kawasakiego tuż przed przerwą odpowiedział Ishak z karnego. Przebieg drugiej połowy może dać poczucie niedosytu. Poznaniacy przez pół godziny grali w przewadze jednego zawodnika, ale nie wykorzystali jej.
Ostatnia drużyna Bundesligi znacznie lepiej radzi sobie w europejskich rozgrywkach - na kolejkę przed końcem zajmuje ósme miejsce w tabeli Ligi Konferencji. Słaba postawa w lidze kosztowała posadę dotychczasowego szkoleniowca Mainz, Bo Henriksena. W niedzielę ogłoszono, że jego następcą zostanie Urs Fischer. Dla Szwajcara pojedynek z Lechem był pierwszym meczem od ponad dwóch lat i rozstania z Unionem Berlin.
Filip Macuda ze Sport.pl zacytował słowa Ursa Fischera wypowiedziane na pomeczowej konferencji prasowej. - Trudno porównywać to, co było 10 lat temu. Lech mnie niczym nie zaskoczył - ma kilku znakomitych zawodników takich jak Palma i Ishak. Nie zaskoczyli mnie - zagrali tak, jak się spodziewałem - powiedział szkoleniowiec, nawiązując do jego poprzedniej wizyty w Poznaniu.
Szwajcar prowadził wówczas FC Basel, wylosowane Lechowi w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów 2015/16. Kolejorz pod wodzą Macieja Skorży oba mecze przegrał. W Poznaniu było 1:3, a w Bazylei 0:1. Po ledwie paru miesiącach oba kluby spotkały się ponownie w fazie grupowej Ligi Europy i tu również dwukrotnie lepsi okazali się zawodnicy FC Basel - 2:0 u siebie oraz 1:0 na wyjeździe. Poznaniaków w ostatnim meczu prowadził Jan Urban.
Fischer kilka słów o meczu przekazał również oficjalnej stronie klubowej Mainz. "Moi piłkarze zostawili serce na boisku i harowali przez 90 minut. Dobrze weszliśmy w mecz, strzeliliśmy bramkę. Druga była zdobyta po minimalnym spalonym i nagle z niczego jest remis. W przerwie mówiliśmy, że musimy się poprawić. Przed czerwoną kartkę to się sprawdzało, ale później już głównie się broniliśmy. Koniec końców możemy być zadowoleni" - stwierdził Szwajcar.
W niemieckich mediach również można przeczytać opinie na temat pojedynku Lecha z Mainz. "Fischer z furią o rzucie karnym" - tak relację z meczu zatytułował Bild. "Jasno było widać, że faulowany Palma zagrywał piłkę ręką. Mainz mogło czuć się pokrzywdzone tym bardziej, że chwilę później nie otrzymało rzutu karnego za faul na Kohrze" - czytamy.
"Karny, czerwona! Mainz traci punkty" - oto tytuł artykułu na stronie sport.de. "Mainz nie osiągnęło wymarzonego startu pod wodzą nowego trenera Ursa Fischera. 28 tysięcy widzów stworzyło świetną atmosferę, ale dobre wybory szkoleniowca nie przyniosły upragnionego zwycięstwa w delegacji". Mainz ostatni mecz na wyjeździe zwyciężyło 2 października, pokonując 1:0 Omonię Nikozja.
SWR zauważa, że trener Fischer po raz pierwszy nie pokonał Kolejorza. "Było to już piąte spotkanie z Lechem. W sezonie 2015/16 Szwajcar ze swoim ówczesnym klubem czterokrotnie trafił na Polaków w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i w Lidze Europy i świętował cztery zwycięstwa. Ta seria dobiegła końca".
Poznaniacy obecnie zajmują 20 miejsce w tabeli Ligi Konferencji. Siedem punktów sprawia, że gra na wiosnę jest niemalże pewna, jednak stuprocentową gwarancję da jedynie zwycięstwo w meczu ostatniej kolejki fazy ligowej. Lech zamknie rundę jesienną meczem wyjazdowym z Sigmą Ołomuniec. Czesi również mają na swoim koncie 7 punktów, ale legitymują się gorszym bilansem bramek i w tabeli plasują się o dwa miejsca niżej.