Legia musi, Lech tylko może. Dla kogo hit PKO Ekstraklasy?

Mistrz czy pretendent? Czesław Michniewicz czy Maciej Skorża? Legia czy Lech? Niedzielny hit PKO BP Ekstraklasy zapowiada się elektryzująco, tym bardziej, że obie drużyny mają o co grać!

Nikt nie powinien mieć jednak wątpliwości, że większa presja ciąży na Legii. Zespół Czesława Michniewicza błyszczy w Lidze Europy, ale w Ekstraklasie rozczarowuje i jest tuż nad strefą spadkową. A starcie z Lechem to dla stołecznego klubu ostatnia szansa, by wrócić do walki o mistrzostwo. 

Zobacz wideo Jednoznaczna opinia eksperta. Polska okradziona i to nie raz

Liczby są dla Legii brutalne. Po dziesięciu kolejkach ma aż dwanaście punktów straty do Kolejorza. Gdyby przegrała w niedzielnym hicie, strata urosłaby do aż piętnastu oczek. Odrobienie takiej różnicy trzeba byłoby kwalifikować w ramach cudu, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę, że Wojskowi rozegrali dwa mecze mniej. Sukcesy w pucharach bez wątpienia są korzystne dla klubowego budżetu czy dla popularności warszawskiej ekipy na arenie międzynarodowej, ale prezes Dariusz Mioduski podkreślał, że celem numer jeden jest zdobycie mistrzostwa. Ono, poza oczywistymi kwestiami prestiżowymi, gwarantuje możliwość rywalizacji w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i szansę na występy w Lidze Europy – pozostali polscy pucharowicze zagrają wyłącznie w Lidze Konferencji. Dlatego też teraz priorytetem dla Wojskowych ma nie być czwartkowe starcie w Neapolu, a niedzielny mecz z Lechem. 

Tegoroczne kłopoty Legii, która przegrała już pięć meczów w Ekstraklasie, pozwalają wyciągać wniosek, że polskich drużyn po prostu nie stać na grę na dwóch frontach. Drużyna Michniewicza przeżywa te same problemy, co Lech w poprzednim sezonie, gdy przyzwoitą grę w Lidze Europy łączył z kłopotami w Ekstraklasie. Efektem było to, że Kolejorz na koniec rozgrywek stracił do mistrza aż 27 punktów! A sytuacji obrońców tytułu nie poprawia fakt, że do niedzielnego hitu szykowali się oni bez wielu ważnych piłkarzy, którzy przebywali na zgrupowaniach reprezentacji. 

Podobieństwa z dwóch ostatnich sezonów to niejedyne aspekty łączące Legię i Lecha, które prowadzą dwaj szkoleniowcy z przeszłością i w Poznaniu, i w Warszawie. Michniewicz i Maciej Skorża z sukcesami prowadzili oba kluby, a teraz, po raz pierwszy, zmierzą się jako trenerzy Legii i Lecha. Obecny szkoleniowiec Kolejorza ma patent na stołeczny klub. Od trzynastu lat nie przegrał przy Łazienkowskiej, a podczas ostatniej wizyty na tym stadionie wygrał 2:1, wykonując ważny krok w kierunku mistrzostwa Polski. 

I teraz zdobycie krajowego prymatu jest głównym celem drużyny, tym bardziej, że Lech czeka na niego właśnie do 2015 roku. Oczekiwania przed startem sezonu w Poznaniu były jak zwykle duże, tym bardziej po udanym oknie transferowym, ale Skorża jest pierwszym od lat trenerem poznaniaków, któremu udało się sprostać wyzwaniu. Jego drużyna gra tak, jak oczekiwali kibice – ofensywnie i efektownie, a do tego wykorzystuje wychowanków, na czele z Jakubem Kamińskim. – Mam nadzieję, że to jest ten sezon, kiedy zdobędziemy Warszawę i wrócimy z trzema punktami – podkreślił skrzydłowy. 

O tym, czy jego życzenie się spełni, przekonamy się już w niedzielę. Polski klasyk odbędzie się w niedzielę, 17 października o godz 17.30. Mecz zobaczysz na antenie C+ PREMIUM. 

Więcej o: