Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Vuković: Nie wyobrażam sobie, by sezon ekstraklasy został unieważniony [ROZMOWA]

- Mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Jeśli podejdziemy do niej poważnie, rozsądnie, będzie to pierwszy krok, by w ogóle myśleć o powrocie na boisko. Ale czy to stanie się w kwietniu, czy w grudniu? Tego nie wiem, jasnowidzem nie jestem. Jedyne, co wiem, o co apeluję - też do moich piłkarzy - by nie lekceważyć wroga, z którym obecnie walczymy - mówi Aleksandar Vuković, trener Legii Warszawa.

Bartłomiej Kubiak: To prawda, że w piątek każdy piłkarz Legii zapakował do bagażnika samochodu stacjonarny rower i pojechał z nim do domu?

Aleksandar Vuković: Tak, to nie jest żaden żart. A jedynie kolejny dowód na to, że Legia jest klubem bardzo dobrze zorganizowanym. 30 piłkarzy dostało od nas rowery, by w najbliższych dniach podtrzymywać formę sportową bez wychodzenia z domu. Nam to też daje pewien komfort, bo dzięki temu możemy ich monitorować.

Czyli treningi odbywają się cały czas?

- Do wtorku zawodnicy dostali wolne, ale potem wracają do treningów. Indywidualnych, bo do końca tygodnia na pewno zostają w domach. A co będzie dalej? Zobaczymy. Chyba wszyscy czekamy, zastanawiamy się i do końca sami nie wiemy, jak ta sytuacja się dalej potoczy.

Co znalazło się w tych indywidualnych rozpiskach, które dostali od was piłkarze - tylko jazda na rowerze?

- Nie chciałbym teraz wchodzić w szczegóły. Na pewno opracowaliśmy dla każdego indywidualny plan, ale wiadomo, że one bardzo się od siebie nie różnią. Zakładamy, że piłkarze w domu będą pracować nad siłą, bo zabrali ze sobą też inny sprzęt z siłowni. Jak i że wykonają pracę aerobową, którą najłatwiej w takich warunkach wykonać właśnie na rowerze. Wszystko na bieżąco będziemy monitorować i wprowadzać ewentualnie jakieś korekty.

No właśnie, w jaki sposób zamierzacie to monitorować?

- To akurat żaden problem. Żyjemy w czasach, w których jest to bardzo proste. Największym problemem jest koronawirus. Ale poza tym internet wciąż działa. Odbywają się wideokonferencje, wideodprawy, mogą też odbywać się wideotreningi. Oprócz tego mamy też aplikacje, z których korzystamy na co dzień i które działają też w warunkach na odległość, pozwalają nam zdalnie monitorować organizmy piłkarzy.

Zobacz wideo Wszyscy mówią, że Legia bierze ogórka. W innych klubach byłby genialnym transferem

Byliście gotowi, by jechać na mecz z Lechem?

- Tak. Jeszcze w piątek rano mieliśmy trening przygotowujący nas do tego spotkania, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że mogą zapaść różne decyzje.

To była słuszna decyzja, że ten mecz został przełożony?

- Nie mam żadnych wątpliwości, że tak. Słuszna. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że sytuacja jest poważna. I dotyczy ona wszystkich, a nie tylko wybranych. Że to jest moment, w którym sport powinien zejść na dalszy plan, bo w życiu są ważniejsze rzeczy, choćby właśnie życie czy zdrowie. Ale z drugiej strony my byliśmy przygotowani, że pojedziemy do Poznania i będziemy grać. Jedyne, co zmieniliśmy i co okazało się z naszej strony bardzo mądrym posunięciem, to przełożenie wyjazdu na godziny popołudniowe. Początkowo chcieliśmy jechać w piątek rano i wieczorem trenować w Opalenicy. Widząc jednak, co się dzieje i jak dynamicznie zmienia się sytuacja, postanowiliśmy zrobić trening rano w Warszawie. Dzięki temu nic nie straciliśmy, a zyskaliśmy bardzo dużo, bo nie musieliśmy wracać z drogi albo nawet z samej Opalenicy, bo pewnie do decyzji ekstraklasy, która zapadła około południa, już byśmy tam byli.

Czy w ostatnich dniach widział pan jakąś różnicę w podejściu piłkarzy do treningów?

- Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Sądzę, że u was w pracy też w ostatnich dniach przewija się tylko jeden temat. Zresztą wystarczy wyjść na ulicę albo włączyć telewizor, by zobaczyć, o czym rozmawiają ludzie. Że dominuje tylko jeden temat. Piłkarze wcale nie są inni. Każdy z nich potrafi myśleć rozsądnie. Ma rodzinę, pełni rolę męża, ojca, syna czy brata. I wiadomo, że o tym wszystkim myśli, chce dbać o swoich najbliższych. Koncentruje się na innych sprawach, dużo ważniejszych niż piłka.

Wierzy pan w to, że ekstraklasa wróci w kwietniu do gry?

- Ja wierzę przede wszystkim w to, że będziemy bardzo poważnie traktować to, z czym mamy do czynienia. A mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Jeśli podejdziemy do niej poważnie, rozsądnie, będzie to pierwszy krok, by w ogóle myśleć o powrocie na boisko. Ale czy to stanie się w kwietniu, czy w grudniu? Tego nie wiem, jasnowidzem nie jestem. Jedyne, co wiem, o co apeluję - też do moich piłkarzy - by nie lekceważyć wroga, z którym obecnie walczymy.

Wyobraża sobie pan, że obecny sezon zostaje unieważniony?

- Tego sobie akurat nie wyobrażam, bo niby na jakiej podstawie miałaby zapaść taka decyzja? Nie rozegraliśmy dwóch kolejek, tylko 26. Jestem chyba jednym z nielicznych, który doświadczył czegoś takiego jak przerwanie sezonu. W kwietniu 1999 roku NATO robiło naloty na Serbię, więc rozgrywki zostały zatrzymane: nie dograliśmy tamtego sezonu do końca, ale nikt go nie unieważnił. Zdobyliśmy z Partizanem mistrzostwo, choć rozegraliśmy dużo mniej kolejek niż teraz.

Jak wygląda teraz sytuacja w Serbii?

- Patrząc z perspektywy Polski, Serbia jest spóźniona w reakcji. Trochę za dużo w nas włoskiej mentalności. Uważam, że ich doświadczenia powinny nas więcej nauczyć. Na razie jednak szkoły w Serbii są cały czas otwarte. Co nie znaczy, że problem nie istnieje, bo zakażonych jest już 41 osób.

Więcej o:
Komentarze (24)
Vuković: Nie wyobrażam sobie, by sezon ekstraklasy został unieważniony [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • el.pistolero

    Oceniono 8 razy 4

    Powinni pójść wzorem angielskim. Tam nie ma kłótni i przepychanek. Nie chcą grać, bo więcej szkód niż zysków.

    "Angielskie kluby są zgodne: Liverpool mistrzem.

    Kluby mają też być zgodne w jednym: tytuł powinien zostać przyznany Liverpoolowi. Ekipa Jurgena Kloppa ma obecnie aż 25 punktów przewagi nad drugim w tabeli Manchesterem City. Co prawda do końca rozgrywek zostało The Reds dziewięć spotkań, ale do zapewnienia mistrzostwa brakuje im już tylko dwóch wygranych.

    "Telegraph" informuje, że są również plany, co do drużyn, które zamykają ligową stawkę. Zakładają one, że w tym sezonie z ligi nie spada żadna drużyna. A w kolejnym gra w niej nie 20, a 22 drużyny i spada aż pięć. A tymi, które teraz awansują, są Leeds United i West Bromwich Albion, a więc zespoły Polaków: Mateusza Klicha (Leeds) i Kamila Grosickiego (WBA), które zajmują obecnie dwa pierwsze miejsca w Championship.

    Powiększenie ligi miałoby też spowodować zawieszenie Pucharu Ligi na jeden sezon. A wszystko po to, by znaleźć terminy na rozegranie większej liczby kolejek".

  • guru133

    Oceniono 15 razy 3

    Kiepską masz Vuko... wyobraźnię. Rozgrywki nieukończone, mistrza nie ma.

  • 0twojastara

    Oceniono 2 razy 2

    Vuko, uzupełnij historię - wtedy w grze o tytuł zostały dwie drużyny już tylko, przewag nad resztą była 15-20 pkt. Ta druga drużyna, Obilić, została wywalona z europejskich rozgrywek, bo jej właściciel został oskarżony o zbrodnie wojenne. nad reszta Pertizan miał przewagę porównywalną do LFC.

  • laborantkolaborant

    Oceniono 2 razy 2

    Ha ha ha, jaka wyobraźnia! Piłkarze już niedługo nikomu nie będą potrzebni. Koniec brania kasy za bieganie po, jak wy to mówicie, "bojsku".

  • Ritchie

    Oceniono 2 razy 0

    Kiepską ma facet wyobraźnię.

  • devonukkk

    Oceniono 2 razy 0

    nie wyobrazam sobie dokoczenia sezonu.

    nalezy go wymazac i tyle

  • Edwardo Lapiesta

    Oceniono 6 razy 0

    Przecież nikt nie mówi o unieważnieniu. Prawdopodobnie skończy się tak, jak jest teraz. Czyli Legia mistrz.

  • jednorazowe

    Oceniono 8 razy 0

    Dotąd raz przerwano rozgrywki i mistrzostwa nigdy za nie przyznano. No ale jasne. Ruch Chorzów nie może liczyć na traktowanie podobne jak medialna pieszczocha z Łazienkowskiej.

  • indan

    Oceniono 1 raz -1

    Tutaj ma rację, można zakończyć sezon na obecnym etapie, a nie go unieważniać, najwyżej ŁKS spadnie niżej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX