Estadio de Vallecas, na którym na co dzień gra Rayo Vallecano, to jeden z najbardziej charakterystycznych stadionów w hiszpańskiej La Liga. Wybudowany w obecnej formie w 1976 roku nie przeszedł żadnej poważnej renowacji czy przebudowy od tamtego czasu. Pośród wielu nowoczesnych obiektów, madrycki stadion pozostaje swego rodzaju bastionem "dawnej piłki". Ma to swój niewątpliwy charakter oraz klimat, ale też i minusy.
Jeszcze przed meczem Lecha z Rayo w mediach społecznościowych mistrzów Polski pojawił się filmik, w którym przedstawiono, jak wygląda szatnia dla gości na Vallecas. Stare meble, wizualnie powiew lat 90' w Polsce, brak ręczników klubowych, zamiast których przygotowano zwykłe w różnych kolorach. Zaś pomieszczenie dla sztabu szkoleniowego nie miało nawet oświetlenia. Główny oprowadzający, czyli pracownik klubu Maciej Sypuła, przedstawił wszystko w nieco żartobliwej konwencji. Jednym się to spodobało, innych oburzyło, a sami kibice Rayo byli bardziej wściekli na własny klub, niż na Lecha. Niemniej prezes Rayo Martin Presa niezbyt się przejął i skrytykował w mediach mistrzów Polski. Sam Sypuła, zapewne pod wpływem krytyki, postanowił publicznie uderzyć się w pierś.
- Chciałbym tym wpisem ustosunkować się do tematu wiadomego wideo. Moim zamiarem nigdy nie było wyśmianie lub obrażanie naszych rywali. Podczas naszych wejść na żywo ze stadiony wiele razy podkreślałem, że naprawdę mi się on podoba, bo chociaż jest wiekowy, ma charakter i piłkarską duszę, a wczorajsza atmosfera to potwierdziła. Chciałem pokazać specyfikę miejsca, tak jak robimy to na każdym odwiedzanym stadionie, bo każdy ma swoje charakterystyczne i wyjątkowe elementy - napisał Maciej Sypuła.
- Niestety przyjąłem zdecydowanie zbyt swobodną i żartobliwą formę nagrania, i wiem, że to był błąd, który nie powinien się wydarzyć. Przeprosiłem za to osobiście wczoraj przed meczem przedstawicieli Rayo Vallecano i przeprosiny zostały przyjęte - podsumował Sypuła.
W komentarzach pod jego wpisem pojawiło się wiele słów wsparcia ze strony kibiców Lecha Poznań, którzy jasno stwierdzili, że przepraszać nie ma za co. To Rayo jest winne całej sytuacji. Swoje trzy grosze dorzucił też dziennikarz Weszło Szymon Janczyk, który dodał, że klub nie zapewnił nawet dziennikarzom butelki wody.
- Maciek, daj spokój, oni wywiesili przy umywalkach papier toaletowy, bo im się nie chciało kupić ręczników. Pierwszy raz spotkałem się z tym, że klub nie zapewnił nawet jednej butelki wody. Mówimy o podstawach, normie dosłownie wszędzie, jakimś minimum. To nie powody ekonomiczne są tego powodem, tylko ich mentalność. Wstydzą się, głupio im? I dobrze, powinni się wstydzić, bo cywilizacja do nich nie dotarła - napisał Janczyk na portalu X.