Od Świerczewskiego po Mbappe. Okładki FIFY lubią zaskakiwać

Co roku wielu graczy zadaje sobie pytanie, który piłkarz będzie miał zaszczyt znajdować się na okładce najnowszej edycji FIFY. Historia okładek tej serii lubi zaskakiwać. Tak jak w 1994 roku, kiedy na opakowaniu znalazł się Piotr Świerczewski.

FIFA 22 zbliża się wielkimi krokami. Niektórzy gracze już mogą cieszyć się z rozgrywki, prawdziwa premiera nadejdzie jednak 1 października. Warto z tej okazji prześledzić historię okładek legendarnej serii gier.

Zobacz wideo Historia serii FIFA - od Świerczewskiego do Mbappe

Niespodziewany gość

Obecność Piotra Świerczewskiego na okładce można śmiało przełożyć na znany mem z serii „jak oni się tam dostali?". Co więcej, Polak znalazł się na legendarnej, pierwszej edycji FIFY, która nosiła nazwę International Soccer i została wydana w 1993. No dobrze, ale skąd pomysł na reprezentanta Polski na okładce gry o zasięgu globalnym? Oczywiście nie był to zamierzony efekt, a przypadek. EA Sports na okładce swojego symulatora sportowego uwieczniło postać Davida Platta. Anglik jednak nie jest sam na fotografii, a walczy na niej o piłkę właśnie ze Świerczewskim.

Piotr Świerczewski na okładce FIFY.Piotr Świerczewski na okładce FIFY. fot. EA

To nie jedyny raz, kiedy na okładce widniał polski zawodnik. Świerczewski jest jednak jedynym, który "reklamował" wydanie na cały świat. Na okładkach w późniejszych latach pojawiali się Euzebiusz Smolarek, Arkadiusz Milik, Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski. Były to jednak zawsze wersje, które pojawiały się jedynie na polskim rynku, a Polacy na okładkach znajdowali się zawsze w towarzystwie.

Ciekawa historia wiąże się z Lewandowskim, który na okładce FIFY znalazł się już w 2009 roku. Był on wówczas graczem Lecha Poznań i również w trykocie Kolejorza znajduje się w centrum grafiki, razem z Frankiem Lampardem i Wayne’em Rooneyem. Jest to jedyny przypadek, kiedy na okładce pojawił się gracz w stroju ekstraklasowego klubu. Później Roberta mogliśmy spotkać w edycji FIFA 14 i 15, w strojach reprezentacji Polski i Bayernu Monachium.

Duncan 'Thorin' Shields to jeden z analityków PGL Major Stockholm.Burza po słowach dyrektora wielkiej organizacji. "Okradliście małą polską drużynę"

Rooney rządzi

Nie Messi, nie Ronaldo, nie Ronaldinho – najczęstszym „modelem" EA Sports był Wayne Rooney. Anglik po raz pierwszy pojawił się na okładce w 2005 roku i nie schodził z niej do 2011, pojawiając się łącznie na siedmiu wydaniach. Za jego plecami znajdują się Ronaldinho i Leo Messi – pierwszy pięciokrotnie, a drugi czterokrotnie pojawiał się na opakowaniu. Cristiano Ronaldo zaś tylko dwukrotnie dostąpił tego zaszczytu.

Zazwyczaj wybór padał na napastników i pomocników. Na okładce jednak raz pojawił się bramkarz – Erik Thorstvedt w FIFE Soccer 95. Zawodnik był wówczas bramkarzem Tottenhamu Hotspur. Wybór Norwega nie byłby taki dziwny, gdyby nie fakt, że w sezonie 1994/95 zagrał on zaledwie jedno spotkanie w Premier League.

Gang Olsena wersja FIFA

Niektóre okładki po latach stają się również obiektem żartów. Tak było ze zdjęciem promującym FIFA Football 2003. Na okładce znaleźli się Edgar Davies, Roberto Carlos i Ryan Giggs. Zazwyczaj fotografie okładkowe prezentowały zawodników w ferworze walki o piłkę. W 2002 roku zaś przeprowadzono specjalną sesję zdjęciową. Efekt? Z perspektywy czasu komiczny. Piłkarze na okładce sprawiają wrażenie niezbyt przyjaźnie nastawionych. Chyba nikt nie chciałby spotkać ich w ciemnej uliczce…

Okładka FIFY 03, na której znajdują się Davies, Giggs i Carlos.Okładka FIFY 03, na której znajdują się Davies, Giggs i Carlos. fot. EA

Chociaż patent z piłkarzami stojącymi jak posągi szybko dokonał swojego żywotu, to edycja z 2002 roku była pod innym względem rewolucyjna. Na okładce zaczęło się pojawiać kilku piłkarzy, a dotychczas mieliśmy do czynienia raczej z występem solowym. Jedno pozostałe niezmienne – szczególne uwielbienie do graczy Premier League. Ci do 2012 roku zawsze pojawiali się na pudełku.

Dedykowane wersje

Wielu graczy już o tym nie pamięta, ale kiedyś EA Sports bardziej dbało o różnorodność i dla każdego regionu przewidywało inne okładki. Polegało to na umieszczeniu zawodnika z danego kraju obok głównej twarzy FIFY. Tak oto na polskich wersjach zagościli Euzebiusz Smolarek, Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Arkadiusz Milik. Najczęstszymi bywalcami byli Błaszczykowski i Lewandowski – pojawili się trzykrotnie. Na razie grono Polaków się nie powiększy, bo EA zrezygnowało z tego pomysłu kilka lat temu.

Robert Lewandowski na okładce FIFY znalazł się już w barwach Lecha Poznań.Robert Lewandowski na okładce FIFY znalazł się już w barwach Lecha Poznań. fot. EA Sports

Dedykowana wersja najwięcej emocji wzbudziła w 2015 roku, kiedy to na FIFIE 16 pojawiły się Alex Morgan i Christine Sinclair. Reprezentantki Stanów Zjednoczonych i Kanady zostały pierwszymi kobietami, które znalazła się na okładce. Towarzyszyły ona Leo Messiemu. Pojawienie się kobiet miało związek z nowym trybem w grze, kiedy to można było po raz pierwszy zagrać drużynami złożonymi z piłkarek.

Różnorodność pojawiła się również w 2016 roku, kiedy na światło dziennie miała wyjść FIFA 17. Producenci wówczas oddali głos fanom i pozwolili im wybrać okładkę. O miano twarzy gry rywalizowali James Rodriguez, Eden Hazard, Anthony Martial i Marco Reus. Ostatecznie wygrał ten ostatni. Hazard jednak miał jeszcze okazje pojawić się na pudełku – zrobił to podczas FIFA 20, już w barwach Realu Madryt.

Alex Morgan na okładce FIFY.Alex Morgan na okładce FIFY. fot. EA Sports

Historia okładek z FIFY jest zdecydowanie bardziej interesująca, niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. To, kto znajdzie się na opakowaniu następnej edycji zawsze było przedmiotem dyskusji i sporów wśród graczy. Dzięki temu okładkom powstają również świetne historie. Z perspektywy polskiego gracza nic nie przebije Piotra Świerczewskiego. Nic jednak dziwnego, bo pojawienie się piłkarza na okładce tak popularnej gry zawsze wzbudza pozytywne emocje wśród kibiców z jego kraju.

Niewidzialny zabójca karier. Jak może przetrenować się esportowiec?Niewidzialny zabójca karier. Jak może przetrenować się esportowiec?

Więcej o: