Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zawodniczka z Wuhan o sytuacji w centrum pandemii: "Wciąż boję się wyjść na dwór"

Pomimo tego, że Wuhan powoli wraca do życia po zdjęciu 76-dniowej blokady związanej z pandemią koronawirusa, niektórzy dalej mają spore obawy. - Jestem bezpieczna, ale wciąż boję się wyjść na dwór. Dziękuję Bogu za to, że wciąż żyję. Po prostu nie jest łatwo pozostać w jednym miejscu lub w domu przez wiele tygodni, szczególnie w mieście, w którym powstał wirus - powiedziała Temwa Chawinga, zawodniczka Wuhan Jianghan University FC, cytowana przez portal goal.com.

Miasto Wuhan, w którym wybuchła epidemia koronawirusa, po 76 dniach zostało ponownie otwarte. Wirus rozprzestrzenił się z Chin już na 210 krajów całego świata, a w jego wyniku stwierdzono aż ponad 1,8 mln zachorowań na COVID-19 i niemal 115 tys. zgonów.

Zobacz wideo Były napastnik Widzewa pokonał koronwirusa.

8 kwietnia zniesiono blokadę w Wuhan po niemal trzech miesiącach. Napastniczka Temwa Chawinga, która w styczniu przeszła do klubu Jianghan University FC, nadal ma spore obawy związane z bezpiecznym wychodzeniem na dwór. Zawodniczka reprezentacji Malawi rozwiązała kontrakt ze szwedzką drużyną Kvarnsvedens, aby dołączyć do swojej siostry Tabithy w Chinach.

Piłkarka z Malawi opowiada o życiu w Wuhan

21-latka postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem związanym z zamknięciem chińskiego miasta. - To było naprawdę trudne, ale po prostu dziękuję Bogu, że wciąż żyje. Nie jest łatwo pozostać w jednym miejscu lub w domu przez wiele tygodni, szczególnie w mieście, w którym powstał wirus. Było ciężko, ale jestem wdzięczna klubowi, opiekowali się mną i dostarczali żywność, kiedy skończyły mi się zapasy, bo nie mogłam wychodzić na zewnątrz. Codziennie też trenuję sama w domu. Moi rodzice też się bali i zawsze dzwonili, żeby sprawdzić, co się u mnie dzieje i razem ze mną modlili się - powiedziała piłkarka w rozmowie z portalem goal.com.

Temwa Chawinga nadal nie czuje się spokojna w związku z wybuchem pandemii, ale pomimo tego nie żałuje decyzji o przyjeździe do Chin. Po 76 dniach siedzenia w zamknięciu piłkarka po zniesieniu blokady ma możliwość wyjścia z domu tylko na dwie minuty. - Jestem bezpieczna, ale wciąż boję się wyjść na dwór. Nie żałuję jednak przeprowadzki do Chin. To dla mnie prawdziwa przygoda i jestem podekscytowana, ponieważ przybyłam tu, aby grać w lidze chińskiej i zbierać nowe doświadczenia. Chociaż bardzo trudny początek, jestem wdzięczna Bogu - oznajmiła Chawinga.

Reprezentantka Malawi zdradziła również, że jej siostra, Tabitha, która gra dla mistrzów Jiangsu Suning, wróciła w połowie stycznia do Nankinu - 550 km od Wuhan.Ogromna odległość pomiędzy dwoma miastami nie jest przeszkodą dla sióstr, aby mogły ze sobą porozmawiać. - [Siostra] ma się bardzo dobrze. Wróciła do Chin kilka dni po moim przyjeździe. Często ze sobą rozmawiamy przez telefon od czasu rozpoczęcia blokady w styczniu. Dała mi radę, aby nie ryzykować i nie wychodzić z domu - powiedziała Temwa Chawinga.

Przeczytaj także:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .