Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Piłkarze naczytali się, że wymaz pobierają z mózgu". Były reprezentant Anglii zrobił na tym interes

Rio Ferdinand, który miał znakomite wyczucie na boisku, jako biznesmen nie stracił go ani trochę. Gdy w 2018 r. zgodził się zainwestować w projekt sąsiada, nie mógł spodziewać się, że ponad dwa lata później stanie się współwłaścicielem firmy, bez której Premier League nie mogłaby funkcjonować.

Wielka Brytania jest dziś trzecim po USA i Brazylii państwem, w którym przybywa najwięcej zakażonych koronawirusem, dziennie nawet 60 tys. Nową falę pandemii widać także w świecie futbolu. Po świętach przełożono trzy ligowe mecze, na początku roku w Premier League poinformowano o 40 pozytywnych testach graczy. Władze ligi wydały ostatnio dyspozycję, by nie przytulać się i ściskać po golach.

Gdy 5 stycznia premier Boris Johnson ogłaszał lockdown, kluby Premier League bały się, że dla futbolu nie ma "planu b". Na razie jednak - jak informuje "The Guardian" - władze nie myślą o przerwaniu rozgrywek, a liga funkcjonuje dzięki ciągłemu testowaniu piłkarzy i wypełnianiu ich zdrowotnych paszportów.

A testuje ich dzięki firmie Prenetics, której współwłaścicielem jest Rio Ferdinand.

Zobacz wideo "To, co robił Lewandowski, jest niepojęte. To nie może być przypadek" [SEKCJA PIŁKARSKA #75]

Sąsiedzka inwestycja

W 2018 r. Ferdinand, sześciokrotny mistrz Anglii z Manchesterem United, a także były piłkarz Leeds czy West Ham United, postanowił zainwestować w DNAfit. To projekt Avi Lasarowa, sąsiada Ferdinanda z Orprighton pod Londynem. Dzięki badaniom genetycznym, DNAfit pomagała klientom zwalczać choroby, z którymi walczą - oferowała porady żywieniowe, opracowanie diety czy dobór ćwiczeń.  

Byłego piłkarza, a wówczas eksperta Premier League zaciekawił wówczas wpływ nauki na sprawy związane ze sprawnością fizyczną i dobrym samopoczuciem. Tyle tylko, że tylko w tym zakresie DNAfit nie podziałała zbyt długo. Startup szybko został wykupiony i włączony do Prenetics International z Hongkongu w momencie gdy koronawirus uderzał w Europę. Lasarow stanął na czele europejskiego oddziału międzynarodowej firmy, a piłkarz okazał się bardzo przydatnym inwestorem, bo kiedy wybuchła pandemia, firma musiała się nieco przebranżowić. Nie było to jednak trudne. Ponieważ wykonywała już różne testy DNA, do oferty dołożyła te na koronawirusa.

W maju 2020 r. firma ogłosiła gotowość, by zostać partnerem Premier League, która szukała instytucji do obsługi testów podczas nowego sezonu. Współpraca przerodziła się w program badań, z którym Prenetics radził sobie znakomicie. Sukces w piłce sprawił, że współpracą zainteresowała się Formuła 1, organizacje odpowiedzialne za zawody darta, snookera, promotorzy gal bokserskich (Prenetics zabezpieczał m.in. starcie Anthony Joshua – Kubrat Pulew), a firma Ferdinanda podpisała kontrakty z lotniskami (m.in. Heathrow) i kilkoma największymi firmami z branży produkcji filmowych. W grudniu Prenetics został wybrany przez brytyjski rząd do pomocy w dostarczeniu nowego programu testowego dla podróżujących do kraju, bo bardzo dobrze radzi sobie z monitorowaniem i wieloetapowym testowaniem podróżujących po świecie piłkarzy z Wysp.

Od marca do grudnia 2020 r. firma zwiększyła zatrudnienie z 30 do 250 osób. Wobec nowych kontraktów i zainteresowania swymi usługami w styczniu poszukuje już 100 kolejnych pracowników. Obecnie dysponuje kapitałem dochodzącym do 60 mln funtów.

Bartłomiej Drągowski (Fiorentina) broni rzut karny w meczu z Cagliari!Drągowski obronił kolejny rzut karny! Polak skomentował, jak mu się to udaje [WIDEO]

Jeśli Ferdinand miał znakomite wyczucie na boisku w czasie, gdy był jeszcze obrońcą, to jego obecnej zręczności biznesowej można mu pozazdrościć. Tym bardziej że według relacji Lasarowa, były zawodnik jest w dużej mierze odpowiedzialny za sukces firmy w najważniejszym dla niej momencie, czyli opracowywania programu badań dla Premier League i oswajania z nim piłkarzy.

Zawodnicy "naczytali się, że wymaz pobierany jest z mózgu"

Ferdinand był konsultantem przy procesie testowania graczy. Pomagał opracować wytyczne jak sprawnie testować piłkarzy przed, w trakcie i po meczach, a także podczas treningów. Sugerował jak, kiedy i gdzie wykonywać testy, by nie wprowadzać zbędnego zamieszania w szeregi drużyn.

- To on wprowadził nas w świat myślenia i funkcjonowania światowej klasy sportowców, wytłumaczył, co czują, jak się zachowują, a my na podstawie jego uwag tworzyliśmy najbardziej efektywny sposób pracy w tym środowisku - tłumaczył Lasarow w wywiadzie dla Football.London. Prenetics przy każdym klubie Premier League stworzył własną bazę do testowania i zapewnił jej odpowiednie wyposażenie.

- Osiem miesięcy temu wszystko było oparte na ręcznym arkuszu kalkulacyjnym. Teraz jest zautomatyzowane, mamy wczesny system ostrzegania - tłumaczy europejski szef Prenetics i sąsiad Ferdinanda. Teraz oprogramowanie dba o to, by przed meczami każdy z piłkarzy dostarczał przez swoją aplikację potrzebne dane. Jeśli ich nie ma, system nie dopuści takiego gracza do meczu. Same testy przeprowadzane są w mobilnych punktach pobrań, zawodnicy podjeżdżają do nich samochodami. Ogólne wyniki przesyłane są do Premier League, szczegółowe do klubu. To kluby same decydują, czy podawać nazwiska zainfekowanych graczy, czy tylko ogólną informację o liczbie chorych.

Rola Ferdinanda okazała się bardzo istotna właśnie w kwestii oswajania zawodników z samymi testami, a nawet jak zdradził Lasarow, ze sporym ich strachem.

Kompromitacja Leeds w Pucharze Anglii! W zespole rywali zadebiutował celebrytaKompromitacja Leeds w Pucharze Anglii! W zespole rywali zadebiutował celebryta

- Niektórzy naczytali się w mediach takich rzeczy, że wymaz pobierany jest gdzieś z mózgu, wiec byli przerażeni. To dlatego Ferdinand szybko nagrał film, w którym przetestował się sam i pokazał, jak wygląda cały proces. Na nagraniu niczym starszy brat opowiada, że test jest bezpieczny i niemal bezbolesny. To wideo zostało potem rozesłane do klubów i zawodników - tłumaczy Lasarow. - Cóż, dużo rzeczy dzieje się poza sceną, ale kibiców interesuje sam mecz. Te tysiące pobieranych testów, analiz laboratoryjnych, przetwarzanych danych to też jest potężna operacja - dodał. Współzałożyciel jednej z najbardziej rozchwytywanych na Wyspach firm realizujących prywatne testy na koronawirusa dodał, że trwały też pracę nad czymś w rodzaju paszportu zdrowotnego dla kibiców. Wszystko po to, by w bezpieczny sposób mogli oni wrócić na stadion. Jego zdaniem Prenentics jako firma wyspecjalizowana w robieniu testów w różnych miejscach (również mobilnych punktach), oferująca obecnie również szybkie testy, których wyniki są po kilku minutach, byłaby ważnym graczem w procesie kontroli wchodzących na stadion kibiców.

W związku z pogarszającą się sytuacją epidemiologiczną, rozmowy na ten temat na razie są przez Premier League wstrzymane, a jak przyznaje Lasarow, kochający nowe technologie i naukowe nowinki Ferdinand ma ostatnio inne ważne zajęcia. Na świat przyszło bowiem jego czwarte dziecko. Być może obrońca kiedyś opowie mu, jak podczas pandemii wspomógł powrót do gry najlepszej ligi świata.