Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Traktuje się nas jako niepotrzebny podmiot. PZPN nie wspiera nas nawet w normalnych czasach"

- Nie mamy wsparcia ze strony PZPN w normalnych czasach, więc teraz - w trudnych - też nie spodziewaliśmy się, że ono nadejdzie. My jesteśmy traktowani jako podmiot zupełnie niepotrzebny, komercyjny. Tylko że ta komercja tak naprawdę teraz jest wszędzie, bo w Lechu, Legii czy innych dużych klubach, które otrzymały pomoc, rodzice przecież też płacą składki - mówi Marcin Mięciel, który wraz z Maciejem Bykowskim prowadzi szkółkę piłkarską STF Champion.

"Klubowy raport" to cykl autorstwa dziennikarzy Sport.pl dotykający problemów, z którymi przyszło się teraz mierzyć polskim klubom piłkarskim. I tym dużym - z ekstraklasy, i tym mniejszym - z niższych lig. Codziennie o 8 na Sport.pl i Gazeta.pl.

Marcin Mięciel i Maciej Bykowski to dwaj byli napastnicy. Przez wiele lat rywalizowali ze sobą na boisku, ale teraz współpracują. Też na boisku, bo od 2013 roku prowadzą w Warszawie szkółkę piłkarską STF Champion. Szkółkę, która jeszcze kilka tygodni temu tętniła życiem. - Od poniedziałku do niedzieli. W zasadzie od rana do nocy. Bo nawet przed południem, kiedy większość naszych chłopców chodziła do szkoły, prowadziliśmy zajęcia dodatkowe z tymi, którzy mieli indywidualny tok nauczania. Teraz to wszystko stanęło. Pandemia koronawirusa, choć w mniejszej skali, równie mocno uderzyła także w nas - mówi Marcin Mięciel.

- Na razie robimy, co możemy. Mamy trochę odłożonych pieniędzy. Tam, gdzie się da, schodzimy jednak z kosztów. Musimy. Zmieniamy umowy, ale to nie znaczy, że je rozwiązujemy. Bo nie chcemy zwalniać naszych trenerów, zostawiać ich na lodzie. Wielu z nich pracuje w naszej akademii od początku. Nie łączy tej pracy z treningami w innych klubach. Dlatego chcemy pomóc każdemu. To także dotyczy rodziców, bo wiemy, że niektórzy stracą pracę. Być może przez pewien okres nie będą płacić składek, ale chcielibyśmy, żeby ich dzieci nadal miały możliwość trenowania w naszym klubie. Już pisaliśmy do nich. Też z prośbą, by jeśli mogą, nadal utrzymywali składki. I wielu to robi, co jest budujące. Z naszej strony zapewniliśmy ich, że latem albo jesienią odrobimy wszystkie zajęcia.

Zobacz wideo

"Kupiliśmy balon, którego teraz nie możemy zdemontować"

To właśnie rodzice są głównym sponsorem akademii Mięciela i Bykowskiego, jak i wielu innych tego typu szkółek w Polsce. - Składki za treningi pokrywają większość naszych kosztów. A te wcale nie są małe. Nawet teraz. Bo my nie wynajmujemy boisk od szkół jak inne akademie, tylko dzierżawimy tereny od miasta i osoby prywatnej. Liczymy chociaż na pomoc ze strony miasta, gdzie wysłaliśmy pismo, by zwolnił nas z opłaty, ale wciąż czekamy na odpowiedź. Mamy też popłacone zaliczki za letni obóz, który też nie wiadomo, czy się odbędzie. A to nie koniec naszych zmartwień - mówi Mięciel.

Po czym dodaje: - Niedawno kupiliśmy balon, którego teraz nie możemy zdemontować, gdzie opłaty za sam prąd to w tym momencie dla nas wydatek trzech tysięcy złotych miesięcznie. Do tego właśnie kwitnie trawa. Już wcześniej zamówiliśmy do niej nawóz - właśnie przyszedł rachunek na blisko dwa tysiące złotych. I choć boiska stoją puste, to razem z Maćkiem się na nich pojawiamy. Cały czas staramy się je pielęgnować. Doglądamy. Montujemy drabinki dla chłopaków do motoryki, które zimą udało nam się pozyskać dzięki pomocy sponsora. Kosimy trawę, gdzie samo paliwo do traktorka kosztuje nas tysiąc złotych miesięcznie - wylicza Mięciel.

Za darmo nie pograsz nawet w szachy

PZPN przygotował niedawno pakiet pomocowy dla polskiej piłki. Chwalił się, że na walkę ze skutkami koronawirusa przeznaczy 116 milionów złotych. Tylko że z finansowej pomocy nie skorzystają kluby, w których trenują tylko ci najmłodsi: od piątego do 14. roku życia. Czyli właśnie akademia Mięciela i Bykowskiego, ale też Escola, SMS Łódź czy Gwarek Zabrze, które od lat słyną z dobrego szkolenia, ale nie mają drużyn seniorskich przynajmniej na poziomie trzeciej ligi, co wyklucza wsparcie ze strony PZPN.

- Ja nie chcę, żeby to wyszło teraz tak, że się żalę, bo można było przewidzieć, iż takie akademie jak nasza nie dostaną ze strony PZPN żadnego wsparcia. Nie ma go w normalnych czasach, więc teraz - w trudnych - też nie spodziewaliśmy się, że ono nadejdzie. My jesteśmy traktowani jako podmiot zupełnie niepotrzebny, komercyjny. Tylko że ta komercja tak naprawdę teraz jest wszędzie, bo w Lechu, Legii czy innych dużych klubach, które otrzymały pomoc, rodzice też płacą składki. Takie są po prostu czasy. Dziś nawet w szachy nie pograsz za darmo, bo jak chcesz zapisać się do jakiegoś kółka szachowego, też musisz za to zapłacić - mówi Mięciel.

Ale nie załamuje rąk. - W Championie naszym motywem przewodnim zawsze była solidarność. Teraz to się nie zmienia. Wszyscy trzymamy się razem, jesteśmy ze sobą zżyci i staramy się wspierać. Pozakładaliśmy na Facebooku grupy dla naszych chłopaków, gdzie trenerzy starają się urozmaicać im czas. Tych najmłodszych zachęcają do różnych wyzwań, ale ci starsi mają sporttestery i wrzucają nam zdjęcia z profesjonalnej pracy, którą wykonują czy to w domach, czy w swoich ogrodach. Czy przetrwamy ten trudny czas? Mamy nadzieję, że tak. Ale najgorsze jest to, że nikt z nas tak naprawdę nie wie, ile to wszystko jeszcze potrwa - kończy Mięciel.

Przeczytaj też: