Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najlepiej poukładany klub I ligi może wpaść w duże problemy. "Dla nas to byłaby tragedia"

Gdyby okazało się, że z ekstraklasy nikt nie spada, a awansują do niej dwa zespoły, bylibyśmy mocno rozczarowani. Dla nas to byłaby tragedia, jeśli uznano by przy zielonym stoliku, że zostajemy w I lidze - mówi Jacek Orłowski, prezes Stali Mielec, która po 22 kolejkach zajmuje trzecie miejsce w I lidze.

"Klubowy raport" to cykl autorstwa dziennikarzy Sport.pl dotykający problemów, z którymi przyszło się teraz mierzyć polskim klubom piłkarskim. I tym dużym - z ekstraklasy, i tym mniejszym - z niższych lig. Codziennie o 8 na Sport.pl i Gazeta.pl.

Stal Mielec uchodzi za jeden z najbardziej stabilnych i poukładanych klubów I ligi. - Ale kto tak mówi? Poproszę nazwiska! - śmieje się prezes Jacek Orłowski. - Nie jesteśmy zbyt dużym miastem, więc u nas wszystko dzieje się bardzo lokalnie, by nie powiedzieć rodzinnie. Nasza administracja też nie jest rozdmuchana, nie pracuje w niej wiele osób. Zaplecze biurowe może nie krzyżuje się z zapleczem sportowym, ale wszyscy się dość dobrze znamy. Cały czas się spotykamy, rozmawiamy i to też wpływa na klimat, atmosferę w Stali. Bo to ona głównie nas wyróżnia. A budują ją właśnie takie małe, drobne rzeczy - tłumaczy Orłowski.

- A finanse? Je akurat wymieniłbym na ostatnim miejscu - śmieje się znowu prezes Stali. - Ale faktycznie, staramy się wydawać pieniądze rozsądnie. W naszym zespole nie ma czegoś takiego jak kominy płacowe. Wiadomo, że przychodzą do nas różni zawodnicy, z różnych lig, w różnych momentach swoich karier, ale jednak te podstawy szacujemy w miarę po równo. A wszelkie nadwyżki staramy się dawać w premiach, wyjściówkach czy innych bonusach. W taki sposób to budujemy.

Zobacz wideo

Korupcyjne podejrzenia

Ten proces budowy w Mielcu trwa cały czas. Zimą z klubem pożegnało się aż ośmiu piłkarzy. Padły wtedy argumenty, że nie wszyscy chcieli ciągnąć ten wózek w jedną stronę. A nawet podejrzenia, że być może niektórzy nawet celowo odpuszczali mecze, bo ustawiali wyniki w zakładach bukmacherskich. - Obijały mi się o uszy takie pogłoski, ale ja nawet czegoś takiego nie dopuszczam. Nie chcę w ogóle o tym myśleć. Pierwszy raz jednak spotkałem się z czymś takim, że w stabilnym i poukładanym klubie nie wszyscy chcieli tego samego, co zarząd i kibice. Nie wszyscy mieliśmy jeden cel. Nie wszyscy szliśmy w jedną stronę - mówił w styczniu trener Dariusz Marzec w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Te podejrzane mecze to porażka 0:1 z Odrą Opole i 0:1 z Chrobrym Głogów. Po wywiadzie w "PS" postanowił im się przyjrzeć nawet PZPN. - Zwróciłem się do firm bukmacherskich, by sprawdziły, czy na te spotkania były stawiane jakieś podejrzane zakłady. Ale te informacje się nie potwierdziły, więc postępowanie zostało umorzone - mówi nam rzecznik dyscyplinarny PZPN Adam Gilarski.

"Wszyscy tęsknimy za ekstraklasą"

Marzec podjął jednak decyzje, które pozytywnie wpłynęły na zespół. Jesienią odstawił wielu zawodników od składu, a zimą z klubem pożegnało się kilku doświadczonych graczy, m.in. 35-letni Martin Dobrotka, 33-letni Josip Barisić, i 32-letni Seweryn Kiełpin oraz Łukasz Janoszka. - Naszym celem było nawet nie tyle odmłodzenie składu, ile wzmocnienie zespołu z myślą o wiośnie i walce o ekstraklasę, za którą w Mielcu wszyscy bardzo tęsknimy - mówi prezes Orłowski.

Może nie wszyscy. To znaczy: na pewno nie wszyscy pamiętają, że Stal to mistrz Polski z 1973 i 1976 roku. Po raz ostatni w ekstraklasie grała w sezonie 1995/96. Rok później nawet na chwilę przestała istnieć, by potem jako nowe stowarzyszenie zacząć mozolną odbudowę od V ligi. Dojście na szczebel centralny zajęło jej kilkanaście lat. Ale teraz jest już na dobrej drodze, by postawić ten ostatni krok, wrócić do ekstraklasy. Stal po 22 kolejkach zajmuje trzecie miejsce w I lidze. Do lidera Podbeskidzia i drugiej Warty traci tylko dwa punkty.

"Dla nas to byłaby tragedia"

- Gdyby okazało się, że z ekstraklasy nikt nie spada, a awansują do niej dwa zespoły, bylibyśmy mocno rozczarowani - mówi Orłowski. - Ja wiem, że prezes Zbigniew Boniek cały czas utrzymuje, że wrócimy na boisko, ale co jeśli nie wrócimy? - pyta Orłowski. - Dla nas to byłaby tragedia, jeśli uznano by przy zielonym stoliku, że zostajemy w I lidze . Tragedia sportowa, ale też finansowa, bo w zimowym oknie transferowym naprawdę sporo zainwestowaliśmy. Zresztą inne kluby I ligi również. Ale my też znamy swoją wartość. I wiemy, że mamy zespół, który stać na to, by awansować do ekstraklasy. Jedyne, czego teraz nie wiemy, to czy i kiedy wrócimy do gry.

Ale tego nie wie nikt. Zbigniew Boniek w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" poinformował co prawda, że zawodnicy i kluby muszą być gotowi na powrót do piłkarskiego życia w każdej chwili, ale to wcale nie musi nastąpić szybko, bo UEFA pozwoliła wydłużyć rozgrywki nawet do 19 lipca. - Dobrze, że wiemy chociaż tyle, ale dla nas dużo cenniejsza byłaby wiedza, kiedy możemy wrócić. Do końca kwietnia to się nie uda, ale maj też wydaje się wątpliwy. Ja wiem, że nikt mi teraz nie powie, kiedy wrócimy, ale dla nas to po prostu kłopotliwa sytuacja. Bo ja nie wyobrażam sobie, żeby ktoś indywidualnie przygotowywał się do meczu. Tak samo, jak nie wyobrażam sobie tego, by po tak długim okresie od razu wznowić grę, bez choćby krótkiego okresu przygotowawczego. Skończyłoby się to nie tylko licznymi kontuzjami, ale też obniżeniem poziomu sportowego. Już teraz czasem są z nim problemy, ale po takiej przerwie, bez żadnego przygotowania, na te mecze patrzyłoby się jeszcze gorzej - uważa Orłowski.

"Stali należy się miejsce w ekstraklasie"

Na razie futbol zamarł jednak wszędzie. Nie tylko w Mielcu, całej Polsce, ale praktycznie na całym świecie. - Jeśli chodzi o drużynę, to nadzorujemy ją zdalnie. Chłopaki dostali indywidualne rozpiski i pracują na sporttesterach, z których codziennie zdają raporty. Jeśli chodzi o mnie, to tutaj wiele jednak się nie zmieniło. Wiadomo, że teraz rząd wprowadził ograniczenia, więc z ludźmi ze Stali bardziej słyszymy i widzimy się na telefonach, ale ja w klubie i tak bywam praktycznie codziennie. Zbliża się okres licencyjny, więc te wszystkie dokumenty trzeba jakoś sporządzać. Dlatego ja, ale też dyrektor drużyny Bartek Jaskot oraz nasza księgowa pracujemy na miejscu. Na danych, których nie da się wynieść z klubu. To znaczy: można byłoby tworzyć teraz specjalne serwery, ale to też - szczególnie w obecnych czasach, gdzie wiele firm nie działa normalnie - byłoby dla nas dość kłopotliwe - tłumaczy Orłowski, który prowadzi też własną działalność gospodarczą.

- Mam to szczęście w nieszczęściu, że akurat moja firma wykonuje usługi elektryczne i może sobie w tych czasach pozwolić na pracę. W większości wykonujemy ją w pustych budynkach, bez ludzi, więc mamy możliwość tak porozchodzić się po budowach, żeby się nie spotykać. Dlatego tutaj sytuacja na razie wydaje się stabilna, ale jeśli chodzi o futbol, to już tak stabilnie nie jest. Co prawda nie mamy żadnych sygnałów od sponsorów, by się od nas odwracali, ale zaczyna nam brakować wpływów z dnia meczowego. A one były znaczące. Szczególnie wiosną bardzo na nie liczyliśmy. Też w kontekście Pucharu Polski, gdzie przecież w ćwierćfinale mieliśmy zagrać z Lechem. No i mam nadzieję, że zagramy, bo nie wyobrażam sobie, że rozgrywki miałyby zostać anulowane. Tak samo, jak tego, że nie rozegramy chociaż jeszcze kilku kolejek, by udowodnić wszystkim, że Stali należy się miejsce w ekstraklasie - kończy Orłowski.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o:
Komentarze (9)
Najlepiej poukładany klub I ligi może wpaść w duże problemy. "Dla nas to byłaby tragedia"
Zaloguj się
  • pardonsik

    Oceniono 4 razy 4

    Szczerze - myślałem , że chodzi o Podbeskidzie Bielsko Biała lub GKS Jastrzębie .... aby Stał Mielec była poukładana - można posłuchać w szumie marketingowym - ale tamtejsze ruchy nie wzbudzają takich teorii.

  • bob_the_ripper

    Oceniono 5 razy 3

    Niestety na chwilę obecną Stali nie należy się miejsce w ekstraklasie. Są na trzecim miejscu i jeśli sezon zostanie zakończony to nie będzie baraży a tym samym nie będzie awansu.

  • slawinskim

    Oceniono 2 razy 2

    Kolejny klub, który wjeżdża do Ekstraklasy na pieniądzach spółki skarbu państwa (PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa), które przyniósł do niego Europoseł PiS. Wystarczy przejrzeć archiwalne wiadomości na ten temat. Dlatego proszę nie dramatyzować Panie Prezesie.

  • alderamin

    Oceniono 4 razy 2

    co za brednie i tak byście nie weszli. najbardziej pookładany klub w 1 lidze? wysokie kontrakty na wyrost, 8 niepotrzebnych graczy, przecież ten artykuł przeczy sam sobie. dwa, trzy lata wstecz takie pochwały zbierała Chojniczanka i teraz wiemy ile to było warte.

  • debordian

    Oceniono 1 raz 1

    Przecież najlepiej poukładanym klubem w I lidze jest TSP, którego to prezes mówił, że nie ma się czego obawiać i w żadne problemy nie wpadną. Drugi najlepiej poukładany klub? Jastrzębie, nie ulega wątpliwości. Trzeci? Termalica raczej, może Sandecja. Ale Mielec? Przecież ich organizacja od dawna wywołuje śmiech. Ktoś, kto wam sprzedał informację, że to najlepiej poukładany klub w I lidze, zwyczajnie was okłamał.

  • acu52

    0

    Gazeta parę dni temu chwaliła Wisłę, teraz Mielec - bez zaznaczenia, że to artykuł sponsorowany.

  • marcopolo123456

    0

    Wstydu nie ma takie głupoty opowiadać PGE i PKP pompują nasze wspólne państwowe pieniądze jak im obetna te miliony to skończy się co najwyżej w 2 lidze bo na to was stać realnie bredzisz chłopie o umiejętnym wydawaniu i zarabianiu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX