FC Barcelona znów zmienia trenera

Po sześciu latach od rozstania z Barçą, Xavi Hernández wrócił na Camp Nou, już jako trener. W Katalonii upatrują w nim Mesjasza, jednak czy Creus ma w ogóle szansę sprostać oczekiwaniom?

Do trzech razy sztuka, pomyśleli działacze Barcelony, gdy ruszali z delegacją do Kataru po podpis Xaviego Hernándeza. Dwukrotne zakusy poprzedniego zarządu Katalończyków 41-latek odrzucił, ale na ofertę od swojego dawnego szefa, Joana Laporty, już przystał. Creus został zaprezentowany z przytupem. Kontrakt podpisał na specjalnie zaaranżowanej scenie na Camp Nou, na trybunach zasiadło blisko dziesięć tysięcy fanów, a ekscytacja wywołana zatrudnieniem emerytowanego pomocnika przypominała bardziej tę związaną z wielomilionowym transferem niż trenerem, za którego wykupienie trzeba było zapłacić około pięciu milionów euro. To niby mało, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w ciągu niespełna dwóch lat Barça wydała 37 milionów euro na odprawy i kwoty odstępnego dla Ernesto Valverde, Quique Setiena, Ronalda Koemana i Xaviego, okazuje się, że margines błędu jest niewielki.

Xavi zdaje sobie z tego sprawę. Od pierwszych wypowiedzi trafia w tony, których oczekiwali zarówno culés jak i Laporta. Nowy trener Barçy podkreśla znaczenie filozofii i nie tylko wygrywania, ale jeszcze robienia tego w odpowiednim stylu. Podobnie jak prezydent, nie akceptuje czegoś takiego jak sezon przejściowy, deklarując, że na Camp Nou nie akceptuje się remisów i porażek, które będą mieć swoje konsekwencje. Były kapitan Blaugrany zwracał też uwagę na kłopoty sztabu medycznego, złe przygotowanie fizyczne zawodników czy to, że kluczem będzie dla niego zaostrzenie reguł w szatni, o której przywilejach w ostatnich latach rozpisywały się katalońskie media. – Zawsze, gdy panował porządek i respektowano przepisy, osiągaliśmy dobre wyniki – podkreślał jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii Dumy Katalonii.

Xavi błyskawicznie wziął się do pracy. Tuż po przylocie z Kataru do Barcelony poszedł na mecz rezerw Barçy, w poniedziałek został zaprezentowany, a we wtorkowy poranek miał odprawę z członkami sztabu, po której pełną parą ruszyły przygotowania do derbów z Espanyolem (20.11, 21.00, transmisja w CANAL+ i CANAL+ Online). Oczekiwania przed debiutem Creusa są kolosalne, ale sprostanie im łatwe nie będzie. Culés chcą dać 41-latkowi czas, ten deklaruje, że go nie potrzebuje, ale wprowadzenie schematów i poprawienie gry zespołu nie dzieje się od pstryknięcia palcem, szczególnie w sytuacji, gdy wielu graczy leczy kontuzje lub przebywa na zgrupowaniach reprezentacji, a też liderzy (jak Frenkie de Jong) podkreślają: – Brakuje nam liderów, odwracamy się od piłki.

Od czasu Pepa Guardioli i Luisa Enrique na Camp Nou nie było trenera, który tak doskonale pasowałby do Barcelony jak Xavi, facet odważny, z wizją, którą kupują kibice i piłkarze Blaugrany. Ale też żaden szkoleniowiec nie przejmowałby zespołu w takim kryzysie, zarówno sportowym jak i finansowym. W Barcelonie mają nadzieję, że 41-latek okaże się Herkulesem, który posprząta tę Stajnię Augiasza. Ale to wyzwanie wyjątkowo trudne nawet dla człowieka, który wydaje się być stworzonym do pracy na Camp Nou.

Więcej o: