Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Znamy szczegóły planu na dokończenie ekstraklasy! Średnio po dwa mecze w tygodniu

Odizolowanie drużyn Ekstraklasy na osiem tygodni, gra na czterech lub pięciu stadionach w północno-zachodniej Polsce, testy na koronawirusa sprowadzone z zagranicy - taki pomysł na dokończenie ligi dostali od właściciela Rakowa Częstochowa prezesi klubów Ekstraklasy.

Właściciel Rakowa Częstochowa Michał Świerczewski o swoim pomyśle na dokończenie sezonu pierwszy raz wspomniał publicznie w sobotę, ale wtedy nie chciał jeszcze mówić o wszystkich szczegółach. Nazwał ten plan „mało odkrywczym, ale odważnym”, zdradził, że przygotowania mogą potrwać do czterech tygodni, cała operacja będzie kosztować ok, 20 mln złotych i opierać się na odizolowaniu piłkarzy i poddaniu ich kwarantannie. - Przy dużej mobilizacji plan jest możliwy do zrealizowania. Może jednak zostać storpedowany albo niechęcią innych klubów do grania, albo przypadkiem koronawirusa wśród piłkarzy – mówił Sport.pl Michał Świerczewski.

Zobacz wideo Co z igrzyskami w Tokio?

Ekstraklasa dokończona w sześć tygodni, w północno-zachodniej Polsce?

Właściciel Rakowa miał przedstawić szczegóły planu – okazało się w międzyczasie, że prace nad podobnym pomysłem toczą się też w Austrii - w czwartek, podczas wideokonferencji przedstawicieli klubów Ekstraklasy. Ale z naszych informacji wynika, że zdecydował się jednak przyspieszyć konsultacje z prezesami klubów, w poniedziałek rozmawiał m.in. z przedstawicielami Wisły Kraków, a projekt został przesłany do wszystkich ligowych prezesów.  „Celem naszego projektu jest oczywiście kontynuacja działalności klubów i wywiązanie się z umów wobec partnerów. Zakładamy jednak, że koszt organizacji całego przedsięwzięcia może przewyższyć potencjalne wpływy. Gra nie toczy się o pieniądze, a o sportowe zakończenie rozgrywek, na murawie, a nie przy zielonym stoliku” – można przeczytać w tym projekcie.

Zdaniem pomysłodawcy, z każdym dniem zwłoki maleją szanse na realizację planu, ponieważ rośnie ryzyko zakażenia się koronawirusem przez któregoś z piłkarzy ekstraklasy. Michał Świerczewski przekonywał w rozmowie ze Sport.pl, że jego pomysł nie naraża piłkarzy na zakażenie, przeciwnie, ryzyko jest większe dzisiaj, gdy są poza reżimem pracy w klubie. A już przy dwóch, trzech przypadkach choroby wśród piłkarzy projekt traci sens, bo jego sednem jest maksymalne odizolowanie na osiem tygodni – po trzy-, czterotygodniowych przygotowaniach – 16 drużyn i sztabów Ekstraklasy. Miejscem izolacji byłoby kilka ośrodków w północno-zachodniej Polsce: np. Wronki, Opalenica, Gniewino. Hotele byłyby zamknięte dla innych gości, a obsługa zobowiązana do nieopuszczania ich na czas trwania projektu. Mecze – pozostało do rozegrania jeszcze 11 kolejek, w tym cztery w rundzie zasadniczej – odbywałyby się bez publiczności na czterech lub pięciu stadionach, również w północno-zachodniej części Polski: w Poznaniu, Wronkach, Gdyni, Gdańsku, Bydgoszczy.

Projekt nie ruszy bez konsultacji z naukowcami i z władzami publicznymi.

Według naszych ustaleń ten projekt nie miałby prawa ruszyć bez wcześniejszych konsultacji z naukowcami, którzy ocenią stopień ryzyka, oraz bez specjalnej zgody instytucji państwowych i służb sanitarno-epidemiologicznych. Plan zakłada trzy etapy: pierwszy, najprostszy do przeprowadzenia, to maksymalnie 14-dniowa kwarantanna w domach, z możliwością treningów indywidualnych w klubie, i z zaopatrywaniem zawodników i ich rodzin przez kluby. Już dziś np. Lech Poznań dostarcza catering dla swoich piłkarzy i ich rodzin, tak by jak najmocniej ograniczyć ich wyjścia z domów. Równolegle z piłkarzami kwarantannę przechodziłaby obsługa hoteli, do których mają trafić drużyny Ekstraklasy. Ten etap jest – jak wyżej – najprostszy do przeprowadzenia. Natomiast jego zakończenie  zapewne wywoła najwięcej kontrowersji: bo kończyłby się badaniami na obecność koronawirusa. Miałyby to być testy zakupione komercyjnie i na zagranicznym rynku, na którym nie ma dziś niedoborów testów. Tak by nie narażać się na zarzut, że dla piłkarzy przeznaczono testy, które należały się bardziej potrzebującym.

Sędziowie na osobnym szlaku i z bezpieczną odległością od piłkarzy

Gdyby podczas takich badań wykryto przypadek koronawirusa, to dalszy scenariusz zależałby od tego, czy ta osoba miała podczas kwarantanny kontakt z innymi osobami z klubu. Jeśli tak, projekt musiałby zostać przerwany. Podobnie byłoby, gdyby przypadków koronawirusa w ESA było więcej. Gdyby udało się przejść ten etap, następnym byłoby dwutygodniowe zgrupowanie, już we wspomnianych wyżej ośrodkach i z treningami drużynowymi. I znów z zastrzeżeniem: jeśli pojawi się przypadek koronawirusa podczas tych przygotowań, projekt zostaje przerwany.  Jeśli ten etap uda się dokończyć, następnym jest już sześciotygodniowe odrabianie zaległości z sezonu. Średnio po dwa mecze w tygodniu dla każdej drużyny, zespoły sędziowskie po domowej kwarantannie, korzystające z osobnych przejść na stadionach, zachowujące bezpieczny dystans od zawodników. Według wstępnych szacunków, na ten plan trzeba byłoby wyłożyć do 25 mln złotych. Przy założeniu, że po stronie zysków, jeśli projekt by się powiódł, jest kwota trzy- a nawet czterokrotnie większa.  Ale też przy uwzględnieniu dużego ryzyka, że nie uda się całej tej operacji dokończyć.

Więcej o: