Polskie kluby bardzo dobrze rozpoczęły rywalizację w nowym sezonie Ligi Konferencji. W pierwszej serii meczów, które rozpoczęły się o godz. 18:45 oglądaliśmy Lecha Poznań, który mierzył się z Rapidem Wiedeń oraz Jagiellonię Białystok, która stanęła naprzeciwko Hamruna Spartans.
Lech Poznań kapitalnie rozpoczął ten mecz od trafień Luisa Palmy z 13. minuty i Mikaela Ishaka z 21. min. Szwed mógł bardzo szybko podwyższyć prowadzenie, ale w 34. min zmarnował rzut karny. Ostatecznie Kolejorz wygrał 4:1, a z fenomenalnej strony popisał się Luis Palma. "Nie było groźnej akcji Lecha, na której pieczątki nie przybiłby Luis Palma. Strzelił ładnego gola na 1:0. Oddał też strzał, który dobił Ishak, gdy podwyższał prowadzenie. On też asystował przy golu Ismaheela. A po drodze wywalczył jeszcze rzut karny i idealnie dośrodkował do Antonio Milicia. Ograł Rapid Wiedeń niemal w pojedynkę (4:1). Właśnie po to został do Poznania ściągnięty" - relacjonował Dawid Szymczak na łamach Sport.pl.
Jagiellonia Białystok bardzo długo się męczyła, ale ostatecznie podopieczni Adriana Siemieńca wyrwali zwycięstwo 1:0 Hamrunowi Spartans. W 57. minucie najjaśniej zabłysły gwiazdy Jesusa Imaza i Afimico Pululu, który asystował do swojego kolegi przy golu z 57. minuty. W 62. minucie Joseph Mbong wyleciał z boiska po czerwonej kartce, co tylko utrudniło sprawę drużynie z Malty. Więcej goli w tym meczu nie było.
Zobacz też: Tak Legia przywitała się z Europą. Niesamowite, co zrobili kibice
Po godz. 21:00 swoje mecze rozegrały Legia Warszawa i Raków Częstochowa. Legioniści szybko dostali "gonga" od Anthony'ego Musaby. Mimo to Wojskowi nie poddawali się i dali radę zdominować swojego rywala. Jednak bardzo długo nic z tego nie wynikało... i ostatecznie przegrali 0:1.
Z kolei Raków Częstochowa mierzył się z zespołem Universitatea Craiova. W tym meczu oglądaliśmy dużo walki w środku pola. Podopieczni Marka Papszuna dłużej utrzymywali się przy piłce, a nawet nie pozwolili swoim rywalom na oddanie strzału na bramkę Trelowskiego. Raków strzelił pierwszego gola tuż po wznowieniu gry. Na listę strzelców wpisał się Tomasz Pieńko. Od 53. minuty rywale grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Vladimira Screciu. To wykorzystał Oskar Repka, który w 80. minucie strzelił drugiego gola.