Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Finał PGE Ekstraligi był najlepszą reklamą żużla

Wrocław po piętnastu latach oczekiwania oszalał ze szczęścia. Po piętnastu latach, nadszedł upragniony koniec oczekiwania. Sparta Wrocław została żużlowym mistrzem Polski, przerywając czteroletnią hegemonię Unii Leszno. Radość była tak duża, że aż dziw, iż Stadion Olimpijski nie eksplodował.

W połowie rewanżowego meczu w finałach PGE Ekstraligi pachniało sensacją. Po remisie 45:45 w Lublinie, Motor ciągle był w grze. Na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu wynik długo oscylował w granicach remisu, a żużlowcy gości wydawali się czuć na torze naprawdę dobrze. Ale wszystko zmieniło się po jedenastym biegu. Od tego momentu żużlowcy Sparty już nie przegrali, wygrali czterech z pięciu startów i już po czternastym biegu mogli celebrować upragnione, wyczekane mistrzostwo Polski. Tytuł, którego w stolicy Dolnego Śląska nie było aż od piętnastu lat! 

Tegoroczne finały PGE Ekstraligi, które można było oglądać na antenach CANAL+, były najlepszą możliwą reklamą żużla. Pierwszy mecz w Lublinie był elektryzującym, pełnym mijanek spektaklem. Rewanż bynajmniej nie był gorszy, tym bardziej, że w końcówce wrocławianie jeździli na nieprawdopodobnym poziomie. W samym rewanżu aż siedem razy (!) zmieniało się prowadzenie w dwumeczu. Ale ostatecznie kolektyw Sparty nie dał szans Motorowi, w którym znakomicie prezentował się duet Mikkel Michelsen – Dominik Kubera. Ale lublinianom zabrakło trzeciej opcji, którą mieli z kolei gospodarze.

– Na początku Motor tak napierał,że zerkałem jednym okiem w meczowy program, by zobaczyć, kto jedzie w kolejnym biegu – przyznał Maciej Janowski. Kapitan poprowadził Spartę do mistrzostwa, które zadedykował legendzie wrocławskiego speedwaya Tomaszowi Jędrzejakowi, ale poza nim było jeszcze trzech zawodników miało wysokie zdobycze punktowe – Daniel Bewley miał 10 oczek, Tai Woffinden, który rozpłakał się przed kamerami nSPORT+, miał 9 punktów i trzy "bonusy", a Artiom Łaguta, wokół którego panowały spore kontrowersje (mógł zostać wykluczony w pierwszym biegu), zakończył zawody z trzynastoma oczkami. – Wiedzieliśmy, że każdy punkt będzie na wagę złota – przyznał Janowski.

Triumf Sparty to spełnienie marzeń prezesa Andrzeja Ruski. Przez wiele lat można było kwestionować to, w jaki sposób zarządzał on klubem, jednak po zdobyciu mistrzostwa wszystkie problemy zostały zapomniane. Tym bardziej, że dziś wrocławski klub to wzór tego, jak należy prowadzić żużlową ekipę. – Tę drużynę budowaliśmy bardzo długo i starannie dobieraliśmy każdego kolejnego zawodnika. Efekt jest taki, że Sparta to nie tylko świetny zespół, ale przede wszystkim grupa przyjaciół – powiedział Rusko, zdradzając klucz do sukcesu i podkreślając znaczenie żużlowej legendy, Grega Hancocka, w budowaniu atmosfery w składzie. 

Wrocław oszalał ze szczęścia, ale i w Lublinie były powody do radości, bo Motor ma za sobą zaskakująco udany sezon. I niewykluczone, że jego zawodnicy zostaną za niego wyróżnieni. Już 7 października odbędzie się wielka gala PGE Ekstraligi, podczas której wręczone zostaną Szczakiele, czyli nagrody dla najlepszych żużlowców ostatniego sezonu. Jej transmisja będzie dostępna wyłącznie na antenach nSPORT+ i w CANAL+ online.