Lakers jak zwykle przyciągnęli nagłówki, ale ktoś inny jest zwycięzcą wolnej agentury. W NBA faworyt do mistrzostwa jest jeden

Choć Kawhi Leonard wciąż nie podpisał kontraktu, najgorętszy etap okresu transferowego w NBA dobiegł końca. Jakie ruchy były najważniejsze?

1. Russell Westbrook wymieniony do Los Angeles Lakers

Mieliśmy BIG3 na Brooklynie, mamy BIG3 w Los Angeles. Do Anthony'ego Davisa i LeBrona Jamesa dołącza Russell Westbrook. To ruch, który budzi wiele wątpliwości, bo styl gry Westbrooka jest niezbyt komplementarny z tym LeBrona, jednak Amerykanie nie mają wątpliwości: wielcy gracze zawsze zdołają znaleźć wspólny język. Pierwsze tygodnie sezonu będą okresem „docierania się" Westbrooka z LeBronem i Davisem, a także wszystkich Lakers, którzy latem zrewolucjonizowali skład. Trenera Franka Vogela czekać będzie mnóstwo pracy nad poukładaniem drużyny, w której talentu nie brakuje. Na dziś, Lakers wydają się być faworytami do wygrania Zachodu.

2. Kyle Lowry i trzyletni kontrakt z Miami Heat

Pierwszego dnia okna transferowego Miami Heat byli wyjątkowo aktywni, ściągając PJa Tuckera i przedłużając kontrakt z Duncanem Robinsonem, ale najważniejszym ruchem było sprowadzenie Kyle'a Lowry'ego. Rozgrywający-weteran (35 lat) trafił do Miami na zasadzie wymiany z Toronto Raptors i podpisał trzyletni kontrakt wart aż 85 mln dolarów. Na teraz, to świetny ruch, który włącza ekipę z Florydy do walki o mistrzostwo. Dalej nie jest ona na poziomie np. Brooklyn Nets, ale Lowry i Miami to idealny zestaw.

3. Rewolucja w Chicago Bulls

Lonzo Ball, Alex Caruso i DeMar DeRozan to nowi zawodnicy Chicago Bulls, którzy, po zimowym transferze po Nikolę Vucevicia, kolejny raz pokazali, że chcą wygrywać. Pytanie, czy rzeczywiście im się to uda? W ofensywie, Bulls wyglądają bardzo dobrze. Problemem będzie obrona. Sam Ball i drugoroczniak Patrick Williams to za mało, by załatać dziury, dlatego też mam problem z wierzeniem w ekipę z Chicago. Podwyższyła ona swoją podłogę, ugruntowując się w gronie drużyn play-offowych, ale sufit Bulls jest zdecydowanie niżej niż ten Nets czy Bucks. Dlatego też trudno jest pozytywnie oceniać ruchy ekipy z Wietrznego Miasta, tym bardziej, że kolejny wybór w drafcie będzie mogła ona wymienić dopiero w 2029 roku.

4. Madison Square Garden czeka na gwiazdę

New York Knicks byli jedną z najbardziej aktywnych drużyn w off-season. Nie dokonali żadnego głośnego ruchu, ale utrzymali fundament zespołu (Alec Burks, Nerlens Noel, Derrick Rose i, przede wszystkim, Julius Randle), podpisując z zawodnikami dość rozsądne kontrakty, a do tego dodali Evana Fourniera i Kembę Walkera. Knicks zrobili drobny krok do przodu, poprawiając się po udanym sezonie 2020/21, ale najważniejsze jest to, że zapewnili sobie finansową elastyczność. Dlatego też gdyby dziś na rynku pojawił się np. Damian Lillard, nowojorczycy bez wątpienia byliby faworytem do jego pozyskania.

5. Brooklyn Nets – faworyt do mistrzostwa?

Amerykanie nie mają wątpliwości: Brooklyn Nets to wygrani wolnej agentury. Kontrakt przedłużył Kevin Durant, niedługo w jego ślady mają pójść Kyrie Irving i James Harden, a na tym nie koniec. Nets utrzymali Bruce'a Browna i Blake'a Griffina, dołożyli Jamesa Johnsona i Patty'ego Millsa, który poprowadził Australię do brązu igrzysk. Na Brooklynie mają zespół piekielnie drogi, ale takiego talentu w NBA nie zgromadził nikt.

Więcej o: