"To miejsce uratuje wiele żyć". Testy są bezpieczniejsze niż w szpitalu

Stadiony na całym świecie przekształcane są w szpitale polowe, które mogą przyjąć nawet kilka tysięcy pacjentów. Na parkingach przeprowadza się testy na obecność koronawirusa, na murawach rozstawiane są łóżka, w szatniach znajdują się apteki, w biurach tymczasowe centra dowodzenia.

Przekształcanie stadionów w miejsca pomocy nie jest niczym nowym. Superdome w Nowym Orleanie był w 2005 roku schronieniem dla ofiar huraganu Katrina. Na początku tego roku, po trzęsieniu ziemi w Portoryko, na stadionach zorganizowano jadłodajnie. Teraz zmieniła się skala, bo dodatkowe przestrzenie dla pacjentów z koronawirusem potrzebne są na całym świecie.  

Wielkie stadiony zamieniane w tymczasowe szpitale

Przerabianie obiektów sportowych na tymczasowe szpitale zaczęło się już w Wuhan, gdzie wielu pacjentów dochodziło do siebie leżąc na stadionie Wuhan Zall. Kilkanaście dni temu, władze samorządu zadzwoniły do Danny’ego Zausnera, dyrektora operacyjnego USTA Billie Jean King National Tennis Center, siedziby wielkoszlemowego US Open, z pytaniem, czy udostępni kompleks pod budowę szpitala polowego. Teren ma 42 ary, więc samorządowcy chcieli tam postawić kilka namiotów dla pacjentów zarażonych koronawirusem.

Ale miejsce to nie było idealne - zewnętrzny kort jest tylko jeden, a przestrzeń pod trybunami ograniczona. Zausner zaoferował alternatywę - kryte centrum szkoleniowe, w którym podczas US Open odbywają się zabawy dla kibiców. Pomieści 350 łóżek. Szpital zostanie tam zorganizowany jeszcze w tym tygodniu. - Będzie to miejsce, które uratuje wiele żyć - powiedział Bill de Blasio, burmistrz Nowego Jorku.

Zobacz wideo Gikiewicz o sytuacji w Jordanii: Stan wojenny, a ludzie wychodzą na balkony i rzucają kwiaty

To dało początek fali przekształcania obiektów sportowych na tymczasowe szpitale. "Stadiony na całym świecie otworzyły drzwi szerzej niż kiedykolwiek" - pisze magazyn "Time". Również burmistrz Nowego Jorku podkreślił, że świat sportu w trudnej chwili staje na wysokości zadania: nie tylko udostępnia obiekty, ale największe kluby sponsorują też zakup sprzętu medycznego, a sportowcy przeznaczają pieniądze na pomoc i wykorzystują swoją popularność do promocji publicznych zbiórek.  

Szpitale budowane są na najsłynniejszych stadionach na świecie - brazylijskiej Maracanie, która pomieści 400 łóżek. Na murawie Estadio do Pacaembu w Sao Paulo już leży ponad dwustu pacjentów. Na Millennium Stadium w Cardiff, na którym w 2017 roku odbył się finał Ligi Mistrzów, łóżek będzie aż 2000. Należący do Tottenhamu, najnowocześniejszy stadion na Wyspach, też w najbliższych dniach ma przyjąć kilka tysięcy pacjentów. - Jako klub zawsze angażowaliśmy się w życie lokalnej społeczności. Dziś jest to ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej - powiedział prezes Daniel Levy. Jeszcze inaczej wykorzystywany jest obiekt Realu Madryt. Santiago Bernabeu stało się magazynem materiałów sanitarnych do walki z koronawirusem. Klubowe budynki zostały specjalnie dostosowane do ich przechowywania.

Testy na parkingach, apteki w szatniach, szpitale na boiskach

Istnieje kilka powodów, dlaczego stadiony są tak chętnie wykorzystywane do walki z koronawirusem. Zacznijmy od USA, gdzie testy wykonuje się również metodą drive-through, czyli bez konieczności wysiadania z samochodu. Podejrzany o zachorowanie jest zamknięty w swoim samochodzie i przez szybę pokazuje medykom dokument tożsamości oraz skierowanie od lekarza, a następnie wjeżdża do specjalnego namiotu i delikatnie uchyla szybę. Wtedy pobierany jest wymaz. Kierowca może wrócić do domu, a wyniki są znane w ciągu kilku dni. Całość trwa kilka minut i jest metodą o wiele bezpieczniejszą niż testy w szpitalu, gdzie osoby potencjalnie chore mijają się z innymi i mogą je zarazić. Stadiony - z olbrzymimi parkingami i wieloma wjazdami - są idealnym miejscem do przeprowadzania testów tą metodą. Dlatego w Filadelfii wykorzystuje się parkingi bejsbolowego stadionu Citizen's Bank Par, a w Houston stadionu Minute Maid Park.

- To znakomity pomysł - powiedziała o testach drive-through w rozmowie z Voxem Dena Grayson, ekspertka od pandemii. - Kluczem do opanowania bardzo zaraźliwego, zabójczego wirusa jest zidentyfikowanie zakażonych osób i tych, które miały z nimi kontakt, a następnie poddanie ich kwarantannie. Nie rozumiem, dlaczego nie podjęto takich działań kilka tygodni temu.

Stadiony oferują bardzo dużą przestrzeń. Tworzone są więc ogromne "sale" mogące pomieścić po kilkudziesięciu pacjentów. To pozwala ograniczyć liczbę lekarzy i pielęgniarek potrzebnych do opieki nad nimi, bo w kilka osób da się kontrolować wszystkich pacjentów. Poza tym, stadiony zazwyczaj są bardzo dobrze skomunikowane. Duże ciężarówki ze sprzętem i autobusy z chorymi nie mają problemu z wjazdem. Chorzy pacjenci nie przecinają się z tymi już wyzdrowiałymi, dzięki wielu bramom wejściowym. Stadiony mają dostęp do ogromnej ilości energii elektrycznej, koniecznej, by utrzymać funkcjonowanie szpitala. - Zapewniają też zakwaterowanie dla personelu. Jest dużo miejsca na rozstawienie łóżek, prąd, klimatyzacja. Wszystko, czego potrzeba. W biurach tworzymy tymczasowe centra logistyczne i magazyny - mówi dr David Kaplan, dyrektor szpitala w Miami.  

- Nie wiemy, czy jesteśmy na początku, czy w środku. Na pewno nie jesteśmy na końcu. Liczy się każde łóżko: na korcie tenisowym, boisku piłkarskim, w dowolnym miejscu na ziemi - mówi Zausner, dyrektor siedziby turnieju US Open.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o: