Rozgrywanie spotkań bez kibiców to absurd. Jest tylko jedno rozwiązanie

Sport jest niekonsekwentny w walce z koronawirusem. UEFA, FIS, WTA i inne władze muszą zrozumieć, że nie są tylko od pomnażania pieniędzy. Odpowiadają także za zdrowie wszystkich uczestników wydarzeń sportowych. Sport sprawia frajdę zawodnikom i kibicom tylko wtedy, gdy jest bezpieczny. W innym wypadku traci jakikolwiek sens.

W obliczu pandemii koronawirusa sport musi znać swoje miejsce. Jest miejscem pracy dla zawodników i rodzajem rozrywki dla kibiców. Odpowiedzialne za zdrowie jednych i drugich są zawsze władze sportowe. Dziś to zadanie jest szczególnie ważne.

Zobacz wideo

Nie wpuścisz na stadion, to staną pod nim 

Mecze Ligi Mistrzów pokazały, że rozgrywanie spotkań bez widzów nic nie daje. I tak znajdą się tacy, którzy bezmyślnie będą narażać zdrowie swoje i innych. Pojedynek Valencii z Atalantą odbył się bez publiczności, więc fani gospodarzy zgromadzili się tłumnie, by dopingować swoich ulubieńców pod stadionem. Gdyby mecz był za zamkniętymi drzwiami ze względu na jakąś karę regulaminową, pomysł kibiców wszyscy by chwalili. To byłby piękny gest z ich strony. W obecnej sytuacji to skrajnie odpowiedzialne zachowanie. Obiekt został zamknięty po to, by ludzie się nie gromadzili, a nie po to, by zebrali się pod nim. 

Mecze z kibicami to szaleństwo

Podobnie w przypadku fanów Atletico Madryt, którzy w liczbie 3000 osób udali się do Liverpoolu na środowy mecz LM. Dumnie przemaszerowali przez miasto, a wśród nich potencjalni zakażeni koronawirusem. Następnie weszli na Anfield. Mecz rozegrano przy komplecie publiczności, do czego nie powinno dojść. Pamiętam jeden obrazek z tego spotkania - piłka wyszła poza boisko, zawodnikowi podał ją jeden z fanów. Jeśli był chory, to ten piłkarz mógł być narażony na zakażenie. Po co tak ryzykować? 

Nie chodzi o to, by bezmyślnie panikować, ale by ograniczać ryzyko. Mecze z kibicami to przykład skrajnego braku odpowiedzialności. Bez kibiców jak widać też, bo zawsze znajdzie się taka grupa fanów, jak tych z Walencji, która i tak uda się pod stadion. Podobnie uczynili kibice PSG, a po meczu z Borussią Dortmund przyszedł do nich Layvin Kurzawa, by wspólnie świętować awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Brak słów.

Zawiesić wszystkie rozgrywki piłkarskie 

Przykłady z ostatnich dni pokazują, że organizowanie spotkań bez kibiców nie pomaga. By zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne, rozgrywki piłkarskie należy zawiesić. Pytanie, czy władze UEFA mają w sobie tyle odpowiedzialności, by to zrobić. Taka jest natura ludzi, że jak nie pozwolisz im wejść na stadion, to staną pod nim. Dlatego Liga Mistrzów w obecnej sytuacji powinna być zawieszona. Podobnie jak Euro 2020. Włoskie władze postawione pod ścianą zrozumiały, że dalsze rozgrywanie spotkań Serie A to samobójstwo. Czas by pojęli to także europejscy działacze z UEFA, LaLiga i innych rozgrywek.

Tenisiści i skoczkowie nie wiedzą, co robić 

Odpowiedzialnością muszą się wykazać także władze tenisa. Tenisiści na ten moment wciąż nie wiedzą, co mają robić. Czy turniej w Miami zaplanowany na 23 marca odbędzie się? Według plotek imprezy nie będzie, a Novak Djoković był już sfotografowany w samolocie powrotnym do Europy. Do Stanów od piątku już i tak nikt nie wleci, bo prezydent Donald Trump zakazał lotów ze Starego Kontynentu.

Nie można narażać zdrowia tenisistów ani skoczków narciarskich. Ci ostatni wciąż muszą startować w Raw Air i na ten moment wezmą udział w mistrzostwach świata w lotach w Planicy. Jak pisał Piotr Majchrzak ze Sport.pl na Twitterze: Niebywałe, jak FIS boi się jakiejkolwiek decyzji. 

Lewis Hamilton narzeka na władze F1 

Działacze narciarscy od kilku dni wstrzymują się z decyzją w sprawie konkursów. Głowę w piasek chowają także szefowie Formuły 1. Sezon rusza w niedzielę w Australii, gdzie na planie filmowym zakażeni zostali aktor Tom Hanks i jego żona. Podejrzani o posiadanie koronawirusa są już dwaj członkowie ekipa Haasa i jeden z McLarena. Mimo to, wyścig ma się odbyć. - Jestem bardzo zaskoczony, że znajdujemy się tutaj i zszokowany, że siedzimy razem w tej sali - narzekał na konferencji prasowej na władze F1 Lewis Hamilton.

Więcej o: