Prezes Jagiellonii: Ktoś chce mnie przekonać, że za 30 tys. nie utrzyma rodziny? To cięcia na trzy miesiące, a nie na trzy lata

- Mamy porozumienie klubów Ekstraklasy, że będą obniżać pensje właśnie tak, jak to jest opisane w uchwale Ekstraklasy. Jagiellonia też. Nasz kapitan Taras Romanczuk dostał ode mnie propozycję obniżek już 10 dni temu, do dziś drużyna nie przedstawiła swojej propozycji, więc jakie mam wyjście? - mówi Sport.pl prezes Jagiellonii Cezary Kulesza.
Pogoń Szczecin - Jagiellonia Białystok 1:2
Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

Paweł Wilkowicz: Jest pan w radzie nadzorczej Ekstraklasy SA, która w piątek uchwaliła, jak kluby mają obniżać wynagrodzenia na czas pandemii: o 50 procent, ale tak, żeby nie wyszła z tego kwota niższa niż 10000 PLN. Kapitan Jagiellonii Taras Romanczuk powiedział w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”, że drużyna chce się najpierw z panem spotkać, ale to niemożliwe, bo pan nie chce.

Cezary Kulesza: Co do pierwszej sprawy: umówiliśmy się, że nie będziemy zbyt szeroko komentować uchwały rady nadzorczej, ponieważ to jest sprawa, w której trzeba działać, a nie komentować. A co do sytuacji w Jagiellonii: ja swoją propozycję obniżenia wynagrodzeń przesłałem drużynie przez Tarasa Romanczuka już 10 dni temu. Poprosiłem o propozycje drużyny, co mogą zrobić dla klubu w tej trudnej sytuacji. Dla klubu, który od kilku lat nie spóźnił się z żadnym przelewem wynagrodzenia dla nich, dla klubu, w którym dostali każdą złotówkę, na którą się umawialiśmy. Nie dostałem do dziś żadnej kontrpropozycji.

Zobacz wideo Ile powinni zarabiać piłkarze, gdy nie grają?

Pańska propozycja to było właśnie obniżenie o 50 procent?

Tego nie chciałbym komentować.

Taras Romanczuk mówi w „PS”, że drużyna nie przystała właśnie na propozycję obniżki o 50 procent. Albo inaczej – nie przystała, dopóki nie będzie miała szansy porozmawiać z prezesem.

Ale jak ja miałbym dzisiaj robić spotkanie w tej sprawie, jak to jest zakazane? Zwołać ich wszystkich do szatni?

Kapitan mówi, że w drużynie są zawodnicy w różnych sytuacjach, i jedno cięcie dla wszystkich jest trudne, więc chyba chodzi o rozmowy indywidualne.

Ale ja nie mam dziś żadnej konkretnej kontrpropozycji, mimo że minęło już tyle dni od przekazania mojej. Ostatni raz rozmawiałem z Tarasem Romanczukiem w sobotę.

Dwa dni temu?

Tak. I również nie padła żadna propozycja.

Portal „Weszło” napisał, że piłkarze są na nie, bo przedstawiono im tę propozycję na zasadzie: albo taka obniżka, albo wam grozi, że w ogóle nie dostaniecie pieniędzy.

No ja czekałem na ich propozycję. Na razie mam tylko odmowę, to jakie mam wyjście? I z kim mam rozmawiać na ten temat, jeśli nie z kapitanem?

Czyli należy rozumieć, że teraz pan już po prostu wprowadza w życie uchwałę rady nadzorczej ESA i to będzie cięcie o 50 procent?

To jest logiczne.

Nie boi się pan tak konfrontacyjnego kursu? Kontrakty piłkarskie są dość dobrze chronione i tu będzie potrzeba bardzo dużo dobrej woli ze strony piłkarzy w rozmowach o obniżkach.

Przecież pan też ogląda wiadomości telewizyjne. Widzi pan co się już dzieje i co się zaraz będzie dziać. My jesteśmy przymuszeni okolicznościami i oczekujemy odpowiedzialności drugiej strony. Mówimy o obniżkach, po których piłkarzom zostanie i po 30 tysięcy pensji miesięcznie. Ktoś chce mnie przekonać, że za to nie utrzyma rodziny? A jeśli po obniżce zawodnik dostanie 10 tys. zł brutto, czy to jest stawka, która uniemożliwia miesięczne utrzymanie? Pamiętajmy o najważniejszym: obniżki dotyczą 3-4 miesięcy, a nie 3 lat.

Będzie niedługo wokół wiele rodzin, które będą mieć prawdziwy problem z utrzymaniem się. To nie będą rodziny piłkarzy po obniżkach pensji.

Ale normalny pracownik nie ma tylu możliwości obrony przed obniżką pensji. W Jagiellonii jest wielu obcokrajowców, oni mogą od razu zacząć walkę o swoje w FIFA. A tam polskie kluby z reguły przegrywają.

To nie są normalne czasy, my naprawdę stoimy dziś przed wyborem: albo wypłacimy obniżone pensje, albo możemy ich nie wypłacić wcale.

Nie możecie nie wypłacić wcale, bo wtedy klub nie dostanie licencji.

A niech nie dostaje. Naprawdę, niech każdy wreszcie zrozumie, jaka jest stawka tej gry.

FIFA podczas ostatniej wideokonferencji z różnymi przedstawicielami środowiska piłkarskiego zaleciła, żeby kontrakty piłkarzy obniżać proporcjonalnie do poziomu strat poniesionych przez konkretne kluby i konkretne ligi. To by było dużo bardziej zrozumiałe dla opinii publicznej niż takie cięcie o 50 procent.

Trudno mi to komentować, nie znam tych zaleceń. Znam uchwałę naszej rady nadzorczej. My w klubie mamy 0 zł prognozowanych przychodów jeżeli w kwietniu przez cały miesiąc będzie społeczna kwarantanna. A zobowiązań wobec zawodników mam w prognozie 1 mln zł. Czy proporcja jest pana zdaniem uczciwa? Zarobimy 0, a wypłacimy im – już po obniżkach - ponad 500 tysięcy zł? Jeżeli sytuacja do 30 czerwca się nie zmieni, klub straci około 9 mln zł, a przy obniżce 50% uposażeń zawodników zyska  w sumie 1,7 mln zł. Tak wygląda sytuacja, czarno na białym.

Nie jest problemem to, że uchwała rady nadzorczej ESA nie ma umocowania prawnego?

Nie to było jej celem, tylko zasygnalizowanie, że kluby Ekstraklasy są gotowe na solidarne działanie w ten sam sposób.

Czyli oczekuje pan, że cała szesnastka klubów z ESA teraz obniży pensje piłkarzom o 50 procent? Nawet ci, którzy jak Śląsk Wrocław umówili się na mniejsze obniżki?

W przypadku Śląska to było postanowienie o zamrożeniu części pensji, a nie obniżce.

W ramach tego, co postanowiliście w ESA, zamrożenie części pensji nie wchodzi już w grę, to ma być tylko obniżka?

Tak. I oczekujemy, że wszyscy się do tego dostosują. Na to się umówiliśmy podczas konsultacji przed uchwałą. Dlatego nie zajmujmy się umocowaniem prawnym. Siłą tej uchwały jest to, że kluby obiecały sobie solidarność. I mam nadzieję, że dotrzymają słowa.

Więcej o: