Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

PZPN daje klubom miliony i stawia warunki. Prezes klubu 1. ligi apeluje o rozwiązanie z Francji

Na około dwa miliony złotych może liczyć każdy klub Ekstraklasy. Minimum 670 tys. dodatkowych środków dostanie 1-ligowiec. - Każdy z klubów musi dostosowywać swoją działalność do sytuacji, którą mamy - mówi Sport.pl Maciej Sawicki, zaznaczając, że wsparcie PZPN-u dla klubów to środki na szkolenie. Prezesi dziękują, ale zaznaczają, że momentu, w którym spłyną do nich pieniądze, mogą już nie doczekać.

16 milionów - to suma wsparcia PZPN, która pójdzie do polskich klubów w ramach pakietu pomocowego spowodowanego kryzysem wywołanym przez koronawirusa. Kwota ogromna, choć patrząc wnikliwiej cześć z tych pieniędzy związek i tak już wcześniej przeznaczył czy zarezerwował na polską piłkę (m.in. jako nagrody w tegorocznym czy przyszłorocznym programie Pro Junior System, czy Pucharze Polski). Nowe i specjalnie uruchomione w czasie kryzysu środki są jednak i tak pokaźne. Kluby Ekstraklasy, I i II ligi mogą liczyć na 50 mln złotych, z tego aż 30 milionów będzie bezpośrednim wsparciem drużyn z ekstraklasy.

Wsparcie tylko na szkolenie

- Dajemy klubom ogromne dofinansowanie. W ostatnich dniach od rana do wieczora siedzieliśmy, liczyliśmy i szacowaliśmy jaką kwotą możemy zasilić polskie kluby. 116 milionów, to suma, jaką uzyskaliśmy dzięki temu, że mądrze i racjonalnie zarządzamy swoimi finansami. To środki pozyskane przez nas w ciągu wielu lat z umów marketingowych, sponsorskich i kontraktów telewizyjnych - wyjaśnia Maciej Sawicki, sekretarz generalny PZPN.

To nie będą pieniądze ot, tak wpłacone do klubowej kasy, z życzeniami "korzystajcie tam, gdzie zajdzie potrzeba", tylko wsparcie celowe.

- Te środki pójdą przede wszystkim na wsparcie grup juniorskich i młodzieżowych. Mają pozwolić klubom, by funkcjonowanie szkolenia nie było zagrożone. Te pieniądze będą zabezpieczały pracę wszystkich osób, które pracują w akademiach: trenerów, asystentów, ale też np. pracowników administracji. To jest pomoc celowa - podkreśla Sawicki, sugerując, że kluby wykorzystanie tych pieniędzy będą musiały udokumentować.

- Mamy nadzieje, że to będzie realna pomoc. Teraz jednak każdy z klubów musi działać mądrze, wykonać swoją pracę i dostosowywać swoją działalność do sytuacji, którą mamy - mówi Sawicki. Jeśli klub ma długi, jest obciążony wysokimi umowami z zawodnikami, to z tych problemów musi wychodzić sam. PZPN w sprawie kontraktów wiele zrobić nie może.

To właśnie ta kwestia była ostatnio najpilniejszym problemem poruszanym przez prezesów niemalże wszystkich klubów.

Zobacz wideo Mistrzostwa Europy przełożone! Konsekwencje koronawirusa w sporcie

A kontrakty graczy? "To nie sprawa PZPN"

- Każda pomoc jest nam potrzebna i należy się z niej cieszyć - mówi Sport.pl prezes 1.ligowych Wigier Suwałki. - Mnie na razie brakuje jednak takiej pomocy jak we Francji, uchwały zmniejszających wynagrodzenia pracownikom, bo to z tym problemem trzeba będzie mierzyć się w najbliższych dniach - dodaje Dariusz Mazur. Zaznacza, że to problem wszystkich.

Ekstraklasa SA. wydała w piątek oświadczenie, w którym informuje, że jej rada nadzorcza podjęła uchwałę, która aż do wznowienia sezonu daje klubom możliwość "obniżenia wynagrodzenia piłkarzy o 50%, jednak do kwot nie niższych niż 10 tys. zł". W najbliższym czasie ekstraklasa zwróci się do zarządu PZPN o przyjęcie stosownych regulacji w tym zakresie. Z tym może być jednak problem.

- Jeśli chodzi o sytuację obciążeń kontraktowych, to kluby same powinny negocjować zawarte kontrakty, bo to są umowy cywilno prawne - tłumaczy natomiast Sawicki. Związek i tak poszedł klubom na rękę w jednym przypadku. Obecnie gracz nie będzie mógł jednostronnie rozwiązać kontraktu z winy klubu po dwóch miesiącach, jeśli ten nie wypłaci mu należności.

"W sezonach 2019/2020 i 2020/2021 jednostronne rozwiązanie kontraktu przez zawodnika będzie możliwe w sytuacji zwłoki w zapłacie kontraktu za 4 miesiące (nie jak dotychczas za dwa miesiące)” - czytamy w komunikacie.

To od razu spotkało się z krytyką ze strony Polskiego Związku Piłkarzy

"Jakim prawem obecnie polska federacja arbitralnie, bez jakiejkolwiek konsultacji zawodnikami, uznaje, że piłkarze oraz ich rodziny mogą obejść się przez cztery miesiące bez żadnego dochodu. W jaki sposób PZPN zapłaci rachunki, czynsz, raty kredytów za piłkarzy? Czy PZPN wychodzi z założenia, że wszyscy zawodnicy w Polsce to milionerzy? Gdzie tu mowa o dialogu społecznym, poszanowaniu praw zawodników i ich podstawowych interesów? - czytamy w oświadczeniu związku. Na razie przypomina to sytuację, w której każda ze stron ma rożne spojrzenia na jeden problem.

"To jakby choremu obiecać lekarstwo, po tym jak on się już wyleczy"

Wracając jednak do "pakietu pomocy" - na jakie dodatkowe pieniądze mogą liczyć ekstraklasowe i 1.ligowe kluby w najbliższych miesiącach? Choć będzie to jeszcze przedmiotem rozmów można zakładać, że ekipa z najwyższej klasy rozgrywkowej dostanie od PZPN ok. 2 mln złotych.

Prezesi ekstraklasy na razie rozmawiać o tych dotacjach nie chcą, przygotowują w tej sprawie wspólny komunikat. Jak słyszymy za każdą pomoc w tych czasach trzeba “mocno dziękować, ale problemów piłki to do końca nie rozwiąże"

Minimum 670 tys. dostanie natomiast drużyna z zaplecza ekstraklasy (550 tys. w ramach bezpośredniego dofinansowania w przyszłym sezonie i co najmniej 120 tys. w ramach wsparcia solidarnościowego w Pro Junior System po tym sezonie).

- Z pomocy jesteśmy oczywiście zadowoleni. Ważny jest jednak czas, w którym ta pomoc do nas trafi. W przyszłym sezonie może być na to już za późno. Cieszę się, że PZPN pomaga, ale to trochę tak jakby choremu obiecać lekarstwo, po tym jak on się już wyleczy. My do otrzymania tej pomocy możemy po prostu nie doczekać - nakreśla problem wiceprezes Chojniczanki Chojnice, Jarosław Klauzo. Podkreśla, że klub jest odcięty od wszelkiej możliwości zarabiania, a umów z których trzeba się wywiązywać jest sporo.

Kolejny z prezesów jednego z klubów niższej ligi dodaje, że chciałby, że te pieniądze były rozdysponowane szerzej, na życie codzienne klubu: organizację wyjazdów, zajęć, wynagrodzenia osób pracujących w klubach, a nie tylko na szkolenie, na które kluby często dostają też dotacje od miast (choć ostatnio są one zagrożone). Zgadza się, że nie ma czasu by czekać na środki, które kluby dostaną w lipcu czy w większej części dopiero w przyszłym roku.

PZPN a propos "pakietu pomocy" potwierdził też to o czym Sport.pl informował już w czwartek. Odsunął terminy zobowiązań licencyjnych. Te powstałe w obecnym sezonie trzeba będzie uregulować do listopada 2020 roku.