Cezary Kulesza: Co do pierwszej sprawy: umówiliśmy się, że nie będziemy zbyt szeroko komentować uchwały rady nadzorczej, ponieważ to jest sprawa, w której trzeba działać, a nie komentować. A co do sytuacji w Jagiellonii: ja swoją propozycję obniżenia wynagrodzeń przesłałem drużynie przez Tarasa Romanczuka już 10 dni temu. Poprosiłem o propozycje drużyny, co mogą zrobić dla klubu w tej trudnej sytuacji. Dla klubu, który od kilku lat nie spóźnił się z żadnym przelewem wynagrodzenia dla nich, dla klubu, w którym dostali każdą złotówkę, na którą się umawialiśmy. Nie dostałem do dziś żadnej kontrpropozycji.
Tego nie chciałbym komentować.
Ale jak ja miałbym dzisiaj robić spotkanie w tej sprawie, jak to jest zakazane? Zwołać ich wszystkich do szatni?
Ale ja nie mam dziś żadnej konkretnej kontrpropozycji, mimo że minęło już tyle dni od przekazania mojej. Ostatni raz rozmawiałem z Tarasem Romanczukiem w sobotę.
Tak. I również nie padła żadna propozycja.
No ja czekałem na ich propozycję. Na razie mam tylko odmowę, to jakie mam wyjście? I z kim mam rozmawiać na ten temat, jeśli nie z kapitanem?
To jest logiczne.
Przecież pan też ogląda wiadomości telewizyjne. Widzi pan co się już dzieje i co się zaraz będzie dziać. My jesteśmy przymuszeni okolicznościami i oczekujemy odpowiedzialności drugiej strony. Mówimy o obniżkach, po których piłkarzom zostanie i po 30 tysięcy pensji miesięcznie. Ktoś chce mnie przekonać, że za to nie utrzyma rodziny? A jeśli po obniżce zawodnik dostanie 10 tys. zł brutto, czy to jest stawka, która uniemożliwia miesięczne utrzymanie? Pamiętajmy o najważniejszym: obniżki dotyczą 3-4 miesięcy, a nie 3 lat.
Ale normalny pracownik nie ma tylu możliwości obrony przed obniżką pensji. W Jagiellonii jest wielu obcokrajowców, oni mogą od razu zacząć walkę o swoje w FIFA. A tam polskie kluby z reguły przegrywają.
To nie są normalne czasy, my naprawdę stoimy dziś przed wyborem: albo wypłacimy obniżone pensje, albo możemy ich nie wypłacić wcale.
A niech nie dostaje. Naprawdę, niech każdy wreszcie zrozumie, jaka jest stawka tej gry.
Trudno mi to komentować, nie znam tych zaleceń. Znam uchwałę naszej rady nadzorczej. My w klubie mamy 0 zł prognozowanych przychodów jeżeli w kwietniu przez cały miesiąc będzie społeczna kwarantanna. A zobowiązań wobec zawodników mam w prognozie 1 mln zł. Czy proporcja jest pana zdaniem uczciwa? Zarobimy 0, a wypłacimy im – już po obniżkach - ponad 500 tysięcy zł? Jeżeli sytuacja do 30 czerwca się nie zmieni, klub straci około 9 mln zł, a przy obniżce 50% uposażeń zawodników zyska w sumie 1,7 mln zł. Tak wygląda sytuacja, czarno na białym.
Nie to było jej celem, tylko zasygnalizowanie, że kluby Ekstraklasy są gotowe na solidarne działanie w ten sam sposób.
W przypadku Śląska to było postanowienie o zamrożeniu części pensji, a nie obniżce.
Tak. I oczekujemy, że wszyscy się do tego dostosują. Na to się umówiliśmy podczas konsultacji przed uchwałą. Dlatego nie zajmujmy się umocowaniem prawnym. Siłą tej uchwały jest to, że kluby obiecały sobie solidarność. I mam nadzieję, że dotrzymają słowa.