Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polska piłka zostanie wyłączona w ciągu tygodnia

Patrząc na to, co w wyniku koronawirusa dzieje się w Europie, można zakładać, że polska piłka zatrzyma się w ciągu tygodnia. Na kadrę nie dotrą piłkarze, bo meczów z Finlandią i Ukrainą i tak nie będzie. Mistrzem Polski zostanie Legia, z Ekstraklasy spadnie m.in. ŁKS. Kto jeszcze? Zapewne przekonamy się na dniach. Liga Mistrzów i Europy na razie nie będą miały rozstrzygnięcia. Euro zostanie przeniesione na 2021 rok.

To nie czarnowidztwo. Raczej realny ogląd sytuacji, odniesienie się do pewnych liczb w oparciu o piłkarski kalendarz i informacje napływające ze świata. Przed nami ostatni tydzień, może kilkanaście dni piłkarskich aktywności w kraju. Dlaczego? Poniżej wyjaśniamy naszym zdaniem prawdopodobny scenariusz.

Zobacz wideo Koronawirus paraliżuje świat sportu

Zakażony piłkarz w Polsce? Statystycznie za dwa tygodnie

Do piątkowego poranka w Polsce stwierdzono łącznie 58 przypadków zakażenia koronawirusem. Zainfekowanych codziennie przybywa. Do tej pory po kilka, teraz kilkanaście, a za chwilę pewnie niestety po kilkadziesiąt osób dziennie. Licząc, na to, że rządowe obostrzenia dotyczące zamknięcia instytucji publicznych i kulturalnych podziałają, pomogą wzmożone kontrole na granicach, akcje informacyjne i apelowanie do zdrowego rozsądku, o włoskim scenariuszu lepiej nie myśleć. Aktualnie bliżej nam do niemieckiego, choć on też jest smutny. Po tygodniu od pierwszych przypadków zakażeń mieliśmy tam już kilkudziesięciu chorych. Po nieco ponad dwóch tygodniach kilkuset.

Niemcy - łączna liczba stwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusemNiemcy - łączna liczba stwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem gazeta.pl

Obecnie jest ich około dwóch tysięcy. To właśnie przy tej liczbie okazało się, że w grupie zainfekowanych jest też piłkarz (zawodnik Hannoveru). We Włoszech dwóch zawodników przypadło na 12 tys. chorych. W Anglii przy "raptem" około 600 zarażonych jednym z nich okazał się trener Asenalu Mikel Artreta. Kwarantanną objęty jest też gracz Manchesteru City. Władze Premier League do tej pory pozostawały jednymi z najbardziej upartych i nastawionych na grę. Nie zważały nawet na zalecenia rządu o zawieszeniu imprez masowych, nie chciały też grać na pustych stadionach. Jak się okazało wirus dopadł angielski świat piłki bardzo szybko.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski w rozmowie z TVN24 nie wykluczył, że w ciągu tygodnia liczba zakażonych osób w Polsce może dojść do tysiąca. W ciągu kilkunastu dni czarny scenariusz zakłada zatem ponad dwa tysiące chorych. Informacja, że wśród nich będzie piłkarz, przy aktywności jaką prowadzą zawodnicy (treningi, wyjazdy, mecze), wydaje się kwestią czasu, czy też rachunkiem prawdopodobieństwa.

Legia mistrzem, ŁKS spada, kto na podium?

PZPN i Ekstraklasa od początku drugiego tygodnia marca z niebezpieczeństwa zdają sobie sprawę. Ograniczają ryzyko. To dlatego mecze ligowe i Pucharu Polski rozgrywane są bez publiczności. Tylko że sytuacja w kraju się zmienia. Chociaż do tej pory starano się nie brać tego pod uwagę, to pytanie od pewnego czasu było zasadne: Co, jeśli rozgrywek nie da się dokończyć? Teraz mamy na nie odpowiedź. 12 marca odbyło się nadzwyczajne posiedzenie zarządu PZPN, mające na celu podjęcie uchwały dotyczących skrajnych sytuacji. Jego przesłanie jest jasne: gramy bez publiczności póki się da. Jeśli się nie da, to mamy regułę na rozstrzygnięcie rozgrywek. W przypadku Ekstraklasy I i II ligi za końcowe wyniki przyjmie się kolejność drużyn w tabeli po ostatniej rozegranej (pełnej) kolejce. Pełna to taka, w której odbyły się wszystkie zaplanowane mecze, a "w sytuacji nierozegrania pojedynczych meczów zostały one zweryfikowane".

Obecny kalendarz ekstraklasy przed przerwą na kadrę zakłada jeszcze dwie kolejki. Najbliższa w weekend może odbędzie się w całości, choć już na mecz w Łodzi nie chce wyjść Górnik Zabrze. Co będzie za tydzień? Trudno prognozować. Czy przy tak postępującej infekcji i prognozach ministra zdrowia gracze będą mogli spokojnie wrócić na boiska za miesiąc? To brzmi bardziej jak życzenie. Skupiając się na najbliższych 10 dniach, do ugranie będzie zatem maksimum 6 punktów, a w wersji pesymistycznej i prawdopodobnej 3. Zakładając, że w kwietniu grać nie będzie chciał lub mógł już nikt, Legii Warszawa w tabeli nikt już nie wyprzedzi. ŁKS nie wydostanie się ze strefy spadkowej. Przy dwóch kolejkach w Ekstraklasie uratować może się Korona lub Arka (kosztem Wisły Kraków). Przy jednej to Kielce i Gdynia z ekstraklasą się na pewno pożegnają.

Prawdopodobnie w ten lub następny weekend okaże się też, kto awansuje do europejskich pucharów (choć lepiej stwierdzić, kto będzie na podium). Tu walka toczy się głównie między Piastem, Cracovią, Śląskiem, Lechem i Pogonią.

Trochę inna sytuacja jest w 1. lidze, bo ona nie ma przerwy na kadrę, a o awans do Ekstraklasy walczy więcej drużyn i żadna nie ma wyraźnej przewagi. Przy dwóch czy trzech kolejkach ligowych zmienić może się wiele. Tak samo będzie w przypadku spadkowiczów. Oczywiście po zawieszeniu ligi do gry można jeszcze wrócić np. w maju i wtedy zacząć walkę o punkty od zaległych spotkań, ale rozgrywki trzeba będzie skończyć do 24 maja. To jednak optymistyczna teoria i zakładanie, że wirusa uda się pokonać w nieco ponad miesiąc.

W Pucharze Polski wszystkie ćwierćfinały zaplanowane są do 18 marca. Półfinały na połowę kwietnia. Teoretycznie kilka spotkań łatwiej przełożyć i rozegrać w późniejszym terminie, ale to jakie scenariusze przyjęto w tym przypadku, wytłumaczyć trudno. Uchwała nadzwyczajnego zarządu PZPN z dnia 12 marca mówi jedynie:

“Upoważnia się Komisję ds. Nagłych PZPN do podejmowania bieżących decyzji w pilnych sprawach z zakresu oficjalnych rozgrywek piłkarskich na terytorium RP, w tym w szczególności rozgrywek Totolotek Pucharu Polski na szczeblu centralnym”.

Kadra? Jaka kadra?

Jaki los czeka w najbliższym czasie kadrę? W poniedziałek Jerzy Brzęczek ma ogłosić powołania. Ten punkt na czwartkowy wieczór miał odbyć się zgodnie z planem. Niekoniecznie ma sens, ale jest ciekawy. Wielce prawdopodobne jest, że w normalnych warunkach i pod nieobecność Roberta Lewandowskiego powołanie do kadry dostałby bowiem Adam Buksa. Na zgrupowanie nasz selekcjoner chciał zaprosić też Przemysława Frankowskiego. Tyle że prezydent Donald Trump zdecydował o zablokowaniu na miesiąc wszystkich lotów do Stanów Zjednoczonych z Europy. Jeśli nasi gracze do Polski przylecą, to będą musieli zostać tu do połowy kwietnia, a kto wie, co będzie dalej? MLS jest co prawda czasowo zawieszona, ale na miesięczne wyloty z kraju musiałyby się zgodzić ich kluby. To rodzi kolejne problemy, jest ich więcej. Wojciech Szczęsny z Juventusu objęty jest np. kwarantanną, bo jego klubowy kolega Daniele Rugani jest zainfekowany wirusem. Kwarantanna zwykle trwa dwa tygodnie. Szczęsnego na liście zatem zabraknąć musi z automatu. Zresztą kilka klubów już wysłało do PZPN pisma z wątpliwościami dotyczącymi wysyłania piłkarzy na kadrę. Ale po co w ogóle robić listę powołanych? Najważniejszy z punktu widzenia przyszłości piłki będzie najbliższy wtorek. To wtedy UEFA robi wielką telekonferencję, podczas której chce "przedyskutować odpowiedź świata piłki na problem wirusa". W wirtualnym spotkaniu weźmie udział 55 prezesów federacji krajowych, przedstawiciele stowarzyszenia klubów i związku piłkarzy zawodowych. Tyle że według doniesień "L’Equipe" UEFA chce po prostu przedstawić klubom swoje wyjście z sytuacji.

Zamierza przesunąć Euro 2020 na 2021 rok i zawiesić rozgrywki Ligi Europy i Ligi Mistrzów w tym sezonie. Te ostatnie decyzje już teraz wydają się tylko kwestią czasu. Wiadomo, że mecz Juventusu z Lyonem nie odbędzie się w planowanym terminie. Z City nie zagra też Real Madryt. "Królewscy" tak jak "Stara Dama" podlegają bowiem kwarantannie. Dwa spotkania 1/8 finału zostały też przełożone w Lidze Europy (konfrontacje hiszpańsko-włoskie). Gdyby nie reagować i dalej próbować grać za chwilę zamęt byłby tak ogromny, że nie można by go opanować, a chodzi przecież też o nienarażanie kolejnych piłkarzy.

UEFA dzięki przesunięciu euro o 12 miesięcy ma zarekomendować swoim członkom zawieszanie rozgrywek, opanowanie sytuacji i kończenie gry, gdy będą do tego warunki, nawet w czerwcu.

Nietrudno się domyślić, że marcowe mecze reprezentacji Polski przy przełożonym Euro nie będą miały już żadnego sensu i uzasadnienia. Prawdopodobnie do nich nie dojdzie - takie głosy słychać zresztą już teraz w PZPN-ie, ale związek woli poczekać na systemowe rozwiązanie sprawy przez UEFA. To ona zarządza marcowymi terminami i organizuje baraże do Euro 2020. Te oczywiście też się nie odbędą. Zresztą już są problemy z ich organizacją. Odwołany został choćby mecz Bośni i Hercegowiny z Irlandią Północną.

Coraz głośniej o chęci pozostania w domach mówią też sami zawodnicy i kluby. Jakub Błaszczykowski opublikował na Facebooku wymowny wpis, w którym prosi władze PZPN o przerwanie rozgrywek ligowych w Polsce. Na najbliższy ligowy mecz z Górnikiem Polkowice wyjazdu odmówiła też Legionovia. Jej działacze wysłali do PZPN pismo w tej sprawie. Akcję promują na swoich portalach społecznościowych z hasztagiem #ZdrowaPiłka, a to tylko sytuacja na czwartkowy wieczór. Wygląda na to, że piłka nożna zostanie w Polsce wyłączona w ciągu najbliższego tygodnia, a może nawet szybciej.