Gol w 100. minucie! Niebywała końcówka meczu Jagiellonii w LK!

Starcie między Shkendiją Tetowo a Jagiellonią Białystok od samego początku jawiło się jako tzw. mecz-pułapka dla drużyny Adriana Siemieńca. I niestety to się potwierdziło. Jagiellonia dała się zaskoczyć na samym początku drugiej połowy i dopiero w samej końcówce zapewniła sobie punkt w rywalizacji z drużyną z Macedonii Północnej. Bohaterem Jagiellonii okazał się Sergio Lozano.
Jagiellonia Białystok - Shkendija Tetowo
screen: Polsat Sport

W 49. minucie Jagiellonia Białystok została niespodziewanie skarcona przez Shkendiję Tetowo. Ronaldo Webster dośrodkował piłkę w pole karne Jagiellonii, a Liridon Latifi zaskoczył Dawida Drachala, który był ustawiony przy bliższym słupku. Albańczyk wyskoczył najwyżej do dośrodkowanej piłki, uderzył ją w kierunku dalszego słupka i dał prowadzenie drużynie z Macedonii Północnej. Tak aktualny lider Ekstraklasy dał się zaskoczyć w wyjazdowym meczu, w fazie ligowej Ligi Konferencji.

Zobacz wideo Paweł Wilkowicz o powrocie Goncalo Feio: Wielu się przy nim poparzyło

Shkendija mogła prowadzić po 22 minutach. Zabrakło niewiele

Adrian Siemieniec bardzo zaskoczył przy doborze składu, ponieważ Jesus Imaz usiadł na ławce rezerwowych. Trener nie chciał szczegółowo tłumaczyć tej decyzji w wywiadzie przedmeczowym, ale można było założyć, że chodzi o to, by Hiszpan w końcu odpoczął. W miejsce Imaza zagrał Dawid Drachal, ale widać było, że to nie jest piłkarz o tej samej jakości, co Jesus.

Jagiellonia prowadziła grę, a Shkendija czekała na swoje okazje głównie poprzez kontrataki. W 22. minucie gospodarze zagrali szybko przy polu karnym Jagiellonii. Arbin Zejnullai zagrał piłkę prostopadłą do Fabrice'a Tamby, a napastnik Shkendiji uderzył tuż obok prawego słupka.

Dopiero w 30. minucie Jagiellonia oddała pierwszy celny strzał na bramkę rywala. Zrobił to Bartłomiej Wdowik, który uderzał z rzutu wolnego. Defensor Jagiellonii trafił prosto w bramkarza. Kilkanaście minut wcześniej Jagiellonia stworzyła akcję bramkową dla Louki Pripa, gdy rozgrywała piłkę środkiem boiska, natomiast Duńczyk skiksował w momencie strzału.

W 38. minucie Prip dośrodkował piłkę w pole karne Shkendiji. Tam Leon Flach próbował uderzyć na bramkę rywala, natomiast został zablokowany. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Jeśli kogoś można było zganić po stronie Jagiellonii po 45 minutach, to był to Dusan Stojinović. Serb nie rozgrywał najlepiej piłki, z czego wychodziły niektóre akcje rywali. Na szczęście dla niego, albo próby Shkendiji były niecelne, albo Miłosz Piekutowski miał wszystko pod kontrolą.

Jagiellonia dała się zaskoczyć. Co za gol w końcówce

Po przerwie Jagiellonia dała się zaskoczyć przy rzucie rożnym i przegrywała 0:1. W 54. minucie trener Siemieniec dokonał potrójnej zmiany, a poza Jesusem Imazem na boisku pojawił się Alex Pozo i Sergio Lozano. To szybko ożywiło grę Jagiellonii, a między duetem Pululu - Imaz od razu było widać wyrobione automatyzmy.

Zobacz też: Były napastnik Realu się nie certoli. "Byłem lepszy od Lewandowskiego"

W 60. minucie Pululu chciał zgrać piłkę do Imaza, a potem sam oddał strzał, natomiast piłka została zablokowana. Napastnik Jagiellonii był wcześniej na spalonym. Jagiellonia miała inicjatywę po swojej stronie i cały czas napierała, natomiast brakowało celności. Niektóre akcje były też rozgrywane o tempo wolniej, niż powinny.

Jagiellonia starała się, próbowała tworzyć kolejne sytuacje, ale wszystko toczyło się co najmniej o jedno tempo za wolno i brakowało dokładności. Gracze Shkendiji wykorzystywali każdą okazję, by opóźniać grę. W 79. minucie Besart Ibraimi uderzył płasko piłkę sprzed pola karnego Jagiellonii. W tej sytuacji dobrze się zachował Piekutowski, odbijając piłkę do boku.

Niech najlepiej o tym, że Jagiellonia była w pewnym sensie bezradna, świadczy fakt, że nawet Imaz stracił nerwy i wdał się w przepychanki, za co obejrzał żółtą kartkę. Shkendija mogła podwyższyć prowadzenie w samej końcówce, gdy Ibraimi dośrodkował piłkę w pole karne Jagiellonii, ale Sebastjan Spahiu nie oddał celnego strzału.

W samej końcówce meczu Imaz próbował wywalczyć rzut karny dla Jagiellonii, ale sędzia zinterpretował jego zachowanie jako symulkę i pokazał mu drugą żółtą kartkę. Sama końcówka kończyła się dla Jagiellonii grą w osłabieniu.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się porażką Jagiellonii, to w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry Sergio Lozano uderzył piłkę z woleja i zapewnił Jagiellonii punkt w tej konfrontacji. Po ostatnim gwizdku doszło do zamieszania, a sędziowie szybko opuścili murawę. Zapewne powodem był fakt, że od razu po golu Lozano arbiter zakończył mecz.

Tym samym zespół Siemieńca ma pięć punktów po trzech meczach w fazie ligowej Ligi Konferencji. Pod koniec listopada Jagiellonia zagra z KuPS Kuopio na własnym stadionie.

Więcej o: