Eksperci mogli się tylko załamać po tym, co zrobił Lech. Fala komentarzy

Nie był to piękny czwartkowy wieczór dla polskich drużyn w Europie. Po porażce Legii i remisie Rakowa przyszedł czas na porażkę Lecha i remis Jagiellonii. Można mieć żal do obu drużyn. Jaga zagrała niezwykle słabo z niewymagającym rywalem, wyciągając remis w ostatniej akcji meczu, a Lech prowadził do przerwy dwiema bramkami - i on też stracił ostatnią bramkę w doliczonym czasie. Oto zdania ekspertów.
Rayo - Lech
fot. Polsat Sport

Do czwartkowych zmagań kibice Lecha i Jagiellonii podchodzili z dużymi nadziejami. Nie sprawdziły się one jednak, choć przez chwilę można było myśleć, że będzie pięknie.

Zobacz wideo Szef Światowej Agencji Antydopingowej: Przypadek Igi Świątek był szczególny. Nauka dla sportowców: zbierajcie paragony

Lech zaimponował zwłaszcza swoją postawą w pierwszej połowie. Chociaż Rayo przeważało, to Poznaniacy potrafili skutecznie kontrować. "Ręce same składają się do oklasków po takiej połowie piłkarzy Lecha Poznań. Można widać zagrać z determinacją, pasją i polotem. Oby tak było do końca, w przeżyjemy historyczny wieczór" - chwalił Radosław Laudański z TVP Sport.

Lecha za grę do przerwy chwalił Przemysław Langier z Interii, zwracając uwagę na siłę rywala. "Lech w tej 1. połowie mega dobry, silny indywidualnościami (Palma!), odpowiedzialny, skupiony. Zupełnie inna wersja tej drużyny, niż ta naiwna w meczach z Crveną i Genkiem. Ale podstawowe pytanie: będzie tak do końca, czy nas podpuszczają?" - napisał na Twitterze.

Niestety, po przerwie wszystko co mogło pójść źle - poszło źle. Dawid Dobrasz z Meczyków zdawał się wręcz załamywać ręce, opisując przebieg drugiej połowy spotkania w Madrycie. "Lech Poznań anno domini sezon 25/26" - napisał po prostu, wskazując, że problemy Kolejorza widoczne w spotkaniu z Rayo nie są pierwszyzną.

Rafał Wolski z Viaplay również z żalem wypowiedział się o meczu Kolejorza. "Czułem, że trudno będzie wytrzymać to i fizycznie i w organizacji gry. Szkoda. Można było uniknąć błędów przy 2:2, tego gola na 3:2, ale przede wszystkim... Rodríguez, na początku 2. połowy, ehh"

Marcin Gazda napisał krótko, bez czułości, ale z pełną dozą złości. "Ja pier..."

W tweecie Piotra Dumanowskiego z Eleven również przeważał nastój smutku. "Nagła śmierć Lecha w końcówce. Zasłużenie Rayo, fizycznie ogromna różnica w końcówce. Jaga się ratuje, ale patrząc na to z kim grali to musi być wygrana. Słabiutki czwartek naszych drużyn."

W 49. minucie bramkę dla Shkendiji strzelił Liridon Latifi, a podopieczni Adriana Siemieńca długo nie mogli znaleźć sposobu na rywal. Kuba Cimoszko ze Sportowych Faktów zauważył, gdzie leżał problem w kluczowej akcji spotkania. "Kolejny mecz, w którym piłkarze Jagiellonii nie potrafią odpowiednio bronić stałych fragmentów gry i tracą po nich bramkę oraz kolejne spotkanie w europejskich pucharach z kluczowym błędem Drachala w tym aspekcie"

Krytycznie na temat poziomu meczu Shkendija - Jagiellonia wypowiedział się Jakub Seweryn. "Nie da się oduczyć grać w piłkę w 4 dni? Potrzymajcie piwo. Przecież ta Szkendija nie umie grać w piłkę, a Jagiellonia i tak jest dzisiaj gorsza."

Jagiellonia na całe szczęście wyrwała remis w samej końcówce spotkania - i to grając w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Jesusa Imaza. Z tego promyka nadziei ucieszył się Tomasz Kupisz. "Ale przypierdzielił ale mam ciary!!!!!! Brawooo Lozanooo Hahaha!"

Dla polskich klubów nie był to dobry dzień. Bilans dwóch remisów i dwóch porażek to zaledwie pół punktu doliczonego do dorobku ligi. "Smutny dzień rankingowców" - podsumował Sebastian Chabiniak.

Jeden z głównych rankingowców w internecie, Piotr Klimek, tak podsumował listopadowy czwartek w wykonaniu naszych zespołów: "To miała być najtrudniejsza kolejka i taka jest nad wyraz. Ktoś tu miał dziś wygrać mimo wszystko, także czwartek na duży minus. Na tej Szkendiji już się kilku wywracało w tym sezonie, niemniej jednak skandalicznie słaba Jaga. PS Lech też skandal"

Więcej o: